Życie w slumsach Bangkoku i Nairobi

Artykuł opublikowany 20 listopada 2007
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 20 listopada 2007

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Slumsy wciąż dają schronienie jednej trzeciej miejskiej populacji świata, w tym sześciu procentom mieszkańców krajów rozwijających się.

Jesteśmy w połowie drogi do 2015r. - terminu, kiedy to mają być ostatecznie zrealizowane milenijne cele Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jednym z nich jest zmniejszenie o połowę ilości osób żyjących w biedzie. Według danych Programu Narodów Zjednoczonych do spraw Osiedli Ludzkich (UN Habitat), Afryka wciąż ma największą liczbę osób zamieszkujących w slumsach (72%), zaraz potem jest Azja (57%) i Ameryka Południowa (31%).

Te liczby mogą w przybliżeniu pokazać skalę tego fenomenu, lecz również mogą dać innym mylnie wyobrażenie na temat odmiennych realiów z tego regionu świata i jego populacji. Zarówno w Bangkoku jak i w Nairobi całe dzielnice są zabudowane chatami, które są specyficzną cechą gwarnych, ruchliwych miast w rozwijających się krajach.

Slumsy Bangkoku

Znajdują się tu okazałe, klimatyzowane apartamenty z prywatnymi basenami międzynarodowych korporacji mających siedzibę w Tajlandii. W 2006 według danych UNDP Human Development Index (Wskaźnik Rozwoju Ludzkości), Tajlandia zajęła 74 miejsce na 177, zaraz za Albanią, wyprzedając Ukrainę. Jeśli pojedzie się podmiejskim pociągiem na obrzeża miasta można zobaczyć slumsy, w których mieszka 10% ludności Bangkoku (dane rządowe z 2000r.).

Całe rodziny opuszczają swoje wioski w nadziei na lepsze życie i osiedlają się w chatach zrobionych z tego co akurat jest pod ręką. Przez to, że są „dzikimi lokatorami” osadnicy nie mają dostępu do takich udogodnień jak bieżąca woda, elektryczność i wywóz śmieci. Gorączka denga podczas monsunów, ryzyko pożarów i eksmisje, kiedy teren jest przeznaczany pod budowę, sprawiają, że to środowisko nie daje poczucia bezpieczeństwa.

Tajskie slumsy dają schronienie rodzinom, które żyją w tym miejscu od ponad 30 lat. Inne rodziny z prowincji przyjeżdżają do stolicy sezonowo tylko do pracy, kiedy nie ma pracy w polu. "Dlatego też nawiązywanie bliższych więzi pomiędzy mieszkańcami jest ciężkie. Niektóre rodziny nie mieszkają tu przez cały czas, tak jak my" - mówi trzydziestoletnia kobieta (matka dwójki dzieci, która prowadzi mały sklepik w slumsach) podczas spotkania organizacji pozarządowych na temat praw człowieka i krańcowej biedy. Niektóre organizacje działające na rzecz rozwoju opuściły kraj ze względu na brak organizacji.

W innych slumsach Bangkoku, obok Ban Khem dumping site, mieszkańcy żyją z odsprzedawania materiałów, dzięki programowi Baam Mankong prowadzonym przez tajską organizację. Fakt, iż wiele osób bierze udziału w tym programie pokazuje, że społeczność slumsów jest dostatecznie zorganizowana, aby utworzyć grupę pomocy, spotykać się regularnie i tworzyć swoistą organizację.

Pociąg przejeżdża przez rynek w Bangkoku

Slumsy Korogocho, Nairobi

Korogocho, trzecie co do wielkości slumsy w Kenii. Ich nazwa oznacza "zdezorientowanie" w Kikuyo - języku największej grupy etnicznej. Na jednym kilometrze kwadratowym mieszka tu około 120 tysięcy osób z 30 różnych grup etnicznych. Nielegalni uchodźcy, imigranci z obszarów rolniczych, eksmitowani, ewakuowani, żyją w lepiankach z blachy i błota. Co najmniej 35% tej populacji ma wirusa HIV, 70% jest w wieku poniżej 30 lat a 60% kobiet to dzieci-matki.

Obszar rozciąga się na wschód od stolicy Nairobi. W połowie należy on do rządu a w połowie jest prywatny. 80% mieszkańców którzy nie posiadają lepianek na własność płaci czynsz. Korogocho nie posiada bieżącej wody, elektryczności, infrastruktury, pracy, programów instruktarzowych, urządzeń sanitarnych ani przestrzeni na działania socjalne. Wysypisko Dandora wytycza granicę slumsów, jest to jedno z największych wysypisk śmieci w Afryce, przeznaczone na potrzeby Nairobi. Od 2001 roku jest już przepełnione.

Odzyskiwanie i rehabilitacja

Przetwarzanie śmieci to bardzo opłacalny interes, dzięki któremu podnosi się nieco poziom życia w slumsach, zazwyczaj będących pod kontrolą "zamiataczy" w formie lokalnych grup kryminalnych. "Od lat ludzie codziennie wdychają wydzielające się ze śmietniska toksyczne opary, co jest powodem do dyskusji na temat problemu śmieci w całej stolicy", mówi ojciec Daniele Moschetti z Misji Comboni. Od 1983r. misjonarze próbują poprawić warunki życia w slumsach, promując zdrowie i różnego rodzaju przedsięwzięcia jak na przykład przetwarzanie śmieci z hoteli, ambasad, lotnisk i centrów handlowych.

Codzienność slumsów to dzieci wąchające klej aby zabić głód, nielegalne pędzenie alkoholu, głębokie bezrobocie, śmierć z powodu gruźlicy, malarii, tyfusu i AIDS. Leki są bardzo drogie i trudno je zdobyć. Ale jest jakaś nadzieja. Około czterdziestu byłych "zamiataczy" pracuje w odnoszącym sukces przedsięwzięciu odzyskiwania i przetwarzania śmieci (Mukuru Recycling Center). Około setka dzieci żyjących na ulicy pracuje przy śmieciach w Boma Rescu – schronisku dla dzieci. Jest także szkoła (ST John Informel School) - centrum rehabilitacji dla narkomanów w Kibiko (Ngong Hills) i targ tkanin, który jest prowadzony przez lokalne kobiety.

Statystyki z krajów zamieszkania autorek

Francja:

- 12,1 % cierpi biedę, to oznacza 260.000 osób więcej niż w roku ubiegłym

Włochy:

- W 2006r. 11,1% rodzin zamieszkujących Włochy żyło w biedzie (4 października 2007, dane z Narodowego Włoskiego Instytutu Statystycznego)

Strona główna i główne zdjęcie: mieszkańcy Korogocho (TS), zdjęcie w ramce: śmietnik Ban Khem w Bangkoku(HB), film (TS/Youtube)