kultura

Helsinki: sztuka, architektura i taniec w fabryce kabli 

Artykuł opublikowany 17 września 2013
Artykuł opublikowany 17 września 2013

Zachodnia część Helsinek. Półwysep, na którym leży Kaapeli – dawna fabryka kabli – jeszcze w pierwszej połowie XX wieku był dzielnicą industrialną. Dziś po dymiących fabrykach pozostały tylko wysokie kominy, a w ceglanych wnętrzach mieszczą się centra handlowe. Cable Factory stało się natomiast alternatywnym centrum kultury i sztuki 

Kiedy w 1954 roku zakończono budowę, Kaapeli była największym budynkiem w Finlandii. Budowa fabryki, przerwana wojną, trwała w sumie 15 lat. To właśnie dzięki produkcji tamtejszych kabli spłacono aż 6 procent długów wojennych wobec Rosji. Być może ducha kreatywności zaszczepił w Cable Factory już jej pierwszy dyrektor Werner Weckman, który, zanim objął stanowisko, był wielkim miłośnikiem sportu i dwukrotnym zdobywcą złotego medalu olimpijskiego w zapasach. Weckman stworzył dla pracowników fabryki miejsce do uprawiania zapasów. Na dachu budynku powstał zaś ring bokserski.

Od gumiaków po sztukę

W drugiej połowie lat 60. w Cable Factory zjawił się kolejny lokator – Nokia. Fabryka kabli połączyła się z fińskim przedsiębiorstwem elektronicznym, które wówczas bardziej znane było z produkcji gumiaków niż telefonów. Pod koniec lat 80. podjęto decyzję o wstrzymaniu produkcji w Kaapeli. W tym czasie w Helsinkach brakowało miejsc dla sztuki i Nokia zaczęła wynajmować puste przestrzenie lokalnym artystom. Kiedy ostatni pracownicy Nokii opuścili fabrykę, rozważano zburzenie połowy budynku i przekształcenie reszty w szkoły i hotele. Do rozbiórki tego unikatowego miejsca nie dopuściła artystyczna społeczność Kaapeli, która uzyskała wsparcie osobistości ze świata kultury i spory rozgłos medialny. Dziś Cable Factory jest największym centrum kulturalnym w całej Finlandii. Fabryka ma około 250 najemców, a ze względu na niskie czynsze i atrakcyjną lokalizację (Kaapeli od centrum dzielą zaledwie dwie stacje metra), lokale cieszą się dużą popularnością.

Artystyczny kocioł

Kaapeli można porównać do wielkiego kotła, w którym mieszają się inicjatywy kulturalne i artystyczne. Fabryka jest siedzibą wielu instytucji – mieszczą się tu trzy muzea, dwanaście galerii, studia tańca, studia teatralne i pracownie artystyczne. Jeden z lokatorów organizuje coroczną imprezę  Recycling Factory. „Ta inicjatywa doskonale pasuje do Kaapeli, które poniekąd samo jest obiektem recyklingu ” – przekonuje oprowadzająca mnie po fabryce Anni Syrjänen, w fabryce odpowiedzialna za kontakty z mediami. We wnętrzach ceglanego olbrzyma panuje artystyczny chaos. Z łatwością można się tu zgubić wędrując pokręconymi korytarzami. Każde drzwi kryją co innego. Za jednymi z nich znajduje się pokój recyklingu, gdzie każdy z lokatorów może zostawić niepotrzebne mu ubrania, zabawki czy choćby sprzęt elektroniczny. „Albo poszukać ciepłego swetra” – dodaje Anni. Na miejscu jest też kawiarnia, w której posilam się tradycyjną zupą fasolową. Ze względów bezpieczeństwa jedynie lokatorzy mają wstęp na dach fabryki. Ktoś uprawia tu ogród z ziołami. W planach jest też stworzenie tu sauny – w Finlandii każdy szanujący się budynek taki przybytek posiada.

Czteroletni architekci

Poza saunami, Finlandia słynie też z świetnego designu i dobrych rozwiązań architektonicznych. Po wizycie w Arkki, szkole architektury dla dzieci i młodzieży, staje się dla mnie jasne, dlaczego tak się dzieje – Finowie uczą się podstaw architektury już od najmłodszych lat. Architektura jest przedmiotem pozaszkolnej edukacji, którego nauka, obok muzyki i tańca, jest dofinansowywana przez państwo. Arkki jest rodzinnym biznesem – Phila Meskanen założyła to miejsce razem z mamą i przyjaciółką dokładnie 20 lat temu. Jenny, szczupła blondynka, prowadzi pierwsze zajęcia w tym roku szkolnym. W niewielkiej grupie dzieci przewagę mają chłopcy. Wygląda na to, że pośród siedmioletnich przedstawicieli płci męskiej w Finlandii panuje teraz moda na długie włosy. Dzieci w skupieniu próbują posklejać kolorowe zapałki w taki sposób, aby stworzyć z nich przestrzenny trójkąt – dach i sześcian – bryłę domu. Najmłodsi uczniowie mają cztery lata. Takie maluchy na początku rozmawiają o kształtach, kolorach czy świetle i z czasem uczą się to wszystko łączyć.

Jak mówi państwowe curriculum, nie chodzi o to, aby wykształcić przyszłych architektów, ale świadomych obywateli.

Dom tańca

Kaapeli nie bez powodu nazywane jest też domem tańca. Jedną z bardziej fascynujących rzeczy, które tu odkrywam, jest właśnie grupa improwizacji tanecznej Contact. Ich improwizacja polega na stałej interakcji z innymi tancerzami. Wszystko to w kraju, w którym kontakt fizyczny jest tematem tabu, a przestrzeń osobista – większa niż gdziekolwiek indziej. „Kiedy sześć lat temu po raz pierwszy przyszedłem na zajęcia, miałem wrażenie jakbym wreszcie wrócił do domu. Spotykają się tu ludzie, którzy nie boją się być ze sobą blisko” – wyjaśnia wysoki brunet Jouni, który sam jest nauczycielem tańców etnicznych. Jouni przyprowadził ze sobą Riikkę, który na co dzień jest pastorem. Na Contact jest dopiero po raz trzeci i ma ogromnego pietra. „Nie jest łatwo dotykać obcą osobę. To wymaga odwagi” – wyznaje. Jouni uświadamia mi, że nie tylko kontakt fizyczny, ale i improwizacja jest dla Finów wyzwaniem. Są przyzwyczajeni do tego, że ktoś im mówi, co mają robić. Tu jednym ograniczeniem jest czas. Wspólne turlanie, ocieranie, mruczenie trwa 3 godziny. Na koniec zostaje czas, żeby porozmawiać o tym, co się przed chwilą wydarzyło. Młodo wyglądająca dziewczyna, ale z mocno już posiwiałymi włosami, sprawia wrażenie jakby chciała coś powiedzieć. Zamiast tego po jej policzkach spływają łzy. Ale nie tylko Contact wciąga. Także samo Kaapeli. Zanim Jouni zaczął tańczyć, nigdy wcześniej nie był w Cable Factory. Teraz bywa tu często – w muzeach i na przedstawieniach. Dawniej, w Kaapeli produkowano przewody, które miały łączyć ludzi. Dziś w tym samym miejscu łączy ich kultura i sztuka. A wizja, że nasza przeszłość staje się naszą przyszłością, przestaje być utopijna. 

Ten artykuł jest jednym z reportaży, będących częścią projektu ''EUtopia on the Ground”, który ma za zadanie rozpatrywać przyszłości Europy. Projekt cafebabel.com otrzymał finansowe wsparcie Komisji Europejskiej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych Francji, Fundacji Hippocrène oraz Fundacji Charlesa Léopolda Mayera.