kultura

Berlinale 2013: kobiety, które wychodzą przed szereg

Artykuł opublikowany 18 lutego 2013
Artykuł opublikowany 18 lutego 2013
Dieter Kosslick, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie, już w przeddzień otwarcia Festiwalu zapowiadał, że w rywalizacji pojawią się figury silnych kobiet i wspaniałe aktorki. W tegorocznej panoramie filmów zobaczymy realne i autentyczne postaci: waleczna lekarka, tancerka poszukująca siebie oraz kobieta, która już z niejednego pieca chleb jadła.

Delikatnie połyskująca skóra Chloé (Evelyn Brochu) i jej delikatne rysy twarzy doprowadzają do szaleństwa. Na początku filmu ''Inch’ Allah'' (Kanada 2013) widzimy drobną młodą kobietę wraz z jej przyjaciółką, Avą, przemykające z piwem w ręku przez nocny Tel Aviv. Zabawiają się jak beztroskie studentki.

Dopiero w kolejnych scenach wszystko się wyjaśnia. Sophie pracuje jako lekarka w klinice dla kobiet ONZ na terenie Palestyny, a jej izraelska przyjaciółka, Ava, pełni służbę wojskową w przygranicznym punkcie kontrolnym. Obydwie muszą się na co dzień zmagać z niesprawiedliwością i beznadziejnymi sytuacjami, są bezradnymi aktorkami na politycznej scenie. Ava nienawidzi, gdy jej koledzy z pracy szykanują bezpodstawnie Palestyńczyków; do Chloé dociera, jak wiele niesprawiedliwości ma miejsce za ogromnym murem. Dzięki znajomości z ciężarną pacjentką, Rand, której brat i dzieci pomimo kostiumu Supermana nie zawsze wychodzą z groźnych sytuacji bez szwanku, zrozumie troski i obawy mieszkańców zachodniej Jordanii.

Podczas podróży Chloé towarzyszy podręczna kamera, która rejestruje codzienne, ubogie życie Palestyńczyków. Dramaturgia filmu jest prosta i zajmująca zarazem. Mimo że Chloé jest świadoma obydwu stron konfliktu, nie może się już od niego uchylić i wpada między dwa fronty, aż na końcu wszystko wylatuje w powietrze.

Frances (Greta Gerwig) jest w tym samym wieku co Chloé, przed trzydziestką, ale walczy z zupełnie innymi problemami w utrzymanym w czarno-białej tonacji filmie ''Frances Ha'' (USA 2012). Frances boryka się ze stosem problemów, jednakże nigdy nie traci swojego charakterystycznego i autoironicznego poczucia humoru. Jej ciało jest niewystarczająco zgrabne, a ona sama za bardzo ''awkward'' (tłum.: niezdarna), by mogła zostać tancerką w Nowym Jorku, jak sobie wymarzyła. Poza tym, nie zawsze układa się jej w życiu. Jej związek się rozpadł, najlepsza przyjaciółka rozwiązuje umowę taniego mieszkania, firma taneczna nie daje jej szans na występ, nowy interesujący współlokator zaszufladkuje ją jako ''undateable'' (tłum.: nie nadająca się na randkę z racji posiadania wielu wad).

Frances przeżywa typowy kryzys ''końca dwudziestki”, charakteryzujący się głownie próbą zdefiniowania samego siebie, zarabianiem pieniędzy i koniecznością znalezienia życiowego partnera. Biegnie, potyka się, upada, zawsze się podnosi. Potrzeba jednak nieszczęśliwej podróży do Paryża, nudnej pracy w administracji przy akademii tańca, własnego mieszkania w odległej dzielnicy miasta, aby Frances wyrosła z nieporadnego kaczątka na łabędzia w choreografii.

Ta szarmancka komedia wyróżnia się przede wszystkim sytuacjami i dialogami na miarę Woody’ego Allena oraz frapującą protagonistką, za którą najpierw się wstydzimy, po to by później śmiać się razem z nią. To film odpowiedni dla tych, którzy narzekają na własne życie albo wciąż dobrze pamiętają czasy między studiami a początkiem życia zawodowego.

Siła pięknej Diany (Mónica Molinet) w filmie ''La Piscina” (Kuba/ Venezuela 2012) polega jej zdolności manipulowania mężczyznami. Nie dla osiągnięcia konkretnego celu, ale dlatego, że tak po prostu potrafi. Młoda kobieta z jedną nogą jest szybszą pływaczką niż reszta jej kolegów z grupy. Każdy z nich jest niepełnosprawny fizycznie: Dany z nadwagą ma zespół Downa, Rodrigo o słabej woli ma trudności z poruszaniem się, a mrukliwy Oscar zawzięcie wzbrania się przed mówieniem.

Reżyser Machado Quintela inscenizuje swój debiutancki film jak kameralną sztukę, aż do przerwy obiadowej jego postaci nie opuszczają chronionego i odizolowanego pomieszczenia. Linie muru i toru pływackiego wizualnie odcinają czworo protagonistów od świata zewnętrznego. Film w spokojnych i apatycznych obrazach przedstawia idealne miejsce, w którym pod letnim słońcem można ugotować animozje, rywalizacje i niespełnione miłostki na jednym ogniu. Niczym tygrys na polowaniu, Diana pod koniec filmu daje upust swojej spiętrzonej agresji – widz wzdryga się i zapamiętuje: nie można lekceważyć żadnej z tych trzech kobiet.

Fot.: wszystkie dzięki uprzejmości (cc) Berlinale Filmstills