kultura

CÉDRIC KLAPISCH: MOJA TRYLOGIA TO RÓŻNE OBLICZA GLOBALIZACJI

Artykuł opublikowany 9 grudnia 2013
Artykuł opublikowany 9 grudnia 2013

Gdyby spośród współczesnych filmowców miano wybrać tego, który najtrafniej portretuje młodych Europejczyków, byłby nim bez wątpienia Cédric Klapisch. Z okazji francuskiej premiery filmu „Smak życia 3, czyli chińska układanka” – ostatniej części jego trylogii o perypetiach Xaviera – reżyser spotkał się z nami, aby opowiedzieć o kostce Rubika, starzeniu się i, oczywiście, Europie

Polska premiera filmu „Smak życia 3, czyli chińska układanka” odbędzie się 3 stycznia 2014 roku.

Cafébabel: Cóż to takiego ta „chińska układanka” ?

Cédric Klapisch: Wyrażenie to ma we Francji specjalne znaczenie. Wiąże się ono z rodzajem łamigłówki, z zagadką do rozwiązania. Chodzi o coś, przez co trudno przebrnąć, rodzaj skomplikowanej kostki Rubika.

Cafébabel: Znalazł Pan ten tytuł bardzo wcześnie, od razu po nakręceniu „Smak życia 2 - Les Poupées russes”. Co chciał Pan wyrazić przy jego pomocy?

Cédric Klapisch: Chciałem wyrazić to, że życie, i mówię tu o życiu przez duże „ż”, coraz bardziej się komplikuje. Ewolucja ta jest tak szybka i permanentna i w jej efekcie życie staje się coraz bardziej sofistyczne i złożone. Nie postrzegam tego jako problem, wręcz przeciwnie, człowiek rozwija się właśnie dlatego, że dąży do złożoności. Można odgadnąć, że ta chińska układanka motywowała Xaviera (Romain Duris, red.) do znalezienia rozwiązania, które okazało się słuszne. Była również motorem, który pozwolił mu osiągnąć stan spełnienia.

„CÓŻ TO ZA LUDZIE, KTÓRZY CZUJĄ SIĘ STARZY W WIEKU 40 LAT?”

Cafébabel: dlaczego nakręcenie tego trzeciego filmu zabrało Panu najwięcej czasu?

Cédric Klapisch: Na początku myślałem, że wszystko pójdzie łatwo, ponieważ znałem już moich bohaterów. Jednak w miarę rozwoju historii, w scenariuszu zaczęły pojawiać się pewne banalne oczywistości i poczułem się zawiedziony. Trzeba było więc poświęcić więcej energii na poszukiwania, zgłębianie historii – jednym słowem – na wszystko to, co pozwoliłoby zaskoczyć widzów i mnie samego.

Cafébabel: Od dawna wyczekiwano Pana kolejnego filmu. Czy przez to praca nad nim nie była dla Pana zbytnio stresująca?

Cédric Klapisch: Owszem i komplikowało to pisanie scenariusza. Za cel nie stawiałem sobie tego, żeby film był lepszy, ale żeby nie był gorszy od dwóch pozostałych. Przez długi czas było to dosyć stresujące.

Cafébabel: Już w pierwszych scenach filmu odnosi się wrażenie, że czas stanął w miejscu i że odnajdujemy bohaterów w tych samych sytuacjach, w których znajdowali się w „Smaku życia 2 – Les Poupées russes”, a przecież od tego czasu minęło już 10 lat. W jaki sposób skonstruował Pan swoje postaci?

Cédric Klapisch: Musiałem jednocześnie uwzględnić to wszystko, co widzowie wiedzieli o Xavierze z poprzednich filmów i jednocześnie go zmienić. To było trudne zarówno dla mnie jak i dla Romain’a (Durisa, red.), który ma obecnie 40 lat i nie może być już taki niezręczny i niedojrzały, jak wcześniej. Chciałem pokazać, w jaki sposób Xavier dojrzał, stał się mężczyzną.

Cafébabel: Jednak Xavier wciąż sprawia wrażenie osoby roztrzepanej, wiecznie za czymś goniącej.

Cédric Klapisch: Według mnie Xavier spoważniał i bierze już odpowiedzialność za swoje czyny. Robi to jednak w dość niekonwencjonalny sposób. Mógłby zostać w Paryżu, daleko od swoich dzieci, ale postanowił żyć życiem, które nie do końca mu odpowiada. Przy tym wszystkim, wciąż patrzy na świat oczami dziecka, szczególnie kiedy mówi o starości. Mój ojciec powiedział mi po obejrzeniu filmu: „Cóż to za ludzie, którzy czują się starzy w wieku 40 lat?”. Uważam, że ma rację – w wieku 40 lat nie jest się starym, jednak dziś tak bardzo promuje się młodość, że kiedy dobijamy do czterdziestki, mamy wrażenie, że życie jest już za nami. W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie – po czterdziestce rozpoczyna się nowy etap życia. Film skupia się właśnie na tym nowym etapie, z którego zaczynamy zdawać sobie sprawę, gdy mamy za sobą już połowę naszego życia i zaczynamy robić bilans.

„KAZDY NIESIE SWÓJ KRZYŻ”

Cafébabel: I to nowe życie odbywa się właśnie poza obszarem Starego Kontynentu. Czy w Pańskim filmie Europa się nie zestarzała? Nie została uderzona pięścią goniącego czasu?

Cédric Klapisch: Europie w ogóle zadano cios. Widać to szczególnie, gdy porówna się jej obecny wizerunek z tym, który przedstawiłem w „Smaku życia 1”. Wtedy w Europie istniał pewien rodzaj otwarcia, nadziei. Mówiło się, że wszyscy jesteśmy braćmi. Dziś już tego nie ma.

Cafébabel: Cóż więc takiego wydarzyło się w ciągu tych 10 lat?

Cédric Klapisch: Popełniono wiele błędów. Na wzór antagonizmów miedzy Hiszpanami i Katalończykami, Walonami i Flamandami oraz Grekami i Niemcami, obecnie każdy sam musi nieść swój krzyż. Ściślej mówiąc kryzys gospodarczy z 2008 roku poważnie zahamował, a nawet zatrzymał, europejską rozbudowę. Jednocześnie mam wrażenie, że Europa się nie poddaje. Być może jestem niepoprawnym optymistą, ale uważam, że w Europie można zaobserwować pewnego rodzaju solidarność w obliczu kryzysu. Poza tym w „Chińskiej układance” nie chciałem opowiadać tylko o Europie, lecz także o globalizacji. Ostatecznie moja trylogia to historia globalizacji, której świadkami jesteśmy od dwudziestu lat.

Cafébabel: Czy nie uważa Pan, że przez to, że pokazuje Pan Xaviera jako przedstawiciela starej Europy, podkreśla Pan różnicę w sposobie, w jaki podchodzi się do kryzysu w Europie i w Stanach Zjednoczonych?

Cédric Klapisch: Owszem, to oczywiste. Osoby wyjeżdżające do Kanady i Stanów Zjednoczonych, które zostały jeszcze bardziej dotknięte kryzysem niż Europa, potrafią lepiej dawać sobie z tym radę. Uważam, że to naprawdę zadziwiające. Po drugiej stronie oceanu istnieje pewien rodzaj entuzjazmu, którego brakuje nam, Europejczykom. My jesteśmy stale przygnębieni. 

Zwiastun filmu „Smak życia 3, czyli chińska układanka”.

Cafébabel: Rok temu opublikował Pan artykuł na temat Erasmusa. Czy nadal czerpie Pan przyjemność z promowania tego programu?

Cédric Klapisch: Tak, gdyż uważam, że jest ten program to najlepsza rzecz, którą wymyślono w Europie. Nie można zaprzeczyć, że Erasmus odniósł wielki sukces. Twórcy programu opowiadali mi kiedyś w Brukseli, że przez 10 lat starali się sprzedać ten pomysł ludziom, ale ci obawiali się, że skończy się to drenażem mózgów. Ostatecznie efekt był dokładnie odwrotny – program zaowocował afirmacją tożsamości europejskiej.

Cafébabel: Właściwie wszyscy dorastaliśmy w rytmie Pańskich filmów, wychowaliśmy się na nich. Jaki jest sekret tak trafnego uchwycenia ducha czasów? 

Cédric Klapisch: Po prostu obserwuję otaczający mnie świat. Film „Smak życia 1- Auberge espagnole” zmienił życie niektórych osób i z tego jestem dumny.

Wywiad zrealizowany przez Katharinę Kloss i Matthieu Amaré.