kultura

Katalońskie wzgórza przyprawiają o zawrót głowy

Artykuł opublikowany 8 marca 2007
Artykuł opublikowany 8 marca 2007
Długa już tradycja organizowania międzynarodowych imprez, takich jak igrzyska olimpijskie czy Forum 2004, pozwoliła odrodzić się Barcelonie, lecz nie poprawiła jej wizerunku w Europie.

Miasto opustoszało. Choć chłód siedmiu stopni Celsjusza nie pozwala uchwycić prawdziwego oblicza miasta, mimo tego jego główne atrakcje wciąż przyciągają uwagę. Uwielbiam artystów ulicznych, budowle Gaudiego, Park Guell, dzielnicę arabską Raval. Tutaj kultura kwitnie - koncerty, festiwale, protesty, el Forum, zachwyca się 23-letnia Patricia z Teneryfy. Jakie Forum?, przerywam jej. To miejsce, gdzie odbywają się koncerty i festiwale, ale nigdy nie ma na nie wolnego wstępu.

Samo południe chłodnego, słonecznego dnia. Mam przed sobą owo Forum: bezbrzeżna, szara pustynia u ujścia rzeki Besos. Dla Alfreda nie stanowi ona części miasta. To samo okropieństwo wyrastające z niczego, daleko od centrum miasta, tak jak stadion olimpijski w Montjuïc, słyszę od 23-letniego mieszkańca Barcelony. Jedyny powód, dla którego tu przychodzę, to koncerty i festiwale. A i tak zawsze powtarzam sobie, że to ostatni raz.

Dwa i pół roku temu z wielką pompą został wcielony w życie pomysł byłego lewicowego prezydenta - Pasquala Maragalla - jako 2004 Universal Forum of Cultures (Światowe Forum Kultur).

Spotkanie kultur bez Katalończyków

Catalan theatre company's show was an urban staple at Fòrum (Photo: Cien de Cine/ Flickr)Na potrzeby międzynarodowej imprezy trwającej 141 dni zbudowano nowe wybrzeże. 20 hektarów betonu pokryło maszynerię oczyszczalni ścieków znajdującą się najbliżej morza. Odbywające się tam wystawy i dyskusje promowały ideę równowagi świata. Przybył Gorbaczow, zabrakło Clintona. Wybudowane z własnych środków "największe miejsce użytku publicznego po pekińskim Placu Tiananmen" utworzyło ogromną połać wolnej przestrzeni, która nie mogła się pomieścić w głowach Hiszpanom – projekt został powszechnie skrytykowany w barcelońskich mediach.

Forum nie przyniosło wielu zmian, może poza tym, że pozbyto się niemiłego sąsiedztwa Poble Nau. Niektórzy potępiali jego modernizację, wskazując na rychły wzrost cen nieruchomości. Doświadczyliśmy czegoś nowego, innego, oryginalnego, twierdzi Hector. Jednak obchody 11 września (święto narodowe w Katalonii) nie były dostatecznie duże bądź zróżnicowane, by zabawić ludzi do końca jesieni. Zła komunikacja i marketing spowodowały, że uczestników przybyło jedynie trzy miliony z planowanych pięciu.

Eric Hauck, dyrektor ds. komunikacji Fundacji Forum, który przyczynił się do powstania Forum, nie kryje swego rozczarowania: Nie udało nam się wesprzeć "marki" Barcelony jako miasta pokoju, tolerancji i wiedzy. Osiągnęliśmy wiele, ale tak naprawdę nasze przedsięwzięcie nie zostało zwieńczone sukcesem. Hauck broni "wizji wszystkich kultur świata zjednoczonych na podium w Barcelonie", uważanych powszechnie za zbyt utopijne i ambitne. Nikt nie chce podjąć ryzyka. Tych, którzy próbują, ludzie mają za samobójców.

Zwyczajnie po katalońsku

Barcelona figure and paralympic archer Antonio Rebollo lit the 1992 Olympic flame (Photo: Juergen Wagner/ www.olympic-museum.de)Historia barcelońskich międzynarodowych wydarzeń sięga 1888 roku. The Universal Exhibition stanowi obecnie część nadmorskiej dzielnicy Ciutat Vella. Hala, w której odbyła się ogólnoświatowa wystawa w 1929 roku, to największe tego typu miejsce w Montjuïc. W latach trzydziestych budowa stadionu olimpijskiego (użytego ostatecznie w czasie igrzysk w 1992 roku) zmieniła całkowicie plan miasta, żyjącego wcześniej "tyłem do wody". Jednak "zaściankowy" sposób myślenia Katalończyków skutecznie uniemożliwił Forum 2004 stanie się największym wydarzeniem od czasów Olimpiady.

Mieszkańcy Barcelony wspominają Forum jako czyste szaleństwo, a prezydenta Joan'a Clos'a jako błazna, rzucającego na prawo i lewo wzniosłymi pomysłami, wzdycha Alfred. Bądź co bądź, jesteśmy tylko prostymi ludźmi. Hauck dolewa oliwy do ognia: Nasze pokolenie nie może się pochwalić otwartością umysłu. Są zadowoleni ze swojego małego, lokalnego środowiska. Nasi politycy nie mają pojęcia, jak dopasować się do wielkiego świata. Środki masowego przekazu są prawdziwie katalońskie, czyli oporne - nigdy nie starcza nam wiary we własne siły.

Nie traktuję jego opinii jako zdania uprzedzonego obcokrajowca. Hauck jest Niemcem, ale czuje się w pełni Katalończykiem: jako dziecko wraz ze swoją matką przekroczył granicę Pirenejów w latach siedemdziesiątych. W czasie naszej rozmowy strofuje wciąż siebie za obieranie zbyt katalońskich poglądów. Barcelona jest przegrana: Taka szansa już nigdy więcej się nie powtórzy. Może jednak jest to tylko kwestia czasu, Hauck porównał raz konstruowanie Forum z budową katedry Sagrada Familia Gaudiego, która trwa nieprzerwanie od ponad stu lat.

Tożsamość Barcelony

The locals at La Boqueria (Photo: Gonzalo Ovejero/ almostdesign.com)Na rynku La Boqueria pomiędzy dzielnicami Ramblas i Raval, miejscowi toczą dyskusje na temat "BREADANDBUTTER" (BB). Pierwsza edycja tych prestiżowych targów mody miała miejsce w dniach 17-19 stycznia 2007 roku. Danielle de Bie, dyrektor ds. komunikacji, z radością tłumaczy, dlaczego w tym roku to wydarzenie miało miejsce w Barcelonie zamiast w Berlinie, tworząc w ten sposób południową przeciwwagę dla położonej zdecydowanie bardziej na północ stolicy Niemiec. To miasto urzekło nas swym zamiłowaniem do kultury ulicznej. Miejscowe władze okazały się także bardzo pomocne, wyjaśnia de Bie. Nic w tym dziwnego - statystki, które od niej otrzymuję, a pochodzące z Fira de Barcelona - mekki dla organizatorów imprez tego pokroju, wykazały, że "BREADANDBUTTER" przyniosły stolicy Katalonii obrót rzędu 80 milionów Euro oraz 84 000 odwiedzających, z czego 50 000 to zasługa gości zagranicznych.

Obecnie Barcelona utożsamiana jest z FC Barca, Formułą 1 hiszpańskiego Grand prix, z Festes de la Mercc oraz corocznym festiwalem muzycznym "Sonar", którego koncert finałowy zgromadził w ubiegłym roku w Forum 300 000 osób. Paco, 23-latek z pobliskiej Tarragony, nie zgadza się z poglądem, że do Barcelony przemawiają tylko pieniądze. Ona stara się po prostu być tym, czym naprawdę jest - drugim co do wielkości miastem w kraju o 40 milionowej populacji.