kultura

Denisas Kolomyckis: "Litwa będzie nowym Paryżem"

Artykuł opublikowany 22 marca 2013
Artykuł opublikowany 22 marca 2013
Wydaje się, że nieśmiałość Denisasa Kolomyckisa nie idzie w parze z siłą jego działań. W wieku 20 lat, ten urodzony w Wilnie tancerz posiada już olbrzymie doświadczenie w świecie artystycznym: począwszy od litewskiej stolicy, przez Londyn, aż po Nowy Jork.
A oprócz tego nie wstydzi się rozmawiać o swojej homoseksualności: " Jestem jednym z tych dziwnych typów, którzy mówią o tym w każdym wywiadzie". Twierdzi, że chociaż Paryż jest miastem bardzo otwartym i niezaprzeczalną stolicą kultury, to Litwa też nie pozostaje w tyle. Trzecia odsłona z naszej serii portretów LGTB.

"Jestem skupiony na sztuce, choć gdyby kazano mi się przedstawić, wolałbym o tym nie mówić". Tym zdaniem Denisas Kolomyckis przypieczętował wywiad. Wydaje się, że artystom takim jak on nie podoba się definiowanie samego siebie. Zamknięty w sobie, ale uśmiechnięty - ten młody Litwin, który otwarcie mówi o swojej homoseksualności, nie jest łatwym rozmówcą. Swoje 20 lat przeżył tak intensywnie, że wciąż zaskakuje jakąś nową informacją na swój temat.

Połowę swojego życia spędził ucząc się baletu w głównej szkole artystycznej na Litwie, następnie kontynuował edukację w brytyjskim Conservatoire for Dance and Drama. "Kiedy miałem 18 lat, spotkałem Johnasa Mekasa, który zaprosił mnie do Nowego Jorku". Poza byciem tancerzem, nie ukrywa swojej fascynacji malarstwem. Brał także udział w wielu filmach: ostatni z nich to ”We Will Riot” (2013), młodego litewskiego reżysera Romasa Zabarauskas.

"Wilno to nowy trend", słychać powtarzające się głosy w trakcie trwania trzeciej audiowizualnej sztuki tego początkującego filmowca . Kolomyckis idzie jeszcze dalej: "W ciągu pięciu lat Litwa stanie się nowym Paryżem". Mimo iż wzrost ekonomiczny jego kraju (w 2012 roku Litwa znalazła się na drugim miejscu, tuż za Łotwą) wpłynął na rozwój kulturalny i otwarcie Litwy na świat, Kolomyckis przyznaje, że jego rodacy ciągle mają jeszcze konserwatywne podejście. "To prawda, że od momentu wstąpienia do Unii Europejskiej Litwini pozbyli się wielu uprzedzeń. Niemniej jednak w naszym Parlamencie wciąż słychać głosy, które twierdzą, że homoseksualizm to choroba".

Pomimo to Denisas wykazuje optymizm: " W ciągu maksymalnie pięciu lat, małżeństwo między osobami tej samej płci zostanie zalegalizowane. Przypuszczam, że do tego czasu społeczeństwo litewskie będzie przygotowane”. Mając na uwadze to co się obecnie dzieje we Francji i Wielkiej Brytanii, Kolomyckis przeczuwa, że to idealny moment do działania: "W całej Europie rozpętała się żarliwa debata na ten temat, dzięki temu na Litwie też się dużo o tym rozmawia”.

Pomimo że żyje poza granicami swojego kraju, zawsze ciepło wyraża się o Litwie.

Wydaje się jednak, że ta bałtycka republika wcale nie chce być tolerancyjna dla osób z grupy LGBT. Ostatni raport Amnesty International wskazuje na niepokojącą homofobię ze strony rządu litewskiego. Dyskryminację lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transseksualnych pogłębia prawo ochrony nieletnich, które zabrania małżeństw w obrębie tej samej płci ze względu na dzieci. "Ograniczanie propagandy gejowskiej to idiotyzm", wyrokuje Kolomyckis skręcając papierosa.

Mimo wszystko zapewnia, że może otwarcie rozmawiać o swojej homoseksualności, kiedy wraca do kraju: "Jestem gejem i dobrze się z tym czuję. To nie moja wina, że część rządzących nie chce tego przyjąć do wiadomości". Tę siłę przekazała mu prawdopodobnie mama, która jego i jego brata wychowała samotnie. I chociaż praca zmusza go do przebywania z dala od rodziny, to przyznaje, że w przyszłości chciałby wrócić do domu: "Uwielbiam mieszkać na Litwie. Uważam się za ambasadora mojego miasta i mojego kraju".

Czytaj także: pierwszą i drugą część naszej serii o portretach LGTB.

Zdjęcia: główna, (cc) Adrien le Coärer; tekst, (cc) Denisas Kolomyckis. Film: Romas Zabarauskas/YouTube.