kultura

Eurosnoby i australijska kultura: surfowanie, kangury i bumerangi?

Artykuł opublikowany 26 lutego 2013
Artykuł opublikowany 26 lutego 2013
Deski surfingowe, piwo i kangury – kiedy Europejczycy myślą o Australii, przychodzi im często na myśl kilka frazesów z branży turystycznej. Antypodom nie przypisujemy nic ponad wyjątkowo osobliwą faunę i florę.

Europejczyk, który dorasta w cieniu katedr, przy dźwiękach muzyki klasycznej i rozkoszuje się smakami kuchnii francuskiej (wpisanej w 2010 roku na listę światowego dziedzictwa Unesco), nie zawsze jest świadomy, jak wyjątkowa i niepowtarzalna jest kultura europejska. Kulturowy egocentryzm wyczuwalny staje się dopiero wówczas, kiedy przebywa się przez dłuższy czas w ”młodym” kraju zachodnim, takim jak Stany Zjednoczone lub Australia. Te państwa mają zaledwie po kilkaset lat i ich ulic nie zdobią pełne przepychu budowle z piaskowca, nie posiadają też obrazów olejnych z XVII wieku czy też wyrafinowanej tradycji literackiej i filozoficznej.

Da Vinci, sonaty i foie gras contra piwny brzuch, deski i grillowanie

Dotyczy to szczególnie Australii (skolonizowanej przez Brytyjczyków dopiero w 1770 roku, z chwilą dotarcia kapitana Cooka do wschodniego wybrzeża), która naśladuje głównie wzorce amerykańskie. Dzięki trwającej od tysiącleci tradycji Aborygenów, Australijczycy ”siedzą” na kulturowej kopalni złota. Jednakże europejska wybujała duma, błędne decyzje z przeszłości i pełne przemocy ekscesy spustoszyły obszar mitycznego ”czasu snu”.

Mimo wszystko warto jest chociaż raz odrzucić eurocentryczny punkt widzenia i dać szansę artystom z Melbourne lub Sydney. Od czasu międzynarodowego sukcesu psychodelicznej kapeli rockowej Tame Impala z Perth, w europejskiej świadomości istniało przede wszystkim środowisko artytyczne z Melbourne. ''Australia dysponuje szóstym co do wielkości przemysłem muzycznym na świecie i reprezentuje 3% światowego rynku muzycznego. Z doświadczenia wiem, że w Europie wciąż nie docenia się australijskich perełek” – mówi Sunni Hart, stażysta w założonym w 1992 roku "Chapter Music" oraz DJ w licznych klubach w Melbourne.

”Australia jest jakby naelektryzowana, dzięki nieprawdopodobnie dobrym grupom, takim jak: Bushwalking, Twerps, Dick Diver, Galaxy Folk, The Stevens” – wymienia nazwy, wciąż obce klubowiczom z Berlina, Londynu i Barcelony. ”W przeciwieństwie do Europy czy Ameryki, jesteśmy wciąż bardzo izolowani i mało podatni na globalne wpływy. To właśnie dlatego musieliśmy odnaleźć nasze własne brzmienie”.

Wurundjeri i australijskie palety barw

Australię kojarzymy z puentylistycznymi malowidłami autorstwa Wurundjeri (plemię Aborygenów zamieszkujące prowincję Victoria). Jednakże często pomijamy fak"Materiały, których używam, paleta barw i metody tworzenia są ściśle związane z moim pochodzeniem "t, że były one inspirowane europejskimi trendami. ”Sztuka Aborygenów jest jednym z najważniejszych dóbr eksportowych Australii. Dlatego to zrozumiałe, że reszta świata utożsamia sztukę australijską z malowidłami z mitycznego okresu ”czasu snu”, uważa Heath Newman, który pracuje w Melbourne i Nowym Jorku jako niezależny artysta. Jego obrazy – wzory geograficzne w wyszukanych kombinacjach barw – są w dużym stopniu inspirowane jego ojczyzną. ”Zastosowanie lokalnych odmian drewna, farb czy też po prostu przedstawienie widoku z okna wprowadza element australijskiej  tożsamości. Obok kilku imponujących artystów XX wieku, takich jak Sidney Nolan czy John Brack, również i współczesność ma coś do zaoferowania. Nixon, Freddie Timms i Debra Dawes to troje żyjących artystów, którzy są moim zdaniem ważnymi krzewicielami kultury australijskiej”.

"Latte life" w Melbourne 

Chociaż Australia znajduje się daleko od Europy, hipsterzy dotarli nawet do Melbourne. W wąskich dżinsach, staromodnych plisowanych spódnicach i spranych koszulkach z nadrukami zespołów, wypełniają kawiarnie w modnych dzielnicach, takich jak Fitzroy czy Collingwood, kultywując tzw. ”latte life.”

Collecting Melbourne

Alexandre Schoelcher pochodzi z Londynu, jednak za swoją nową ojczyznę obrał Melbourne. Od roku fotografuje lokalne ikony stylu na potrzeby swojego bloga ”Collecting Melbourne”. Jego modelami nie zawsze są hipsterzy, ale najczęściej to właśnie ich asymetryczne fryzury, skórzane buty marki R.M. Williams (cieszące się w Australii mianem kultowych) zdobią jego zdjęcia. ”Większość ludzi określa moją pracę jako street fashion. Moim celem jest podkreślenie życzliwości, różnorodności i kreatywności mieszkańców Melbourne. To miasto było dla mnie idealnym punktem wyjścia, ponieważ ludzie tutaj są bardzo otwarci i zrelaksowani. Gdybym rozpoczął pracę nad moim projektem fotograficznym w Londynie lub w Paryżu, byłoby to z pewnością trudniejsze”.

Bogactwo świata mody i filozoficzno-melancholijne tradycje europejskie szybko mogą okazać się przytłaczające. Jednak zarówno Stary Kontynent, jak i odległa Australia, jeśli tylko spojrzą dalej niż czubek własnego nosa, mogą sporo skorzystać, otwierając się na modę płynącą z antypodów. Poszukiwanie perełek kulturowych jest tak fascynujące przede wszystkim z powodu rzadkości ich występowania – a jeśli komuś to nie wystarczy, może oczywiście podziwiać w Australii tysiące krajobrazowych cudów świata, rozciągających się od świętej góry Aborygenów, Uluru, aż po Park NarodowyKakadu.

Fot.: (cc) Teaserbild collectingmelbourne, Twerps (cc) Twerps offizielle Facebook-Seite; Video (cc)modularpeople/YouTube; Hipster w Melbourne dzięki uprzejmości (cc) collectingmelbourne