kultura

„Give food a chance”: Kulinarne Kino na Berlinale

Artykuł opublikowany 28 lutego 2011
Artykuł opublikowany 28 lutego 2011
Już po raz piąty cykl „Kulinarne Kino” zwrócił uwagę 61. festiwalu Berlinale na „relacje pomiędzy filmem, kulturą, kuchnią i środowiskiem”.
Połączenie projekcji filmów poruszających kwestie ekologii i żywienia, dań serwowanych przez mistrzów kuchni w festiwalowych namiotach oraz różnorodnych imprez towarzyszących to propozycja, która ma służyć rozpowszechnieniu idei dyrektora festiwalu Dietera Kosslicka: „Jedzenie zbliża ludzi do siebie i do środowiska”.

Sławni szefowie kuchni mieli okazję obejrzeć filmy prezentowane w ramach głównego programu nieco wcześniej, tak by zaczerpnięte z nich tematy mogły stać się przedmiotem inspiracji dla ich menu. I tak na przykład po projekcji filmu Jiro Dreams of Sushi, dokumencie o małej restauracji sushi na stacji metra w Tokio, zaserwowano widzom czerwoną zupę miso, homary oraz ośmiornice przyrządzone przez cenionego berlińskiego kucharza Tima Raue.

©Katarzyna Swierc

Do młodzieży szkolnej skierowano film dokumentalny Taste the Waste, w którym pokazano, ile ton żywności nadającej się wciąż jeszcze do przetworzenia wyrzuca się każdego dnia, a do przygotowania podanego na zakończenie seansu menu konsekwentnie wykorzystano produkty, które w przedstawionym dokumencie uznane zostały za odpady. Po pokazie filmu Tambien la lluvia, zwycięzcy w sekcji „Panorama”, w którym Gael Garcia Bernal gra rolę reżysera rozdartego pomiędzy ideałami moralnymi a budżetem finansowym swojego przedsięwzięcia, jeden z mistrzów kuchni Thomas Kammeier postawił pytanie: „Co można gotować po 500 latach ucisku?”.

Tambien la lluvia pokazuje walkę mieszkańców Cochabamba w 2000 r. przeciwko prywatyzacji wody oraz podwyżce cen o 300%. Wyrzuty sumienia towarzyszące bohaterom filmu bardzo szybko udzieliły się także widzom, gdy zaraz po seansie podano im jako starter quionoę, andyjskie ziemniaki i chili, jako danie główne confit z wieprzowiny z kolendrą, rodzynkami i pikantnym sosem salsa, a na koniec „Trilogie von Sauvage Bolivia” czyli fantazyjny deser czekoladowy. Ile świnek straciło życie, by stać się elementem menu podczas tej imprezy?

Niespokojne sumienie widza miało jednak szansę odczuć ulgę. W czasie popołudniowych spotkań pod hasłem Tea-Time zgłębiano wiele istotnych tematów. Pisarka Karen Duve, która na okres 10 miesięcy postanowiła zrezygnować całkowicie z jedzenia mięsa, jajek, mleka i ziemniaków, prezentowała swoją najnowszą książkę Anständig Essen (Porządnie jeść) i prowadziła dyskusję z kolegą po fachu Heraldem Lemke na temat etyki jedzenia mięsa. Podczas gdy Herald Lemke starał się swoimi pytaniami zwrócić uwagę na filozoficzne aspekty zagadnienia („Jak moglibyśmy dobrze żyć, nie czyniąc szkody innym istotom żywym?”), Karen Duve za swoje osobiste osiągnięcie uznała już chociażby zamianę ulubionego grillowanego kurczaka za 2,99 Euro na ekologiczną żywność mrożoną. Fakt, iż chodzi raczej o świadomość diety, uzmysłowić próbował Carlo Petrini, założyciel i guru międzynarodowej organizacji Slow Food. W swojej książce Terra Madre opisuje on jedność producentów żywności, sprzedawców detalicznych i konsumentów w 163 krajach w walce o kulturę żywności, zrównoważony rozwój w produkcji roślinnej oraz poszanowanie dla wartości pożywienia.

Kwestie społeczne i ekologiczne zdominowały nocny program cyklu. Film The Pipe, wyreżyserowany przez Ristearda Ó Domhnailla, dokumentuje skuteczną walkę irlandzkich rybaków przeciwko budowie rurociągu. Szwajcarski ogródek działkowy w roli wielokulturowego rezerwatu obserwuje Mano Khalil w Unser Garten Eden. O ścisłym związku pomiędzy rzeźnikami a zwierzętami przeznaczonymi do uboju opowiada niemiecki reżyser Bertram Verhaag w Ehrfurcht vor dem Leben oraz Holender Hans Dortmans w Divine Pig (Boskie Prosię). W Le Quattro Volte reżyser Michelangelo Frammartino filmuje drzewo, ogień, wiatr, kozy oraz nieuleczalnie chorego pasterza z wioski osadzonej w górach Kalabrii. Japoński film Meshi to Otome w reżyserii Minoru Kurimura z przymrużeniem oka opowiada o problemach z odżywianiem, z jakimi borykają się trzy młode pary.

Berlinale to festiwal filmowy, który od zawsze wiele uwagi poświęca tematom politycznym. Odżywianie, podobnie jak produkcja żywności czy konsumpcja to obszary, które z pewnością zasługują na zainteresowanie filmowców. Cykl „Kulinarne Kino” odzwierciedla więc stopniowy rozwój Berlinale jako wydarzenia o tematyce niezwykle szerokiej. Chodzi tu nie tylko o filmy i ich tematy, ale o sprzedaż stylu życia przyjaznego dla środowiska, za co widzowie poprzez uczestnictwo w ekskluzywnych kolacjach, degustacjach wina, czy prezentacjach książek mają chęć zapłacić. Niestety, takie ramy cyklu pozostawiają niewiele miejsca na krytyczną dyskusję. Można zatem odnieść wrażenie, że „Kulinarne Kino” skierowane zostało wyłącznie do miłośników dobrej kuchni, smakoszy i koneserów wina, którzy po raz kolejny zapragnęli zafundować sobie coś niezwykłego. Niewykluczone, iż głosów krytyki zabrało, gdyż ich przedstawiciele najzwyczajniej nie mogli pozwolić sobie na kupno biletu, za który trzeba było zapłacić 59 Euro.

Fot. Tambien la lluvia ©Berlinale; Kulinarisches Kino ©Katarzyna Swierc; wideo: (cc)Youtube