kultura

Enki Bilal: "Nie mogę nie mówić o problemach świata"

Artykuł opublikowany 7 lipca 2007
Artykuł opublikowany 7 lipca 2007
55-letni Enki Bilal, francuski rysownik, z pochodzenia Jugosłowianin, porusza się między komiksem, kinem i geopolityką prowadząc czytelników przez świat przyszłości, gdzie zaangażowanie polityczne jest elementem przewodnim.

"We wszystkich postaciach jest trochę ze mnie", stwierdza Enki Bilal. Jest trochę z niego nieco w "kobiecie pułapce" o niebieskich oczach, Jill Bioskop. Trochę w astronaucie i rebeliancie, Nikopolu. Jego bohaterowie, piękni i zdesperowani, błąkają się bez końca po poetyckich światach koloru morskiego, które zdobyły sobie uznanie krytyki i zainteresowanie publiki. W jego paryskim atelier, nad którym czuwa pobliski kościół św. Eustachego, długie stoły kreślarskie zawalone szkicami toną w powodzi światła, a nowoczesny Mac rozmawia z wypchaną głową zebry.

Sylwetka płynna i posępna, cienka kreska i łagodne spojrzenie. Enki Bilal odpoczywa ale bez pozowania. Ukończył dopiero co ostatni tom "Tetralogii potwora". Te cztery albumy bliskie "powieści graficznej" tworzył przez dwanaście lat. "Ta seria wymaga być może większego wysiłku ze strony czytelnika, ale moje zaangażowanie było bardziej osobiste", przyznaje. "Nie lubię ustępstw, nie zgadzam się na dyktaturę prostoty, kierowania się wolą rynkiem i półproduktami".

Uchodźca

Ta odmowa pojścia na kompromis i silne zaangażowanie do tej pory się opłacały. W ciągu dwudziestu lat Bilal stał się legendą komiksu we Francji i również poza jej granicami, nawet w Japonii - królestwie mangi.

Punktem cetralnym jego zainteresowań są szok cywilizacyjny i ekologia. "Wyobraźnia powinna być na usługach zainteresowań", twierdzi Bilal. Nawet gdy "przeszłość nie interesuje mnie sama w sobie, to raczej jej odstępstwo od rzeczywistości chce przywołać", wyjaśnia. "Jestem częścią tego świata. Wydaje mi się niemożliwe omijanie spraw jego dotyczących".

Urodzony w Belgradzie z matki Czeszki i ojca Bośniaka, Bilal wyjechał z Jugosławii w latach 70. Za cel obrał Francję. "Miałem 10 lat, wyjazd był brutalny, to było prawdziwe rozdarcie", wspomina, błądząc nieobecnym spojrzeniem. "Jednocześnie, było to do przewidzenia. Już od bardzo dawna mój ojciec - niegdyś oficjalny krawiec Tito - był w 'podróży służbowej'". Przybycie do Paryża okazało się rozczarowaniem, szczególnie jeśli chodzi o poziom życia. Asymilacja przeszła jednak "stosunkowo dobrze", a z tej posępnej epoki Bilal zachował miłość do języka francuskiego i precyzyjności słowa.

Pasjonujący się rysunkiem i kinem, odkrywa w komiksach "wspaniały środek ekspresji". Szybko wydany w gazecie "Pilote", rysuje pierwsze plansze dla "Echos des Savanes" i "Metal Hurlant". Jego pierwsza trylogia, "Nikipol", zaczęta z 1980 roku, zostaje ukończona 13 lat później. Sukces przychodzi w porę i jest wybrańcem czytelników. Środowisko także potwierdza uznanie dla jego pracy wręczając mu głowną nagrodę festiwalu w Angouleme w 1987. "Rysownicy to prawdziwi autorzy, komiks jest oddzielnym gatunkiem literatury", podkreśla Bilal. Nie ma mowy jednak by go sklasyfikować jako autora fantastyki: "piętnaście lat temu wydarzenie takie jak atak z 11 września czy przeszczep skóry twarzy były nie do wyobrażenia". Jeśli świat nabiera na prędkości, to światek komiksu zdaje się być bardziej konserwatywny.

Z kwiatka na kwiatek

Wędrujący artysta, uciekający od etykietek - "manii typowo francuskiej", Bilal zajmuje się tworzeniem dekoracji dla kina a później także scenografii. Na początku lat 90. spotkanie z rodakiem - choreografem pochodzenia albańskiego, Angelin Preljocaj, poprowadziło go w stronę tańca. Pracując nad baletem "Romeo i Julia" obu artystom udaje się połączenie "dwóch światów artystycznych złączonych spojrzeniem bałkańskim".

Bilal przeskakuje z kwiatka na kwiatek i ten eklektyzm, daleki od rozczarowania komiksem, świadczy o ciągłej ciekawości. "Nigdy nie miałem strategii kariery, wszystko zależy od ludzi i szczęścia". jego kolejna pasja to kino, które pozostawiło po sobie nieprzyjemny posmak. Rysownik zekranizował kilka ze swoich albumów, ale "Bunker Palace Hotel", "Tykho Moon" i "Immortal - kobieta pułapka" stały się kompletnym fiaskiem. "Nie robię rzeczy konwencjonalnych", podkreśla. "Trudno jest uznać dwoistość artystyczną. Rysownik robiący filmy nie mieści się w szufladce". Cisza.

Konflikt w byłej Jugosławii doepłnił dzieła i poniekąd wyjaśniaja jego zaangażowanie polityczne. "Byłem wzburzony postawą Europejczyków a szczególnie pośpiechem Niemiec w uznaniu Chorwacji, co przyspieszyło rozpad Jugosławii", oburza się, "tak jak zajęciem pozycji radykalnych i pewnych 'francuskich intelektualistów'. Nie ma dobrych z jednej strony i złych z drugiej".

Poprzez swe korzenie, Bilal pozostaje przywiązany do Bałkanów, które spieszą do wymarzonego Zachodu. Wolność nastała zbyt szybko, ze zbyt dużą łapczywością prowadząc do rozczarowania i frustracji. "Przyszłość planety jest dla mnie ważnym tematem. Trzeba wiedzieć jak przeżyć, przystosować się, zachowując ludzkie odruchy".