kultura

Berlin: nowe dzieci kolei

Artykuł opublikowany 19 listopada 2012
Artykuł opublikowany 19 listopada 2012
W późnych latach 70. Kreuzberg był biedną częścią Berlina. Dziś, połączony region Kreuzberg-Friedrichshain, jest kulturalnym centrum niemieckiej stolicy. Dzielnica ta ciągle zmaga się z wysoką stopą bezrobocia i mieszkalnictwem w wysokich wieżowcach wzdłuż rzeki, co równocześnie czyni z niej centrum politycznego i społecznego aktywizmu.

“Widziałam to wszystko. Wieloletnie negocjacje, porażki i sukcesy. To część tego, co czynimy, to nasze życie”, mówi Kristine Schütt, siedząc w małym biurze i trzymając paczkę tytoniu. Można tu palić? ''Proszę bardzo”, odpowiada artystka, znana również jako Mikado. Przez kilka minut Kristine trzyma w ręku ręcznie zwinięty papieros, rozmyślając o historii wielokrotnie wcześniej opowiadanej : berliński opór, gentryfikacja miasta, antykapitalizm, postawa tolerancji, zmiany i aktywizm polityczny, każdy walczy o swoją małą przestrzeń w niebie.

Kristine dołączyła do RAW (“Reichsbahn Ausbesserungs-Werk Franz Stenzer”, Krajowe Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego Franz Stenzer), narodowego centrum pielęgnowania kultury, w 1998 roku. Położony w Friedrichshain (górny Kreuzberg) RAW Tempel,  jest i był w przeciągu swej 13-letniej historii istnienia, jednym z miejskich hotspotów. Obecnie jest siedzibą 64 różnych projektów związanych z muzyką, sztuką, pchlim targiem, społecznymi i politycznymi inicjatywami, koncertami, wolnym teatrem i undergroundowym clubbingiem. ''Nigdy nie było łatwo”, dodaje artystka, zanim wreszcie zapali swojego papierosa.

Kultura na torach

Kreuzberg jest zwany kolokwialnie jako ''X-Berg”. Od wschodu opływa go rzeka Sprewa, a od północy graniczy z dzielnicą ''Mitte” (centrum miasta). Aż do XIX wieku był rolniczym sercem przemysłowego Berlina. Podczas drugiej wojny światowej, 80% dzielnicy uległo zniszczeniu. Zrujnowany obszar był nieatrakcyjny dla inwestorów, ale szybko przyciągnął chętnych nabywców tanich mieszkań. Ogromna fala imigrantów obejmująca studentów, artystów i mniej zamożnych obywateli, nadeszła w późnych latach 60., sprowadzając dzikich lokatorów do opuszczonych budynków.

Kreuzberg, z trzech stron otoczony przez mur berliński, stał się sławny dzięki swemu alternatywnemu stylowi życia. Jednak po 1989 roku nadeszły problemy. Kreuzberg znalazł się nagle w centrum zjednoczonego Berlina, przez co wynajem mieszkań znacznie podrożał. Pewne części Kreuzbergu stały się atrakcyjne dla zamożnych lokatorów. ''Rząd nie był zainteresowany przyjaznym dla środowiska rozwojem miasta, ani rozwojem alternatywnej sceny, lecz wpompowaniem pieniędzy do ''city”, mówi Kristine. To dlatego powstało wiele projektów prezentujących pewien opór”. Przy Sprewie, gdzie jest duża koncentracja nieruchomości na sprzedaż, i gdzie windowane są ceny wynajmu mieszkań, miały miejsce różnorakie inicjatywy, społeczne i polityczne protesty.

Graffiti

Po zamknięciu torów kolejowych w Kreuzbergu, w 1994 roku, młodym ludziom zajęło jeszcze ok. czterech lat, zadomowienie się tam i uczynienie z opuszczonego torowiska sceny kulturalnej. ''Nie było tam elektryczności, wody, nie było nic. Tylko pusta przestrzeń do zagospodarowania”, mówi Kristine. Kiedy w 1999 roku zaczęli poważnie myśleć o projekcie, były właściciel Deutsche Bahn, zaproponował im w końcu tymczasową umowę na wynajem czterech historycznych budynków o powierzchni liczącej ok. 8800 m2. W miarę upływu czasu starano się przejąć budynki na stałe, zwłaszcza, że zmienił się właściciel (Deutsche Bahn sprzedała budynki prywatnej firmie w 2007 roku). Dzierżawcy od lat walczą o umowę na czas nieokreślony. Przez te lata Kristine pracowała z dziećmi w ramach projektów muzycznych i poświęcała swój czas dla ludzi, których teraz nazywa swoją rodziną. ''Inwestorzy są ważniejsi niż potrzeby zwykłych obywateli, którzy mają swoją wolną przestrzeń i kulturalne możliwości”, kontynuuje artystka. ''Wiele inicjatyw walczy o swoje prawo pozostania w Kreuzbergu i zachowania cen wynajmu lokali na rozsądnym poziomie”.

Polityczna strefa kulturalna

Ani wyżej wspomniane przedsiębiorstwo kolejowe, ani burmistrz Berlina Franz Schulz, nie znaleźli czasu, aby skomentować treść tego artykułu, ale Susanne Hellmut, rzecznik prasowy berlińskiej partii zielonych, do której należy burmistrz, wyjaśnia polityczne wsparcie dla podtrzymania niekomercyjnych projektów w ramach RAW. ''To ważne społeczno-kulturowe miejsce spotkań. Tutaj miasto rozwija się ''od dołu” i jest w ciągłym dialogu”. Susanne potwierdza również partyjne życzenie, aby RAW ''pozostało niskoprogowym miejscem spotkań” dla sąsiadów, artystów, sportowców – miejscem, w którym dzieje się wymiana, kultura, gdzie organizuje się imprezy. ''Musimy działać ściśle według przepisów, jeśli chcemy się stać prawowitymi właścicielami RAW, jeśli chcemy dostać dofinansowanie i wreszcie skoncentrować się na naszych projektach”, mówi Kristine. ''Musimy się utrzymać, ponieważ jesteśmy niezależnym i samodzielnie zorganizowanym centrum kulturalnym. To ważne dla naszej inicjatywy, aby znaczyła cokolwiek w tym okrutnym politycznym świecie”, dodaje fotograf Stefan Seifarth, który dołączył do RAW w 2010 roku.

Według niemieckiego dziennika “Die Welt” stolica ma kilka dostępnych nieruchomości; teczka funduszu własności stolicy wycenia je na 693 mln euro. Jedną z ostatnich perełek nad Sprewą, niedaleko Ostbahnhofu (dworzec wschodni), jest MEGASPREE. Utworzona w 2009 roku inicjatywa zbiera głosy obywateli dla zachowania określonego urbanistycznego planowania brzegów rzeki. Celem inicjatywy było połączenie długoterminowych inicjatyw i kulturalnych instytucji dla uzyskanie alternatywnego stylu życia. ''Pomimo głosującej większości mieszkańców okręgu Friedrichshain-Kreuzberg, trudnym okazało się przeforsowanie i zalegalizowanie postulatów inicjatywy, po części dlatego, że dzielnica musi dostosować się do polityki władz”, mówi Kristine.

Mimo wszystko scena kulturalna w tej części miasta kwitnie. ''Jeśli tu mieszkasz, to znaczy, że wybrałeś aktywne życie”, twierdzi 30-letnia Vanessa Drouet, która dwa lata temu przeprowadziła się z Francji do Berlina. ''Polityka to siła, ale również pasja, taka sama pasja, jaką mamy my, walcząc o nasze prawa. Dobrze jest myśleć w polityczny sposób. Trzeba tylko wiedzieć, jak mądrze użyć swoich narzędzi”. Poczucie artystycznej wolności i prawo do tworzenia czegoś, co jest respektowane, spaja wszystko w jedna całość. ''Wiele osób ciągle się boi, nie widzą oni lub też nie potrafią organizować alternatyw w sposób mądry, ponieważ nie są wystarczająco wykształceni, nie mają narzędzi, albo odstają zbyt mocno na płaszczyźnie ideologicznej”, kończy Kristine. Nie można oddzielać walki dla kultury i otwartej przestrzeni od walki przeciwko kapitalizmowi. Ta historia społecznej walki nie jest typowa tylko dla Berlina, to symptom dużo większego zjawiska broniącego współczesne społeczeństwo, zjawiska takiego jak np. global occupy movement.

Powyższy artykuł jest częścią projektu ”Orient Express Reportrer II”. Wielkie podziękowania dla zespołu cafebabel.com w Berlinie.

Fot.: główne oraz w tekście (cc) AK; kobiety na Ladyfest 2007 (cc) Korbahar/ video (cc) TheRocknrollpictures/ youtube