kultura

Berliński twórczy mikrokosmos

Artykuł opublikowany 20 sierpnia 2013
Artykuł opublikowany 20 sierpnia 2013

Z Gathasparem, polskim producentem muzyki elektronicznej mieszkającym w Berlinie rozmawia Karolina Golimowska

CafeBabel Berlin: Jak to się wszystko zaczęło, skąd fascynacja muzyką elektroniczną, dlaczego np. nie grasz na skrzypcach, albo nie robisz czegoś innego?

Gathaspar: Akurat na skrzypcach bardzo chciałbym umieć grać, to jeden w moich ulubionych instrumentów! Wszystko zaczęło się, myślę, bardzo naturalnie, najpierw słuchałem muzyki elektronicznej, później z tej ogromnej fascynacji próbowałem coś robić sam. Najpierw chciałem nauczyć się grać jako DJ, ale szybko straciłem do tego zapał. Postanowiłem się skupić na mojej muzyce, a nie na miksowaniu czy aranżowaniu czyjejś. To wszystko było próbą eksperymentu, takiego poszukiwania siebie w tej formie. Potem nagrałem demo i wysłałem je do kilku wytwórni. Pierwsza, która się do mnie odezwała, to była niemiecka wytwórnia Resopal Schallware - ogromne zaskoczenie, bo to bardzo renomowana wytwórnia. W 2010 r. wydali moją pierwszą płytę.

CafeBabel Berlin: Wydajesz od samego początku wyłącznie na zagranicznych wytwórniach, a jak jest z rynkiem fonograficznym w Polsce?

Gathaspar: Do rozwoju rynku muzyki elektronicznej w Polsce podchodzę trochę pesymistycznie, nie wydaje mi się, żeby wiele mogło się zmienić w najbliższej przyszłości. Ostatnio we Wrocławiu na festiwalu, na którym grałem, było ok 40-50 osób, to mało. Taka frekwencja to problem dla organizatora, ale i dla artystów. Ta scena w Polsce istnieje o dawna, ale stoi w miejscu, koła ugrzęzły w błocie.

CafeBabel Berlin: Jak myślisz, z czego ta sytuacja wynika?

Gathaspar: Zainteresowanie muzyką elektroniczną w Polsce jest niewielkie, mało ludzi przychodzi do klubów, imprezy nie przynoszą zysków. W sierpniu zagram na festiwalu Plötzlich am Meer, nad polskim morzem, ale organizowanym przez Niemców. Co ciekawe, z kilkutysięcznej puli biletów na to wydarzenie, znikoma ilość została sprzedana w Polsce. Myślę, że to świetnie pokazuje obraz polskiej sceny elektronicznej.

CafeBabel Berlin: Rozumiem, że to właśnie scena muzyczna wpłynęła na twoją decyzję o przeprowadzce do Berlina?

Gathaspar: Tak, wpływ na to miała oczywiście też współpraca z wytwórnią „Freude am Tanzen”. Fascynowała mnie berlińska scena muzyczna, na początku bardziej niż teraz. Zacząłem grywać, a jeśli gram to raczej tutaj, a nie w Polsce. Mam też bardzo dobry kontakt z ludźmi z mojej wytwórni, chciałem być częścią tego świata, nie być tu tak z doskoku.  Na początku Berlin bardzo mnie fascynował, teraz, im dłużej tu mieszkam, tym mniej mi się tu podoba.

CafeBabel Berlin: Czy coś cię tu szczególnie denerwuje?

Gathaspar: Nie podoba mi się, że jest brudno. Poruszam się po Berlinie samochodem i czasami denerwuje mnie również ta taka uliczna anarchia, szczególnie Neukölln jest wyjątkowo niesympatyczne pod tym względem. Każdy robi, co chce nie zważając na innych. W Berlinie czuć też trochę Polskę, taką spuściznę komunizmu; często mam wrażenie, że wielu ludzi nie szanuje miasta, wszystko im jedno, jak wygląda, czy jest pomazane etc.

CafeBabel Berlin: Gdzie najchętniej grywasz w Berlinie?

Gathaspar: Najlepiej grało mi się chyba w Panorama Bar w Berghain. Ale też np. w RitterButzke, świetna atmosfera, choć sam klub podoba mi się średnio.

CafeBabel  Berlin: Jak najlepiej określić twoją muzykę? Jak powstaje?

Gathaspar: Ja mówię o niej muzyka elektroniczna. Mieszam różne wpływy, żeby ta muzyka nie była oczywista, nie była łatwa do zdefiniowana. Są w niej elementy house, techno, czasem dub, ale też wpływy muzyki klasycznej i rytmów bałkańskich. Uważam, że muzyka elektroniczna w ogóle polega na tym, że możesz łączyć wiele wpływów, różnie je aranżować. Pracuję wyłącznie z domu, nie mam oddzielnego studia, do którego musiałbym jechać, żeby coś nagrać. Przyjechałem do Berlina, po to, żeby tu żyć, nie chciałem diametralnie zmieniać stylu życia.

CafeBabel Berlin: Czyli to jest trochę tak, że przenosisz swój muzyczny mikrokosmos w inne miejsce, i to pozwala ci czuć się w tym nowym miejscu dobrze i swobodnie?

Gathaspar: Dokładnie tak, przenoszę się w nowe otoczenie i dalej robię swoje.

CafeBabel Berlin: W twojej muzyce dużo jest bardzo barwnych głosów, dźwięków, w nieoczekiwanych momentach wplatasz linię kontrabasu lub innych instrumentów. Skąd te pomysły i co powstaje najpierw?

Gathaspar: Różnie, czasami najpierw jest linia basowa, czasami rytmiczna. Głosy i te instrumenty, o których mówisz niosą dla mnie wielkie emocje i to jest bardzo ważne, bo uważam, że muzyka musi je nieść, że są jej integralną częścią. Bardzo podobają mi się wpływy bałkańskie, które trochę przerabiam, wkomponowuję. Ktoś ostatnio pisał o tych głosach i melodiach, jako o polskich wpływach, a to nie prawda, to głównie Bałkany, czasami Ukraina.

CafeBabel Berlin: Gdzie można cię będzie w najbliższym czasie usłyszeć?

Gathaspar: 23. sierpnia gram na festiwalu Mózg w Bydgoszczy. 25.08. w ramach wspomnianego już Plötzlich am Meer. W Berlinie będzie można mnie usłyszeć w październiku.

Pełna wersja wywiadu w cyklu Second Home

Gathaspar do posłuchania