BEYOND THE CURTAIN

Luty 1989: narodziny pokolenia „Dzieci Wolności"

Artykuł opublikowany 7 listopada 2014
Artykuł opublikowany 7 listopada 2014

6 lutego 1989 roku delegaci Solidarności zasiedli przy okrągłym stole, by rozpocząć rozmowy z przedstawicielami komunistycznego reżimu. Polskie Obrady Okrągłego Stołu wyznaczyły nowy początek nie tylko dla Polski, lecz również dla pozostałych państw zza Żelaznej Kurtyny.

Rodzice nazywają mnie „dzieckiem wolności', bo urodziłam się kiedy Obrady Okrągłego Stołu były w toku. Chociaż może to brzmieć zabawnie, jest to określenie szalenie poważne. I choć nie chcę uderzać w zbyt podniosłe tony wydaje mi się, że trzeba postawić pytanie, czy nasze pokolenie jest gotowe w pełni przyjąć i docenić tę wolność, w której dane jest nam żyć. Wiem, że moi rodzice brali czynny udział w walkach opozycji wobec reżimu, kiedy jednak proszę, bo podzieli się ze mną swoimi doświadczeniami, zapada niezręczna cisza. „Wiesz" - słyszę w końcu, „człowiek stara się zapomnieć o tych wydarzeniach".

Pamięć o rosyjskiej inwazji

Jedno z tych wydarzeń mogło mieć miejsce 17 września 1979 roku. Moja mama jechała pociągiem do Lublina na spotkanie z ojcem, bo mieli wybrać się razem w Tatry. Pociąg przyjechał zgodnie z rozkładem, tata odebrał mamę i jej pokaźny plecak i pieszo ruszyli w stronę domu. Droga ze stacji była długa, a dzień chylił się ku końcowi. Przeszli pod wiaduktem i szli dalej pod górę umilając sobie drogę rozmową. W pewnym momencie dostrzegli zaparkowany przy ulicy samochód Milicji. Jego reflektory skierowane były wprost na moich rodziców. Z samochodu wysiadł milicjant i zażądał dowodu osobistego ojca. Ponieważ jednak tata nie był skory do wręczenia dokumentów (z obawy, że już ich nie odzyska) wybuchła kłótnia. Do dyskusji włączyła się mama próbując uspokoić milicjanta. „Gdyby przeszukali mój plecak" - wspomina dzisiaj - „z miejsca trafilibyśmy do więzienia". Połowę jego zwartości stanowiły nielegalne ulotki i biuletyny anty-rządowego Komietu Obrony Orbotników (KORu), które mama miała rozporwadzić w Lublinie. Co roku 17 września opozycja gromadziła się na Placu Litewskim, by przypomnieć o rosyjskiej inwazji z 1939 roku. Moi rodzice znaleźli się w złym miejscu w niewłaściwym czasie.

Wolność przemieszczania się była luksusem niedostępnycm dla moich rodziców. Dla obywateli UE przyzwyczjonych do świata bez granic, konieczność ubiegania się o paszport na każdy wyjazd zagraniczny wydaje się odległa i nierealna. A jednak żeby spotkać się z moim tatą w Szwecji, mama musiała złożyć wniosek o nowy paszport tylko po to, żeby otrzymać wcale nie nowy dokument, który otrzymywała każdorazowo, kiedy chciała opuścić Polskę. Kolejnym etapem były tygodnie wędrówek do urzędów, by upewnić się, że jej imię nie zostało wykreślone z listy innych czekających szczęśliwców. Po otrzymaniu paszportu trzeba było jeszcze zdobyć obcą walutę. Gdyby celem jej podrózy była jedna z przyjaznych i wiecznie słonecznych państw komunistycznych otrzymałaby książeczą czekową, w której każdy czek byłby wypisany dla niej. Jeśli jednak jej celem był zachód, musiała sobie radzić inaczej.  

Życie w komunistycznej Polsce równało się serii przykrych testów odwagi i umiejętności przeżycia. Chociaż kwestia wolności wydaje sie zwyczajna, a dla niektórych nawet przestarzała i romantyczna, jest ona przywilejem i nie wolno o tym zapominać.

Beyond the Curtain:  25 lat otwartych granic

Dwadzieścia pięć lat temu obalono Żelazną Kurtynę. Dziesięć lat temu osiem postkomunistycznych państw wstąpiło do UE. Co naprawdę wiemy o naszych sąsiadach zza granicy? Skontaktuj się z nami przez berlin@cafebabel.com, aby dołączyć do naszego zespołu.