kultura

Europa – modny kontynent, kontynent mody

Artykuł opublikowany 26 lutego 2009
Artykuł opublikowany 26 lutego 2009
Paryż, Mediolan, Londyn, a także Sztokholm, Madryt i Berlin – jakby na przekór kryzysowi ekonomicznemu i ostrej krytyce, w całej Europie organizowane są pokazy mody na sezon jesień-zima 2009.

Obfitość tkanin, wysmukłe dziewczyny, błysk fleszy... Fashion week - czyli tydzień mody - to dla projektantów okazja by zaprezentować swoje kolekcje publiczności. Najsłynniejsze pokazy odbywają się w Paryżu, Mediolanie i Londynie, jednak od kilku lat tygodnie mody organizowane są także w innych stolicach europejskich. Takie wydarzenie za każdym razem przyciąga istną flotyllę modelek, makijażystów i fryzjerów.

Od „tygodni prasy” do „tygodni mody”

(zdj.: Cyril.Drouot/flickr)Zorganizowanie tygodnia mody to dla każdego miasta niebywały prestiż, ponieważ na potrzeby tego wydarzenia powstaje niemalże odrębne państwo. Cała ta baśniowa otoczka i widowiskowość służą jednak nadrzędnemu celowi – chodzi przecież o to, by stać się rozpoznawalnym i sprzedać swoje kreacje. I chociaż pokazy mody odbywały się już od dawna, to pomysł zaprezentowania wielu kolekcji w przeciągu jednego tygodnia, w jednym konkretnym miejscu, jest stosunkowo świeży.

Pierwsze takie wydarzenie zorganizowano w 1943 roku w Nowym Jorku, aby odwrócić nieco uwagę od prestiżowych paryskich domów mody. W tym czasie Europa pogrążona była w wojnie i niezdolna do tego, aby podnieść rękawicę rzuconą przez Amerykę. Pokazy mogli podziwiać jedynie dziennikarze, dlatego też nazywano je „press week” czyli „tygodniem prasy”. Po zakończeniu wojny, wielkie europejskie stolice mody szybko odzyskały swoje miejsce dzięki takim nazwiskom jak Chanel czy Christian Dior. „Początkowo w Mediolanie swoje kolekcje prezentowali 'przemysłowcy', w Paryżu domy mody i 'projektanci', a w Londynie - 'młode talenty'” wyjaśnia Simon Laforce ze szkoły projektowania odzieży Esmod Paris.

Giganci i karzełki

Od roku 2000 w Europie organizowanych jest coraz więcej tygodni mody – Paryż, Londyn i Mediolan straciły już swój monopol na Starym Kontynencie. Właściwie każda europejska stolica może pochwalić się własnym tygodniem mody. Jednak zdaniem niektórych, taka obfitość prowadzi do pewnych niejasności. „W tych miastach 'tydzień mody' to tylko nazwa, puste hasło. Nieprzypadkowo, gdy mówi się o tygodniu mody, wspomina się najczęściej wyłącznie cztery miasta” - zauważa znawca paryskiego środowiska modowego, który pragnął pozostać anonimowy.

Podobne dyskusje toczą się we włoskim świecie mody. Giorgio Armani, czołowy projektant Włoch, tak skomentował tydzień mody w Rzymie: „To wydarzenie zabiło haute couture. Prezentowani tam twórcy nie zasługiwali na to, by ich oglądać.” Zdaniem kreatora, jedynie tygodnie mody organizowane w Paryżu i Mediolanie są na poziomie. Armani został skrytykowany za swój elitaryzm i za niechęć do promowania młodych talentów.

(zdj.: Cyril.Drouot/flickr)Istnieje jednak także grupa zwolenników tych bardziej lokalnych tygodni mody. Ideę tę popiera Jonny Johansson creative director marki Acne Studios - „Mogliśmy zaprezentować naszą kolekcję w Paryżu, ale w tym mieście jest już tak ciasno, że zdecydowaliśmy się na pokaz tam, gdzie będzie można nas dostrzec.” Marion Boucard, rzeczniczka prasowa domu mody Vivienne Westwood w Paryżu, nie rozumie takich argumentów - „Każdy projektant wiele zyskuje, prezentując swoje kolekcje podczas tygodni mody, oczywiście jeśli jest na nie zaproszony. Może warto zauważyć to, że takie wydarzenia wpływają na rozwój przemysłu odzieżowego i prêt-à-porter.”

Przemysł marzeń

Moda i przemysł? Francuska Federacja Krawiectwa - organizator Paryskiego Tygodnia Mody –

nie chce ujawniać żadnych liczb. „Tu nie chodzi o pieniądze. Liczy się jakość, a nie ilość”. Tymczasem kwestie finansowe nie są wcale drugorzędne. Według danych Brytyjskiej Rady Mody (British Fashion Council), w czasie Londyńskiego Tygodnia Mody, który przyciąga około 5000 nabywców i dziennikarzy z całego świata, bezpośrednio do kasy miasta wpływa około 25 milionów euro.

Globalny kryzys ekonomiczny nie ominął świata mody.

Tygodnie mody przyciągają rzesze potencjalnych bogatych klientów, dlatego są chętnie sponsorowane przez gigantów przemysłowych. Przykładem jest chociażby Berliński Tydzień Mody pod egidą marki Mercedes Benz. W Paryżu Renault zorganizował równolegle prezentację swoich modeli samochodów. Jednak globalny kryzys ekonomiczny nie ominął świata mody. W Berlinie z powodu braku sponsora wycofano się z wręczenia nagrody News generation, która miała zapewnić młodemu projektantowi pieniądze potrzebne do stworzenia pełnej kolekcji. W Mediolanie impreza trwała o tydzień krócej, odwołano 10% pokazów. Znane na całym świecie marki takie jak La Perla czy Trussardi w ogóle nie prezentowały swoich kolekcji, tłumacząc to koniecznością ograniczeń budżetowych.

Kryzys ekonomiczny stanowi jednak największe zagrożenie dla tych tygodni mody, które są niskobudżetowe, nie mają renomy czy gromadzą mało znanych projektantów. „Z pewnością nastąpi coś w rodzaju 'selekcji naturalnej'. Zaobserwujemy to pewnie już pod koniec roku” - twierdzi Simon Laforce.