Łzy spod czadoru

Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Obalenie rządu Talibów nie zlikwidowało religijnego fundamentalizmu w Afganistanie. Konstytucyjne uchwalenie równości płci nie znalazło jeszcze odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Świat widziany spod burki jest przytłaczający. Mała siatka ogranicza widoczność, a kobieta nosząca czador w najlepszym razie przewraca się, w najgorszym- może zostać potrącona przez samochód. Podczas gorącego lata łatwo można zemdleć, gdyż praktycznie nie ma powietrza, żeby oddychać. Jednak, najgorsze jest to, że, dla większości kobiet burka jest jedynym środkiem, żeby czuć się bezpiecznie na ulicach. Trzy i pół roku po upadku rządu Talibów ciągle zdarzają się zaaranżowane śluby dziewczynek, publiczne egzekucje oraz samobójstwa młodych kobiet, które nie chcą być ofiarami przemocy. Yakin Erturt, wysłannik Komisji Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka i Przemocy wobec Kobiet poinformował w zeszłym miesiącu o przypadku ośmioletniej dziewczynki, którą matka sprzedała w wieku sześciu lat i która była wykorzystywana nie tylko przez męża ale i przez resztę mężczyzn w rodzinie. Obecnie dziewczynka znajdująca się pod ochroną. Amnesty International tak komentuje tę sprawę: „kodeks plemienny, stworzony w imię tradycji i kultury, ma usprawiedliwiać pogwałcenie podstawowych praw kobiet. Kobiety sprzeciwiające się mu czeka uwięzienie lub zabójstwo.” W ostatnim raporcie tej organizacji dotyczącym Afganistanu stwierdzono, że „mężowie, ojcowie i bracia wprowadzają równoległy kodeks prawny, popierany przez rządzących krajem i istniejący system.”

Tradycja i religia

Afganistan jest mozaiką grup etnicznych, klanów i języków. Pasztuni, stanowiący ponad 52% populacji, są największą spośród 50 grup etnicznych żyjących w tym kraju. Talibowie byli Pasztunami, i wiele zakazów i nakazów, które narzucili - na przykład obowiązek noszenia burki - należy do ich tradycji, a nie do tradycji islamu. Stare przysłowie tej grupy etnicznej- „Khazay la, ya kor, ya gor” - można przetłumaczyć „kobieta ma prawo być albo w domu, albo w grobie”. „Według pasztuńskiego kodeksu honorowego, zwanego Rawaj, mężczyźni stoją na straży ‘honoru’, który obowiązuje tylko kobiety. Dlatego też właśnie one padają ofiarami morderstw, których sprawcy, działający w imieniu tradycji, pozostają bezkarni w regionach wiejskich, gdzie zabójstwa honorowe są uważane za sprawę rodzinną”- wyjaśnia nam afgański dziennikarz Samar Minallah. Po upadku Talibów sytuacja kobiet w żadnym regionie nie zmieniła się w znaczący sposób. Fundamentalizm i nietolerancja nie zostały narzucone przez przywódcę Talibów Mułłę Omara, chociaż niektórzy specjaliści uważają, że zanim Talibowie doszli do władzy, sytuacja kobiet różniła się w zależności od klanu, przynależności do danej grupy etnicznej oraz regionu kraju. Talibowie jedynie ujednolicili kodeks, dostosowując go do działającego w regionie, którego mieszkańcy są najbiedniejsi, najbardziej konserwatywni oraz najmniej wykształceni.

Kwiaty czy osty?

Nowo wprowadzona konstytucja jest pierwszym krokiem na drodze do zmiany systemu prawnego. Zostaje uznana równość płci i zakazuje się zwyczajów i tradycji, które nie przestrzegają praw człowieka oraz praw kobiet. Ponadto został ustalony parytet kobiet w Senacie i w Rządzie. Przewodniczący komitetu konstytucyjnego Nematullah Shahrani oznajmił uroczyście, że „Afganistan jest ogrodem, w którym rośnie wiele rodzajów drzew, kwiatów i ostów. Kobiety są kwiatami”. Za to stwierdzenie zgromadzenie zgotowało Shahraniemu gorący aplauz. Prezydent Hamid Karzaj poprosiło o „Afganistan wolny od uprzedzeń i nienawiści, gdzie panuje wzajemny szacunek.” Jednak słowa sobie, a rzeczywistość sobie. Afgańskie organizacje kobiece podchodzą sceptycznie do działań obecnego rządu. „The Revolutionary Association of the Women of Afganistan” (RAWA-organizacja walcząca o prawa kobiet w Afganistanie) wątpi w „liberalną fasadę” Karzaja i uważa, że mowa ta została stworzona tylko po to, aby zadowolić Stany Zjednoczone. Spośród 6 tysięcy kandydatów w wyborach samorządowych i parlamentarnych przeprowadzonych 18 września, 600 było kobietami. Ich obecność jest przede wszystkim symboliczna, mimo że obecny minister zdrowia Sohaila Sedigg oraz gubernator Bamiyanu, Habia Surobi, są kobietami. Kobiety chcą stopniowo być coraz bardziej widoczne w miejscach, do których latami nie miały dostępu. Jednak nawet jeśli tak jest, kandydatki ujawniły, ze spotykały się z groźbami i z przejawami agresji ze strony fundamentalistycznych ugrupowań, a niektóre nie mogły wygłaszać swoich mów publicznie- spotkania polityczne musiały organizować w swoich domach. Groźby zostały wprowadzone w czyn w przypadku młodej prezenterki MTV, Shaimy Rezayee, zamordowanej za jej zaangażowanie w „zbyt liberalny” program, cytując islamską organizację „Rada Ulemów”. Rzecznik europejskiej komisji do spraw rozwoju, Amadeu Altafaj uważa, że przede wszystkim należy wyjaśnić podstawowe sprawy: „kobiety są obecne w administracji publicznej i mają podstawowe prawa, na przykład prawo do pracy. Problem polega na tym, że lata mizoginistycznych rządów nie mogą zostać wymazane za pomocą kilku zmian prawnych”. Dla Unii Europejskiej finansującej projekty w Afganistanie priorytetem jest równość płci. Według Amadeu Altafai „ciągle jest potrzebny nacisk oświatowej opinii publicznej, aby otworzyć szkoły- co korzyści przyniesie dopiero za kilka lat”. Współczynnik analfabetyzmu w Afganistanie wynosi 80%. Za rządów Talibów 9 dziewczynek na 10 nie uczyło się. Dzisiaj, wielu rodziców ciągle zabrania swoim córkom chodzić do szkoły. Niemniej jednak, kobiety - nauczycielki zdołały wyjść z ukrycia.