kultura

Kim jest Abdellatif Kechiche ?

Artykuł opublikowany 9 grudnia 2013
Artykuł opublikowany 9 grudnia 2013

Na zmia­nę sub­tel­ny i okrut­ny, bły­sko­tli­wy i iry­tu­ją­cy - wy­glą­da na to, że Ab­del­la­tif Ke­chi­che po­sia­da wszyst­kie atry­bu­ty ka­pry­śne­go re­ży­se­ra. Po tym, jak na jaw wy­szło jego de­spo­tycz­ne za­cho­wa­nie na pla­nie na­gro­dzo­ne­go Złotą Palmą w Can­nes filmu "Życie Adeli", świat kina przy­brał dwu­bie­gu­no­wy cha­rak­ter.

Po­mię­dzy cio­sem po­ni­żej pasa a uni­kiem. Por­tret fa­ce­ta, który, nigdy się nie śpie­szy, zwy­kle kosz­tem in­nych.

Nie­dzie­la 26 maja, gla­mo­ur za­le­wa bul­wa­r Cro­iset­te. Ab­del­la­tif Kéchi­che, w to­wa­rzy­stwie dwóch od­twór­czy­ń głów­nych ról w jego ostat­nim fil­mie "Życie Adeli", otrzy­mu­je Złotą Palmę na 66. Fe­sti­wa­lu Fil­mo­wym w Can­nes. Czar­na musz­ka, krót­kie włosy i kwa­dra­to­we oku­la­ry. Fran­cu­sko-tu­ne­zyj­ski re­ży­ser bez po­śpie­chu, jak to ma w zwy­cza­ju, dzię­ku­je wszyst­kim, któ­rzy przy­czy­ni­li się do po­wsta­nia filmu.

Ke­chi­che ba­shing

'Le bleu est une couleur chaude' est lauréat du Prix du Public au festival d'Angoulême de 2011.O kimś jedankza­po­mi­na. Dzień po prze­mo­wie Julie Maroh, au­tor­ka po­wie­ści gra­ficz­nej, która w dużej czę­ści stała się in­spi­ra­cją dla sce­na­riu­sza do "Życia Adeli", kie­ru­je na swoim blogu kilka słów do osób, które po­czu­ły się ura­żo­ne tym, że Kéchi­che nie uwzględ­nił jej wśród osób, któ­rym chciał­by zło­żyć po­dzię­ko­wa­nia. Cięż­ko prze­łknąć pi­guł­kę za­po­mnie­nia, mając na uwa­dze fakt, że ko­miks "Le bleu est une co­uleur chau­de" (Nie­bie­ski to cie­pły kolor) był punk­tem wyj­ścia dla filmu. Dla ści­sło­ści - ry­sow­nicz­ka nie bę­dzie miała mu tego za złe, a "Les In­rocks" (fran­cu­ski ma­ga­zyn o mu­zy­ce, fil­mie i książ­kach, przyp. tłum.) uspo­koi sy­tu­ację, za­pew­nia­jąc, że "czę­sto w przy­pły­wie emo­cji (...) zda­rza się, że z głowy wy­la­tu­je po­dzię­ko­wa­nie dla ta­kiej czy innej osoby". Ko­lej­nym uspra­wie­dli­wie­niem może być fakt, że Fran­cja lu­bu­je się w po­grą­ża­niu swo­ich idoli, któ­rzy zale­d­wie za­czy­na­ją świe­cić wła­snym bla­skiem.   

A jed­nak nie do końca, bo­wiem to, co nosi miano "Kéchi­che Ba­shing" (atak na Kéchi­che'a) ma swój po­czą­tek w ko­mu­ni­ka­cie opu­bli­ko­wa­nym 23 maja przez zwią­zek za­wo­do­wy prze­my­słu ki­ne­ma­to­gra­ficz­ne­go Spiac-CGT, który do­no­si o złych wa­run­kach pracy w trak­cie re­ali­za­cji filmu "Życie Adeli". Kilka dni po jego ogło­sze­niu na głowę re­ży­se­ra spa­dła la­wi­na skarg ze stro­ny ob­słu­gi planu fil­mo­we­go. Wspie­ra­na przez armię sta­ży­stów, pełna nie­prze­wi­dzia­nych sy­tu­acji pro­duk­cja pią­te­go dłu­go­me­tra­żo­we­go filmu Kéchi­che'a, już za­wsze bę­dzie się ko­ja­rzy­ła z kiep­ski­mi, wcze­śniej nie­spo­ty­ka­ny­mi w tej pro­fe­sji wa­run­ka­mi pracy. Zda­niem De­ni­sa Gra­vo­uil, se­kre­ta­rza Spiac-CGT, Ke­chi­che to zwy­kły "tyran". "Naj­gor­sza hi­sto­ria z planu fil­mo­we­go »Życie Adeli« - opo­wia­da - to przy­pa­dek tech­ni­ka, bli­skie­go współ­pra­cow­ni­ka re­ży­se­ra, który o 5 rano , po 15 go­dzi­nach pracy, wspi­na się na wy­so­ką dra­bi­nę i na­pra­wia ża­rów­kę. Kéchi­che każe mu na­tych­miast zejść i zo­sta­wić to za­da­nie komuś in­ne­mu". Coś co zda­rza się nie­zmier­nie rzad­ko: wielu kie­row­ni­ków planu ode­szło z pracy w trak­cie krę­ce­nia filmu.

"Nie po raz pierw­szy wy­słu­chu­ję skarg na temat jego za­cho­wa­nia", wy­zna­je Denis. "W trak­cie krę­ce­nia swo­je­go po­przed­nie­go filmu dłu­go­me­tra­żo­we­go, "Czar­na Wenus", Kéchi­che po­tra­fił wy­rzu­cić na zbity pysk pra­cow­ni­ków, któ­rzy znaj­do­wa­li się na skra­ju wy­czer­pa­nia".  Mo­że­my śmia­ło po­sta­wić na to, że re­ży­ser, który w swo­ich pu­blicz­nych wy­stą­pie­niach czę­sto oka­zy­wał zmar­twie­nie skom­pli­ko­wa­ną sy­tu­acją sta­ty­stów i przyj­mo­wał bar­dzo za­cho­waw­cze po­dej­ście w sto­sun­ku do swo­ich ak­to­rów, jesz­cze nas za­sko­czy. Kim więc jest na­praw­dę Ab­del­la­tif Kéchi­che? Wierz­cie bądź nie, od­po­wiedź nie kryje się w "Życiu Adeli". Trze­ba jej szu­kać w prze­szło­ści.

OD żi­go­la­ka do Ma­ri­vaux

Ab­del­la­tif Kéchi­che przy­szedł na świat 7 grud­nia 1960 roku w Tunisie. Sześć lat póź­niej jego ro­dzi­na prze­niosła się do Nicei. Mały "Abdel" do­ra­sta we Fran­cji, która wciąż używa słowa "melon" na okre­śle­nie Araba. Chło­piec znaj­du­je schro­nie­nie w ciem­nych ki­no­wych sa­lach, gdzie ulega fa­scy­na­cji fil­ma­mi Clau­de'a Mil­le­ra (Po­wiedz, że ją ko­cham) i Ber­tran­da Blie­ra (Jaja). Wkrót­ce za­pi­su­je się do Kon­ser­wa­to­rium w Nicei, chcąc to­ro­wać drogę swoim ma­rze­niom o pi­sa­niu. Nad­cho­dzą lata 80., media roz­pi­su­ją się na temat "cinéma beur" (kino two­rzo­ne przez oby­wa­te­li kra­jów Mar­gh­re­bu, któ­rzy miesz­ka­ją we Fran­cji, przyp.tłum.). Kiedy wciąż jest stu­den­tem sztuk dra­ma­tycz­nych i au­to­rem kilku sztuk te­atral­nych, Kéchi­cho­wi udaje się do­stać pierw­szą rolę w kinie. Gra u Ab­del­kri­ma Bah­lo­ula  w Le Thé à la men­the  w 1984, a 3 lata póź­niej wcie­la się w rolę żi­go­la­ka w fil­mie André Téchiné "Nie­win­ni". To wła­śnie wtedy spo­ty­ka na swo­jej dro­dze to­wa­rzysz­kę życia, Gha­lię La­cro­ix, która bę­dzie współ­au­tor­ką dia­lo­gów we wszyst­kich jego fil­mach.

« Jest symbolem nowej generacji reżyserów, którzy łamią wszystkie reguły »

Jed­nak do­pie­ro 20 lat póź­niej Kéchi­che od­nie­sie suk­ces jako re­ży­ser. Po kom­plet­nej kla­pie pierw­sze­go filmu "Wina Wol­te­ra" w 2005, "Unik" zgar­nie 4 Ce­za­ry.  Film, ob­sa­dzo­ny ama­tor­ski­mi ak­to­ra­mi, opo­wia­da hi­sto­rię mło­dzieży z przed­mie­ścia, któ­rzy przy­go­to­wu­ją sztu­kę fran­cu­skie­go dra­ma­tur­ga Ma­ri­vaux. Dzię­ki fil­mom "Ta­jem­ni­ca ziar­na" (2007) i "Czar­na Wenus" (2010) ar­ty­sta staje się roz­po­zna­wal­ny w fil­mo­wym świat­ku i za­czy­na wy­ra­biać sobie swą wła­sną markę. Do­słow­nie, bo trze­ba wie­dzieć, że oglą­da­nie filmu Ke­chi­che'a to spore wy­zwa­nie. Śred­nia dłu­gość jego fil­mów to 2 godz. 20 min. Uwaga nar­ko­lep­ty­cy - "Życie Adeli" trwa  2 godz. 50 min. Po­dob­no w trak­cie mon­to­wa­nia filmu wy­cię­to 750 godz. scen, a swoje su­ge­stie ma­ją­ce pomóc roz­wią­zać dy­le­mat ich wy­bo­ru pod­su­wał po­dob­no sam Thier­ry Frémaux, dy­rek­tor Fe­sti­wa­lu w Can­nes.

Tak więc w imię sztu­ki ar­ty­sta wcale się nie śpie­szy. I to kosz­tem in­nych. Krę­ce­nie, po­cząt­ko­wo prze­wi­dzia­ne na 10 ty­go­dni, prze­dłu­ży­ło się do 5 dłu­gich i wy­czer­pu­ja­cych mie­się­cy. Ukoń­czo­ny w bó­lach film kosz­to­wał 4 mi­lio­ny euro. "To dużo jeśli po­rów­nu­je­my go do in­nych pro­duk­cji po­dob­ne­go roz­mia­ru, które kosz­tu­ją śred­nio 2-3 mi­lio­ny", wy­ja­śnia Denis Gra­vo­uil. "Ale od kiedy Kéchi­che stwo­rzył wła­sną wy­twór­nię (Quat’Sous, przyp.​red.), wła­dza jest w jego rę­kach. Nowa ge­ne­ra­cja fil­mow­ców, któ­rzy przy­wdzie­wa­ją szaty za­rów­no re­ży­se­rów, jak i pro­du­cen­tów, po­zwa­la sobie na ła­ma­nie wszel­kich reguł". Oto jak, nie tylko w przy­pad­ku Kéchi­che'a, kino fran­cu­skie przy­czy­nia się do po­wsta­wa­nia po­two­rów o dwóch gło­wach, z któ­rych żaden nie sku­pia się na tym, co klu­czo­we. Tak w prze­mó­wie­niu, jak i w całej resz­cie.

Pol­ska pre­mie­ra filmu "Życie Adeli" bę­dzie miała miej­sce 18 paź­dzier­ni­ka 2013. 

Zdję­cie: stro­na głów­na (cc) dzię­ki uprzej­mo­ści ofi­cjal­nej stro­ny "Życie Adeli" na por­ta­lu Fa­ce­bo­ok, Tekst : Nie­bie­ski to cie­pły kolor  (cc) dzię­ki uprzej­mo­ści Julie Maro, Ke­chi­che (cc) dzię­ki uprzej­mo­ści ofi­cjal­nej stro­ny fe­sti­wa­lu w Can­nes ; Wideo (cc) po­pe­li­ne­de­jer­sey/YouTu­be