kultura

Kino: Dziewczyny znów uderzają

Artykuł opublikowany 25 października 2006
Artykuł opublikowany 25 października 2006
Filmy przedstawiające dziewczyny z przedmieścia mają swoje pięć minut na Starym Kontynencie.

Bohaterki biją się, handlują narkotykami, wymuszają haracze. Okradają swoje koleżanki i zdobią filmowe plakaty. To definitywny koniec lolitek. W zeszłym roku amerykański film "On the Outs" (reż. Lori Silverbush i Michael Skolnik), nagrodzony na festiwalach w Sundance i w Deauville, zapoczątkował modę, przedstawiając splatające się losy trzech nastolatek z przedmieścia Nowego Jorku, ich życie między narkotykami a pierwszą miłością. Nie jest to żadne popadanie w stereotypy, statystyki nie kłamią: tylko w Stanach Zjednoczonych, od 1980 roku liczba kobiet zamykanych w więzieniach wzrosła o niemal 400%, to jest dwa razy więcej niż w przypadku mężczyzn.

W Europie słaba płeć wydaje się równie niepokorna. "Prinzessin", pierwszy długometrażowy film 34-letniej niemieckiej reżyserki Birgit Grosskopf, jest ostry i nie pozostawia żadnych nadziei: jej księżniczki z ulicy błądzą po okradanym mieście, a jedna z nich musi iść do więzienia. Papierosy i whisky na tle rozczarowanego środowiska imigrantów w Niemczech. W październiku, podczas prezentacji filmu w Paryżu na festiwalu filmu francusko-niemieckiego, Grosskopf przyznała, że zainspirowała się słynnymi gangami dziewcząt z gett amerykańskich, które można obecnie spotkać również w Europie.

Bigas Luna jest bardziej optymistyczny. 60-letni Katalończyk, kontrowersyjny autor kultowego "Jamon, Jamon", przedstawił na początku 2006 roku "Yo soy la Juani", życie wybuchowej hiszpańskiej dziewczyny XXI wieku, która nie staje się ofiarą macho, ale chce wreszcie panować sama nad swoim życiem. W wywiadzie dla dziennika El Pais, Luna stwierdził, że chciał przedstawić blask, nowoczesność i siłę miast.