kultura

Choreografowie polityczni

Artykuł opublikowany 16 lipca 2007
na stronie głównej
Artykuł opublikowany 16 lipca 2007
Sztuka jest polityką. Oto trzecia odsłona naszej serii portretów artystów próbujących oprzeć się "kulturalnemu Czarnobylowi" który opanował Białoruś rządzoną twardą ręką przez Aleksandra Łukaszenkę.

Była gwiazda tańca i nauczyciel w Szkole Choreografii w Mińsku, 44-letni Aleksander Fulman, chciałby stworzyć niezależny zespół baletowy. Jednak od 6 lat, odkąd walczy z białoruską biurokracją, nie może uzyskać najmniejszego zezwolenia ze strony mińskiego reżimu. W postępowaniu Fulmana nie ma jednak śladu niepoprawności politycznej, co więcej, nie stawia on żadnych żądań.

Łukaszenko tłumi jednak pozytywne objawy samoregulacji życia społecznego, politycznego czy gospodarczego, gdyż społeczeństwo powinno być pod butem aparatu rządowego. Niezależne organizacje, samodzielne inicjatywy, prywatna działalność gospodarcza są najczęściej uznawane za "wywrotowe".

Możliwe, że władzę przeraża nakierowanie tej grupy baletowej na "taniec nowoczesny". Dwa istniejące dzisiaj zespoły baletowe są państwowe i klasyczne, dlatego sytuacja Fulmana jest trudna. Od ogłoszenia dekretu prezydenta we wrześniu 2005 roku nie można otrzymywać pieniędzy od prywatnych sponsorów, gdyż mogłyby one iść na finansowanie opozycji. Tak więc ewentualni mecenasowie nie mają możliwości pomocy artystom.

Aby zniechęcić do sponsorowania, wprowadzono wiele ograniczeń prawnych. Attache ds. kultury Ambasady Francji w Mińsku, która chciała poprzeć działania Fulmana kupując kostiumy dla jego grupy, dowiedziała się, że jej transakcje bankowe zostały zablokowane, jako że Ambasada Francji nie jest uważana za "rezydującą" na terenie Białorusi. Najprościej byłoby dać Fulmanowi gotówkę, jednak kto dzisiaj może sobie na to pozwolić?

Natalia jest żoną Aleksandra i jedyną kobietą na Białorusi, która reżyseruje wielkie widowiska baletowe. W 2000 roku wystawiła w Akademii Teatru Białoruskiego adaptację Makbeta, w której wykorzystano nowoczesną muzykę i choreografię.

Należy o tym wspomnieć choćby dlatego, że sztuki wystawiane w kraju mają średnio po 15 lat. "Z jednej strony problemem są pieniądze" - mówi Natalia - "poza tym trudność sprawia znalezienie sceny, na której możnaby wystawić balet". Na Białorusi są jedynie dwa teatry, które dają pierwszeństwo spektaklom, które już się sprawdziły.

Do grupy Natalii należą artyści niezależni oraz ci, którzy już kiedyś z nią pracowali i podobało im się to. Obecnie zespół ma próby "Don Juana". Niestety, opera jest właśnie remontowana, zespół ma więc jeszcze mniej miejsca niż poprzednio. Profesjonalni tancerze, którzy latami ćwiczyli i tańczyli w zespołach za granicą, odbywają więc próby w szkołach podstawowych, po tym jak dzieci skończą lekcje.

Zdjęcia Jef Bonifacino