Z MŚ z 1938 r. (drugi Mundial organizowany w Europie) zapamiętać warto wiekopomną scenę bohaterstwa i oddania: włoski piłkarz, Giuseppe Meazza, podchodzi do 11 metra z piłką pod pachą. Nagle puszcza gumka w jego spodenkach. Wzmagają się gwizdy francuskich kibiców. Meazza nie traci zimnej krwi. Naciąga spodnie, przytrzymuje je jedną ręką. Drugą kładzie piłkę na ziemi. Strzela. Trafia. Włochy w finale. W meczu z Węgrami zdobywają tytuł Mistrza Świata.(Zdj.:©Inter Club Sydney/ Wikimedia)
Reklama
subskrybuj komentarze Pokaż komentarze w odwrotnej kolejności załaduj komentarze Dołącz do dyskusji
Masz coś do powiedzenia? Zrób to tutaj!
Czy już jesteś babelianinem? Log-in. Albo zarejestruj się!