kultura

''Berberian Sound Studio'': ćwiczenia z kinematografii

Artykuł opublikowany 3 grudnia 2012
Artykuł opublikowany 3 grudnia 2012
Jednym z najbardziej oczekiwanych filmów 45. edycji Katalońskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Sitges, był właśnie ten, należący do czołówki reprezentantów kina europejskiego. To produkcja angielska, która, nie zważając na tysiące kilometrów dzielące oba kraje, oddaje cześć najbardziej rewolucyjnemu nurtowi kina włoskiego.

''Berberian Sound Studio'' (film w reżyserii Petera Stricklanda z 2012 roku) jest hołdem – jednym z wielu – składanym temu, co nazywamy ''giallo'' (żółty): pod tą nazwą kryje się nurt, do którego należą horrory włoskie z lat siedemdziesiątych. Na łonie tego gatunku powstała pokaźna szkoła, a wraz z nią pojawili się twórcy uznani jednogłośnie za genialnych, nie tylko jako przedstawiciele kina grozy, ale także kinematografii światowej w ogóle, jak choćby Dario Argento (który, zaprezentował na Festiwalu swojego brawurowego ''Dráculę 3D''), czy Lucio Fulci.

Giallo wywarł ogromny wpływ na kino grozy i do dzisiaj jest to widoczne praktycznie w każdej produkcji: od powtarzających się wielokrotnie obrazów o typowej fabule, opartej na morderstwach z nożem w ręku, poprzez podgatunek ''slasher'', aż po bardzo modne ''torture porn''. Niemniej jednak to, co czyni ''Berberian Sound Studio'' wyjątkowym, to fakt, że występujące w nim nawiązania do giallo mają bardziej dosłowny charakter: tak dosłowny, że sam film skupia się na procesie tworzenia produkcji należących do tego nurtu.

Bohaterem filmu jest angielski dźwiękowiec, zatrudniony do pracy przy najnowszym filmie ekscentrycznego reżysera włoskich horrorów. Już od samego początku, od tych pierwszych chwil, kiedy zawarty zostaje pakt pomiędzy obrazem kinowym a widzem, metajęzyk ekranizacji wykracza poza jej właściwą treść. Fabuła jest hołdem składanym procesowi tworzenia tego typu filmów. Ekranizacja jest specyficznym ćwiczeniem kinematograficznym, gdzie odsuwa się na bok tradycyjną narrację, żeby stworzyć obraz wyczerpującego snu, w którym widz podróżuje razem z bohaterem, poprzez kolejne warstwy rozwiniętego, osobliwego języka celuloidów. Jest tak ''meta'' (termin zdobył popularność dzięki swojej, częstej obecności w telewizji, między innymi w ''Community'' lub ''30Rock''), że nawet w kulminacyjnych scenach filmu poświęcono kilka minut na ukazanie niemal brechtowskiej dezorientacji. Czysta przyjemność.

"Katalin Varga" (reż. Peter Strickland,2009). Film otrzymał nagrodę Europejskiej Akademii Filmowej w kategorii: odkrycie roku.

''Berberian Sound Studio'', chwilami  zbliżone do kina eksperymentalnego, a czasem przypominającej dokument, to dzieło sztuki, którego nie można oceniać w taki sposób, jak gdyby miało się do czynienia ze zwykłym filmem. Trzeba się nieco bardziej wysilić, ale gra jest warta świeczki. To jedno z tych dzieł, które pozostają w pamięci, zarówno ze względu na oniryczną ścieżkę dźwiękową, jak i enigmatyczną grę wspaniałego Toby’ego Jonesa.

W Sitges, na film reagowano zarówno bezczelnym gwizdaniem, jak i oklaskami – ze strony tych, którzy poczynili wysiłek i zagłębili się w ten szczególny i dziwny świat. W ''Berberian Sound Studio'' poszukuje się sposobu na złożenie hołdu metodzie tworzenia kina, które z pewnością odeszło już do przeszłości.

Fot.: (cc) dzięki uprzejmości oficjalne strony na Facebooku, filmu Berberian Sound Studio; w tekście: (cc) Artificial Eye; video: ArtificialEyeStudio/YouTube.