inside cafébabel

EuroFeminist Tour: feminizm odmieniony przez 10 przypadków

Artykuł opublikowany 5 czerwca 2015
Artykuł opublikowany 5 czerwca 2015

„Jestem feministką i zjadam mężczyzn na śniadanie” – przedstawia się Margaux Pastor, inicjatorka crowdfundingowego projektu EuroFeminist Tour. Poza uprawianiem kanibalizmu, młoda Francuzka chce odwiedzić 10 krajów europejskich i sąsiadujących, by poznać różne twarze feminizmu. Również te męskie. Spotkalismy się z nią, by porozmawiać o kilku kontrowersyjnych kwestiach dotyczących słowa na „f".

CB: Jak postępuje projekt?

Margaux Pastor: Idziemy powoli, ale idziemy do przodu. Staramy się nie odpuszczać i nieustanie przypominać o sobie ludziom. Największym problemem są jak zwykle pieniądze, ale dzięki crowdfoundingowi udało nam się jak do tej pory zebrać 860 euro, co wcale nie jest złym wynikiem.

CB: Kiedy planujesz rozpocząć podróż?

M: Na początku planowałam rozpocząć ją w październiku, ale daty zmieniają się cały czas. To wszystko zależy od kontaktów i dostępnych środków. Jak do tej pory reakcje ludzi są bardzo pozytywne, dlatego jesteśmy dobrej myśli.

CB: Obserwujesz podobne reakcje w każdym kraju? Czytałam w jednym z wywiadów, że masz problemy z kontaktami w Polsce.

M: W tym wywiadzie nie do końca dokładnie mnie zacytowano. Powiedziałam, że mam nadzieję, że uda mi się znaleźć kontakty w Polsce, gdzie kwestia feminizmu wydaje się nadal sprawiać wiele problemów.

CB: Jaki jest cel EuroFeminist Tour?

M: Idea, która nam przyświeca to nie stworzenie jednolitego obrazu, ale raczej skupienie się na niuansach zjawiska, jakim jest feminizm. Nie chcemy, żeby ludzie opowiadali mi o tym samym i w ten sam sposób. Wprost przeciwnie – zależy nam na różnorodności, na wykryciu cech charakterystycznych dla każdego kraju. Naszym celem nie jest obstawanie przy jednym typie feminizmu, który byłby idealny i uniwersalny, lecz przedstawianie jego indywidualnych deklinacji.

CB: Jak odpowiedziałabyś na argument, że nie wszystkie kobiety pragną równouprawnienia, że jest im dobrze tak, jak jest?

M: Ten argument pojawia się w każdym kraju. Dobrze by było, gdyby to była prawda. W idealnym świecie wszystkie kobiety są szczęśliwe. Jednak rzeczywistość wygląda niestety inaczej.

CB: Dyskryminacja i seksizm często są efektem działania pewnych grup interesu, wielkich graczy na rynku. Czy myślisz, że takie oddolne inicjatywy, jak Twoja, mają szanse z nimi walczyć?

M: To prawda, że kwestie rynku i finansów mają wiele wspólnego z dyskryminacją kobiet. Kiedy ogląda się magazyny dla kobiet, wyraźnie widać źródła ich finansowania. Ponad połowę takich magazynów zajmują reklamy. Myślę, że kapitalizm nie do końca jest zgrany z ideami feminizmu. Ustanawia on między innymi określoną hierarchię w przedsiębiorstwach i sprawia, że kobiety stawiane są na gorszej pozycji niż mężczyźni.

CB: Co robisz, by uniknąć stereotypów na temat feministek? Na przykład opinii, że wszystkie z nich to lesbijki, że są agresywne, „niedopchnięte”, że nienawidzą mężczyzn, itp.?

M: W tym wszystkim chodzi o to, żeby umieć się śmiać z niektórych rzeczy. Trzeba pokazać, że feministki też mają poczucie humoru. Niektórych kliszy nie da się uniknąć, niektóre same sobie zaprzeczają. Niektóre feministki to w istocie lesbijki, ale są też mężczyźni feminiści. I wcale nie uwłacza to ich męskości.  

CB: Czy media rozprzestrzeniają nieprawdziwy obraz feminizmu?

 M: Tak, dlatego, że w telewizji nie ma zbyt wielu specjalistów, którzy potrafią mówić o feminiźmie. W ogóle niewiele ludzi zdaje sobie sprawę z tego, o co tak naprawdę toczy się gra.

CB: Nie uważasz, że w języku feminizmu dużo jest wodolejstwa? Pojawia się w nim wiele nieustannie powracających motywów i sloganów i można odnieść wrażenie, że feministki mówią jedynie o ideach, a nie konkretach.

M: Myślę, że każda organizacja feministyczna funkcjonuje w inny sposób. Trzeba jedynie zrobić trochę wysiłku, by zrozumieć, dlaczego wybierają określoną taktykę komunikacyjną. Jeśli natomiast chodzi o slogany, myślę, że nie są to puste słowa, że stoją za nimi konkretne czyny.

CB: Czy feminizm medialny, uprawiany przez celebrytów, nie oddala się zbytnio od feminizmu organicznego – tego, który dotyczy prawdziwych ludzi i prawdziwych sytuacji?

M: Te obie formy feminizmu są ściśle ze sobą powiązane. Jeśli media nie rozpowszechniają informacji na temat feminizmu, nie ma szans, żeby zainteresowali się nim politycy. Istnieją feministki, które stawiają na radykalne opcje, na przykład Femen. Inne decydują się na pracę u podstaw.

CB: Co z pornografią? Czy myślisz, że zmiana postrzegania kobiet w tym przemyśle pociągnęłaby to za sobą głębokie zmiany postaw w społeczeństwie?

M: Myślę, że tak. Bez wątpienia potrzebujemy bodźców, które nas podniecają, ale to, w jaki sposób pokazuje się kobiety w filmach porno, to zdecydowanie przesada – nie tylko dla samego postrzegania kobiet, ale także w kwestii edukacji seksualnej. Potrzebujemy, żeby bardziej przypominało to prawdziwe życie, a nie fantazję.

CB: A co z kobietami, które działają wbrew feminizmowi? Mówię to o niektórych aktorkach i modelkach, które traktują swoje ciało jedynie jako narzędzie do zarabiania pieniędzy?

M: To oczywiste, że obraz kobiety jest potrzebny w przemyśle kinematograficznym i muzycznym i nie wyobrażam sobie, że teraz nagle wszystkie kobiety przestaną się rozbierać na ekranie. Z jednej strony to społeczeństwo powinno powiedzieć „mamy dosyć taniej nagości”, z drugiej – dobrze by było, by znane kobiety opowiedziały się przeciwko temu i dały przykład innym.

Tu możesz wesprzeć projekt EuroFeminist Tour.

Margaux Pastor przedstawia projekt EuroFeminist Tour