kultura

Fiamma Luzzati: przygody pewnej włoszki w Paryżu

Artykuł opublikowany 6 września 2012
Artykuł opublikowany 6 września 2012
Fiamma Luzzati przyjechała do Paryża około 5 lat temu aby znaleźć w nim „swoje powołanie”. Dziś, kiedy już się zadomowiła, Fiamma opowiada nam o swojej pasji do komiksów, którą dzieli się z innymi za pomocą dwóch blogów: „Avventura”, opowiadającym o życiu Włoszki w Paryżu i „Il Premier”, komiksie o życiu premiera, który dziwnym trafem przypomina niejakiego Silvio Berlusconiego… Spotkanie.

Fiamma Luzzati to kobieta o małym, szpiczastym nosku i kręconych, blond włosach. Jej postać, obecna w obu blogach, ewoluuje w różnoraki sposób, w obu przypadkach zachowując swą osobowość. Często objawia nam swój zmysł obserwacyjny, bo Fiamma jest osobą ciekawską i często ukazuje siebie samą w różnych sytuacjach. W „Avventura”, pozwala nam się odkryć w scenach z życia codziennego albo przy okazji jej rozmów z przyjaciółkami. W „Il Premier” tymczasem, jej drugim blogu, Fiamma wciela się w postać świeżo zatrudnionej dziennikarki, pracującej dla gazety, której nowym, głównym akcjonariuszem jest grupa włoskiego premiera, Tassoniego. Tam szybko oddaje się pracy nad Gynetheonem, swoistym panteonem poświęconym „celebracji kobiet”. Niebanalny pomysł, zupełnie jak jego pomysłodawca – Tassoni - którego rysy przypominają Silvio Berlusconiego.

Ale kto się kryje za Fiammą?

"Dla tych, którzy nie znają francuskiego: Fiamma opowiada o zaletach i wadach spędzania wakacji w Bretanii, porównując je do wakacji na Sycylii". Jedna rzecz jest pewna, ciężko byłoby nam opisać kim naprawdę jest autorka. W momencie gdy prawda znalazła się na wyciągnięcie ręki, orzekła że wolałaby zachować prawdziwą tożsamość dla siebie, a dla innych pozostać Fiammą Luzzati. Tyle tylko że Fiamma gada. Dużo. Chce po prostu „mieć wolność słowa”. To, co zresztą sama docenia we własnej twórczości to to, że jest ona „tra finzione e realtà” („między fikcją a rzeczywistością”) i to właśnie chce uchować. Opowiada, sama z siebie, o swoim debiucie i o tym jak udało jej się zrobić kadry na bloga jednej z największych francuskich gazet - „Libération”. Tak naprawdę nie wszystko zawsze jej się układało. Gdy była jeszcze we Włoszech, Fiamma próbowała swych sił w książkach dla dzieci. Niektóre z nich zostały opublikowane (choć nigdy pod pseudonimem „Fiamma”). Zmierzyła sie też z publikacjami dla dorosłych. Szuka swej drogi. Błądząc i odczuwając do tego nieco obrzydzenia sytuacją we Włoszech, postanowiła przenieść sie do Francji licząc na szersze perspektywy. „Myślę, że łatwiej jest publikować we Francji. We Włoszech rynek jest nasycony, zwłaszcza jeśli chodzi o komiksy. Włosi nie specjalnie sobie je cenią”. 

„Historia o moim przyjeździe do Paryża jest tylko pretekstem do opowiedzenia o odczuciach, przygodach, wrażeniach doświadczonych i wyimaginowanych przez kobietę podzieloną między Włochy a Francję”.

Po przyjeździe do Paryża, Fiamma próbuje sprzedać parę kadrów. „Zaczęłam od propozycji stworzenia satyrycznej i rozrywkowej książki całkowicie poświęconej Berlusconiemu. Po tym wpadłam na pomysł, żeby opowiedzieć o „lądowaniu w Paryżu”, ale to był jedynie pretekst do opowiedzenia o przygodach, wrażeniach i odczuciach kobiety podzielonej między Włochy a Francję, na samym początku jej paryskiego życia”. Jej sposób na zaaklimatyzowanie miał więc spory wpływ na jej twórczość: „Paryż nie jest miastem, w którym łatwo jest się zintegrować, w przeciwieństwie na przykład do Barcelony, czy do Rzymu. Na początku żyłam między Paryżem a Rzymem, często jeżdżąc tam i z powrotem. I równolegle do mojego stopniowego zadamawiania się w stolicy, dokładałam wszelkich starań aby pisać po francusku. Po osiągnięciu etapu na którym się obecnie znajduję, nie myślę o wyjeździe z Paryża”. 

Dziś, Fiamma robi wszystko ręcznie, po czym swoje kadry skanuje. Sprawia wrażenie osoby, która odnalazła swój rytm i pewną stabilność. Nie wszystko jednak złoto co sie świeci: „Chciałabym bardzo móc żyć wyłącznie z komiksów, choć jest to na razie nierealne”. Dlatego też dorabia robiąc tłumaczenia. Wciąż jednak sytuacja może się zmienić i ta myśl ją cieszy. Zebrać wszystkie prace i zrobić z tego komiks cyfrowy lub w wersji papierowej – czemu nie? Nie sprzeciwia się też pomysłowi aby swoje komiksy opublikować w wersji włoskiej. Po włosku? Czy jej publiczność nie jest aby francuska? Nie zawsze. „Ciekawe jest to, że dużo Włochów zagląda na stronę Libé[ration] i wpada na mojego bloga. W Paryżu przebywa duża społeczność włoska”. Może znajdują w moich pracach przygody, z którymi sami się nie spotkali? W każdym razie trzeba móc tego dokonać – być Włoszką, którą włoska publika czyta po francusku.

„Mam dobry kontakt ze swoimi czytelnikami, to zwłaszcza mężczyźni zostawiają komentarze”. 

To, co dziś się liczy, to sukces jej blogów: „Sama jestem zaskoczona ich popularnością” - przyznaje Fiamma. I nie chodzi tylko o ilość kliknięć na ikonę „lubię to”. „Sporo ludzi zostawia komentarze, zwłaszcza mężczyźni!”. Są oczywiście i negatywne uwagi: „Czasami ludzie krytykują mieszczańskiego ducha obecnego w moich kadrach. To fakt, posługuję sie nim, ale po to, aby go wyśmiać”. Fiamma nie czuje się urażona tymi komentarzami, są cześcią gry. 

Summa summarum znajomość prawdziwego imienia Fiammy nie jest najważniejsza. To, co możemy wam o niej powiedzieć to to, że jest ona prostą, kontaktową dziewczyną i że ma poczucie humoru. Co do reszty, przekonajcie sie sami. 

Zdjęcia i rysunki © Fiamma Luzzati.