kultura

Kto się boi złowrogiego Twittera?

Artykuł opublikowany 26 marca 2012
Artykuł opublikowany 26 marca 2012
Termometr internetowych emocji, napęd rewolucji społecznych i politycznych, instrument przynoszący rozgłos firmom oraz osobom prywatym, różdżka, która zaczarowuje sumienia i ułatwia zmobilizowanie społeczeństwa do działania, domniemany balsam dla demokracji przeżywającej okres stagnacji, kwas żrący dyktatorskie reżimy, zbiór nagrań i zdjęć, kanał umożliwiający wyrażenie solidaryzacji w
tragicznych sytuacjach, wreszcie platforma wymiany informacji wszelkiego kalibru - Twitter. Czy rzeczywiście kształtuje on opinię publiczną?

Twiterrowi przyklejono różne łatki. Niektóre wydają się być dziś nadane na wyrost, inne, np. „rynek XXI wieku,” „nowasfera publiczna,” albo „piąta władza,” w ogóle do niego nie pasują. Kolejne nazwy oscylują wokół takich słów jak: miejce, środek, narzędzie. Oficjalnie Twitter definiuje się jako miejsce, przestrzeń wirtualną, którą odwiedzają ludzie z całego świata, aby dotrzeć do najbardziej aktualnych informacji na tematy które ich interesują. 

Twittera używa 100 milionów osób

to uzależnienie od władzy?Twitter jest bardzo popularnym miejscem. Według najnowszych danych, z portalu korzysta 100 milionów aktywnych użytkowników, a serwis dostępny jst w 17 językach. W styczniu 2009 roku pojawiały się 2 miliony wpisów dziennie, tymczasem wewrześniu 2011 ich liczba podniosła się do 200 milionów. Jeśli chcesz być na bierząco z najnowszymi trendami w różnych częściach świata, po hiszpańsku „Temas del momento” („Tematy na czasie”), skorzystaj z Twittera. Możesz oczywiście zarejestrować się i pozostać gościem, który tylko przygląda się temu, co się dzieje, a nie aktywnym uczestnikiem. 40% aktywnych użytkowników Twittera tylko rozpoczyna sesję, aby dowiedzieć się co jest na czasie, ale nie umieszcza własnych wpisów (tzw. „tweets”), ani nie przesyła dalej wpisów innych (czyli nie „retweetuje”). W tej wirtualnej przestrzeni spotykają się firmy, rządy, osoby indywidualne, środki komunikacji, aktywiści, konsumencji, gwiazdy pop, itd. Pojawiają się więc wpisy reklamowe, wiadomości prywatne, wpisy nieistotne i wpisy sponsorowane. Nie wszystkie tweety związane są z polityką, można np. śledzić Festiwal Eurowizji na Twitterze… Jednak, pomimo faktu, iż w tym miejscu może co prawda wypowiedzieć się duża część społeczeństwa (ta, która ma dostęp do internetu), użytkownicy Twittera stanowią jedynie część naszego społeczeństwa, dlatego nie może on pretendować do miana niezawodnego reprezentanta światowej opinii publicznej. Może się oczywiście okazać, że to, o czym się „mówi” na Twitterze, zacznie w większym lub mniejszym stopniu wpływać na inne obszary życia społecznego, np. na środowiska polityczne.

Czy wolność ekspresji wywołuje rewolucje?

Wzrastający wpływ Twittera na politykę nie jest wyłącznie wynikiem coraz większej dostępnośći wpisów czy wręcz ich eksponowania, jest również skutkiem tego, jaką rolę odegrał Twitter w przypadku rewolucji powyborczej w Iranie w 2009 roku oraz innych wydarzeń tak zwanej „wiosny arabskiej”. Oczywiście przyczynek rewolucji nie pojawił się na Twitterze, realne problemy znalazły jednak podatny teren w przestrzeni wirtualnym i tak świat dowidział się o sytuacji, której nie mogły przekazać poddane cenzurze oficjalne środki komunikacji owych krajów.

Tadycyjne środki masowego przekazu mogłyby „bać” się Twittera, dlatego postanowiły się do niego przyłączyćTraktując Twittera jako nowy środek przekazu, mówi się o nim jako o prywatnym serwisie „mikrobloggingu”, jako o kanale który zapewnia informacje w sposób natychmiastowy i generuje opinę społeczną, tak jak „normalne” media. Tadycyjne środki masowego przekazu mogłyby “bać” się Twittera, dlatego postanowiły przyłączyć się do niego. W ten sposób dokonała się rewolucja mediów, które obecnie używają Twittera, aby prezentować swoje wiadomości szerszej publicznści oraz polegają na nim, jako źródło „gorących informacji”. Z drugiej strony, Twitter daj niezaprzeczalny impuls do rozwoju dziennikarstwa społecznego. 

Uwaga: narzędzie w budowie

Inne często przypisywane Twitterowi określenie to „narzędzie”. Narzędzie bezpłatne, zabezpieczone sekretnym algorytmem: „zawsze w budowie”, który może zostać użyty w przypadku zalewu portalu „tweetami” użytkowników. To właśnie ten algorytm decyduje o tym, co jest trendy, jakie są najważniejsze tematy w danym momencie, biorąc pod uwagę to, jak szybko dany temat rośnie w siłę i zyskuje na atrakcyjnośći. 

Tym wszystkim jest Twitter. Może być wykorzystywany ogólnie, jako narzędzie do komunikacji, lub konkretnie jako narzędzie nacisku na przyszłość polityczną. Może być rozpatrywany w kategorii reakcji na wydarzenia z przeszłości, gdy jakieś ugrupowanie polityczne daje impuls do działania społeczeństwu obywatelskiemu. Niepokój pojawia się gdy pomyśli się, że owe narzędzie mogłoby trafić w niepowołane ręce i zostać wykorzystane do kontrolowania społeczności, albo też zacząć służyć interesom prywatnym. Podobne niepokoje towarzyszą każdemu wpływowemu wynalazkowi. Nikt nie boi się jednak narzędzia jako takiego, obawy przychodzą na myśl o tym, do czego można je wykorzystać. 

Fot.: główna (cc) Richard Scott 33/flickr; tekst: carrotcreative/flickr; hashtag 17 lutego, People Open Graphic/ flickr; wídeo: antonigr/youtube