Życie na barce według francusko-norweskiej pary

Artykuł opublikowany 20 października 2010
Artykuł opublikowany 20 października 2010
Mieszkalne barki stają się nowym trendem na rynku nieruchomości. Dzięki swobodzie przepływu towaru, anonimowe statki zarejestrowane w Unii Europejskiej mogą bez ograniczeń pływać po europejskich wodach. Oto historia jednej z nich.

Estelle i Espen mieszkają w północno-zachodnim rejonie Niemiec, niedaleko miasta Oldenburg. Espen jest wykwalifikowanym geodetą. Obecnie konstruuje statki AIDA w niemieckim Papenburgu, podczas gdy Estelle ima się różnych zajęć. Mimo że posiadają niewielki dom, większość dnia spędzają na ich wspólnej mieszkalnej barce, wyposażonej w wysoką technologię łodzi AURYN. Ich romantyczna wersja „Niekończącej się opowieści” spełni się w maju 2011, bo właśnie wtedy planują powrót do południowej Norwegii (Espen pochodzi z Vestfold). Przepłyną Kanałem Angielskim, następnie udadzą się w kierunku Wysp Kanaryjskich, zatrzymując się we Francji (Estelle jest z Les Hauts de Seine), Portugalii i Maroku. Po rejsie po Karaibach, planują zatrzymać się na Wyspach Pacyfiku.

cafebabel.com: Estelle, zawsze byłaś związana z branżą morską?

Estelle: Poznaliśmy się z Espenem na uniwersytecie w Southampton, gdzie studiowaliśmy geografię morską i architekturę morską. Potem przeprowadziliśmy się nad francuskie wybrzeże Atlantyku, aby pracować przy budowie Queen Mary 2. To otworzyło Espenowi drzwi do kariery w przemyśle konstrukcji statków wycieczkowych. Zaledwie cztery państwa w Europie mają stocznie, które mogą przyjmować takie statki (Saint-Nazaire we Francji, Papenburg w Niemczech, Helsinki w Finlandii oraz trzy inne we Włoszech). Zaproponowano mu posadę w Niemczech, a że akurat potrzebowaliśmy pieniędzy, zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę. W przeciwnym razie nigdy byśmy nie podjęli takiej decyzji.

cafebabel.com: Co jest wyjątkowego w mieszkaniu na barce?

Estelle: Dom na barce oznacza wolność. Jeśli nie przypadną ci do gustu sąsiedzi, możesz się po prostu przeprowadzić. Masz dość państwa, w którym mieszkasz, możesz je zmienić. Nie ma rachunków, które by nas wiązały. Jeśli pojawia się problem z elektrycznością, hydrauliką itp, sami go naprawiamy. To nasza własna inwestycja – okupiona potem, łzami i śmiechem. Życie na barce daje poczucie maluczkości i kruchości. Jest się zależnym od morza, wiatru, prądów. To pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy. W końcu jesteśmy tylko drobnymi cząsteczkami w bezmiarze wszechświata.

cafebabel.com: Gdzie nauczyliście się sztuki żeglowania?

Estelle: Norwegowie umieją żeglować, zanim założą pieluchę. Oboje zdaliśmy egzamin D5LA w Norweskiej szkole żeglarstwa „Kurs na północ” w czerwcu 2010. Odpowiada to stopniowi skippera zawodowego. Espen już posiada norweski patent żeglarski, oboje też odbyliśmy kilka lat temu kurs na sternika pływającego w porze dziennej oparty na systemie szkolenia Królewskiego Stowarzyszenia Żeglarskiego (Royal Yachting Association) z Wielkiej Brytanii. Pozostaliśmy jednak przy norweskim systemie, który wymaga obecności jednego kapitana i pierwszego majtka. Ja jestem pierwszym majtkiem. To kapitan decyduje o tym, co dzieje się na pokładzie.

cafebabel.com: Jakich porad udzieliłabyś osobom żyjącym poza lądem?

Rośnie zapotrzebowanie na łodzie mieszkalne w Polsce

Estelle: Trzeba być psychicznie przygotowanym na to, że będą ciężkie momenty. Pieniądze szybko znikną, a na zaplanowane zadania trzeba będzie przeznaczyć więcej czasu, niż się przewidywało. Jeśli jednak nie uda się spełnić postawionych przed samym sobą oczekiwań, nie należy się załamywać. Najlepiej wtedy sięgnąć po inspirującą literaturę, jak na przykład tę autorstwa brytyjskiego żeglarza Roberta Knox-Johnstona. Dobrze jest też wizualizować samego siebie już w podróży. Jeśli jednak naprawdę to nie jest to, należy odpuścić. Jeśli zaś to inni nie rozumieją, dlaczego wybierasz taki sposób na życie, nie wspierają cię, to po prostu pozbądź się ich. Żeglowanie to jeden z bardziej towarzyskich “sportów”, jakie można uprawiać. W każdym porcie zdobywa się nowych przyjaciół. O wiele trudniej porozmawiać z sąsiadem z piętnastopiętrowego wieżowca, niż z sąsiadem z doku. Dzięki telefonom satelitarnym i radiu VHF bez problem można pozostać w kontakcie z rodziną i przyjaciółmi. Świat jest pełen ludzi, którzy hamują swój społeczny instynkt. Z mojego doświadczenia, ludzie na wodzie nigdy nie doświadczyli zjawiska rozkładu społecznego.

cafebabel.com: Nie czujesz się wyobcowana?

Estelle: Moim małym światem jest barka i czuję się bardzo z nią związana. Jeśli masz na myśli społeczeństwo i społeczność lokalną, nie da się ukryć, że od pewnego momentu ich wpływy słabną. Ale zdecydowanie tego nie żałuję. Dzisiejszy świat, globalizacja i materializm stoją w zupełnej opozycji, do tego, czym jest życie na barce. Do prostoty.

cafebabel.com: Jak wygląda twój typowy dzień?

Estelle: Muszę zacząć od tego, że tak naprawdę nie ma typowych dni! Wypełniają je fotografowanie i zastanawianie się, jak poukładać wszystko przed podróżą w maju 2011. W ciągu następnych trzech miesięcy czeka mnie tłumaczenie 120 stron technicznego tekstu dla firmy zajmującej się softwarem map. W zamian za darmo dostaniemy cyfrowe mapy i oprogramowanie na całą naszą wyprawę. Poza tym barka pochłania resztę mojego czasu. Mam nadzieję, że jesień nie będzie deszczowa, abyśmy przed zimą mogli skończyć prace na zewnątrz – szlifowanie i malowanie pokładu, lakierowanie i impregnowanie drewna, konserwacja masztu, konstrukcja wanny i zbiornika gazu, znalezienie materiału na podłogę, przygotowanie ogrzewania i silnika na zimę, Musimy również zdecydować, czy użyjemy barki dla celów komercyjnych. Jest całe mnóstwo drobnych spraw, których lista zdaje się nigdy nie kończyć. Nie można o nich myśleć, kiedy przychodzi na nie pora, trzeba o nich pomyśleć, zanim ta pora nadejdzie.

Mieszkalne barki w Europie: kilka faktów

Holandia przoduje w liczbie łodzi, na których można mieszkać. Jest ich około 10 000, z czego 2, 400 w Amsterdamie, a wśród nich jedyne w Europie muzeum na mieszkalnej barce.

Zgodnie z danymi stowarzyszenia właścicieli łódek, w Wielkiej Brytanii w 2009 r. około 15, 000 z nich mieszkało na rzekach, kanałach i ujściach rzek. Licencja na mieszkalną barkę wydawana jest przez brytyjskie służby nadbrzeżne i za jej posiadanie należy płacić podatek.

Najdroższa barka mieszkalna Wielkiej Brytanii została kupiona we Francji. Jej wartość w szacuje się na 1 milion funtów.

Prawo unijne stanowi, że nowe łodzie muszą być konstruowane zgodnie z dyrektywą ws. łodzi rekreacyjnych (RCD) i spełniać standardy bezpieczeństwa.

Zdj. dzięki uprzejmości Estelle