kultura

La Cour de Babel: piękna opowieść o tolerancji

Artykuł opublikowany 2 kwietnia 2014
Artykuł opublikowany 2 kwietnia 2014

24 uczniów, wiele róż­nych na­ro­do­wo­ści i jeden wspól­ny cel: nauka fran­cu­skie­go w kla­sie ad­ap­ta­cyj­nej w gim­na­zjum La Gran­ge aux Bel­les w dzie­sią­tej dziel­ni­cy Pa­ry­ża. Przez rok fil­mo­wa­ła ich re­ży­ser Julie Ber­tuc­cel­li, czego efek­tem jest La Cour de Babel (Klasa Babel) – pięk­ny film o to­le­ran­cji i sztu­ce życia we wspólnocie.

W gim­na­zjum La Gran­ge aux Bel­les w dzie­sią­tej dziel­ni­cy Pa­ry­ża jest klasa inna niż wszyst­kie. To „clas­se d'ac­cu­eil”, czyli klasa ad­ap­ta­cyj­na, do któ­rej na­le­ży 24 dzie­ci róż­nych na­ro­do­wo­ści, które przy­je­cha­ły do Fran­cji zdo­by­wać wie­dzę i uczyć się ję­zy­ka. To tę klasę fil­mo­wa­ła przez rok re­ży­ser Julie Ber­tuc­cel­li. Frag­men­ty wy­bra­ne ze 100 go­dzin zdjęć zło­ży­ły się we wspa­nia­ły film do­ku­men­tal­ny „La Cour de Babel". 

In­te­gra­cja przez Język

Po­cho­dzą z We­ne­zu­eli, Libii, Bia­ło­ru­si, Gwi­nei. Ocze­ku­ją na azyl po­li­tycz­ny, przy­by­ły ze swymi bli­skimi do Fran­cji albo są dzieć­mi dy­plo­ma­tów. Choć ich hi­sto­rie są różne, łączy je wspól­ny cel: na­uczyć się ję­zy­ka, żeby zin­te­gro­wać się z oby­wa­te­la­mi Fran­cji, ich przy­bra­nej oj­czy­zny. Ze wspar­ciem na­uczy­ciel­ki Bri­git­te Ce­rvo­ni wspól­nie uczą się, roz­ma­wia­ją o tym, co je różni i za­da­ją py­ta­nia: „Czy Bóg jest biały?”, „Dla­cze­go na świ­ecie ist­nie­je tyle ję­zy­ków?” i „Dla­cze­go ist­nie­ją re­li­gie?”.

Kiedy każde z nich przy­no­si przed­miot, który jest dla niego ważny, Bi­blia i Koran wy­wo­łu­ją dys­ku­sję na temat re­li­gii. „Je­że­li je­ste­ście mu­zuł­ma­na­mi i do­tknie­cie Bi­blii, to nie po­pa­rzy­cie sobie rąk” - mówi jedna z uczen­nic - „To dla­te­go, że nie znamy po­zo­sta­łych re­li­gii, kraje są po­dzie­lo­ne”. Opo­wia­da­ją o sobie, przed­sta­wia­ją swój punkt wi­dze­nia, pod­da­ją w wąt­pli­wość za­sta­ne pew­ni­ki: w tej kla­sie róż­no­rod­ność jest mo­to­rem na­pę­do­wym.

„La Cour de Babel" - Zwia­stun

Pół­to­rej go­dzi­ny ze szkol­ne­go życia

Po­mysł na film na­ro­dził się po spo­tka­niu Julie Ber­tuc­cel­li i Bri­git­te Ce­rvo­ni, do któ­re­go do­szło w cza­sie fe­sti­wa­lu fil­mów szkol­nych. Re­ży­ser była człon­kiem jury fe­sti­wa­lu. Chcia­ła spę­dzić czas z tymi ucznia­mi, „ob­ser­wo­wać, jak się uczą i jak się zmie­nia­ją”. Przy­glą­da­ła im się przez rok, 2 lub 3 razy w ty­go­dniu. „Cza­sa­mi cze­ka­łam, aż sami mnie za­wo­ła­ją” - żar­tu­je. Zde­cy­do­wa­ła się fil­mo­wać ich tylko w szko­le i nie po­ka­zy­wać z in­ny­mi ucznia­mi, ani w do­mach.  „Uwa­ża­łam, że na­le­ży usza­no­wać ich in­tym­ność” - mówi. Bar­dzo szyb­ko da się za­uwa­żyć, że w kla­sie dzie­ci czują się jak u sie­bie. Zresz­tą, jak same mówią, szyb­ko przy­zwy­cza­iły się do ka­me­ry. Ma­ry­am, uczen­ni­ca z Libii, wy­zna­je, że do­brze się ba­wi­li w cza­sie prze­glą­da­nia filmu: „Śmia­li­śmy się sami z sie­bie. Wi­dzi­my, że zro­bi­li­śmy spore po­stę­py”. 

Duża dawka emo­cji

Film robi wiel­kie wra­że­nie, po­nie­waż re­ży­ser udało się w pro­sty spo­sób i bez uży­cia sztu­czek po­ka­zać co­dzien­no­ści dzie­ci, które chcia­ły­by zin­te­gro­wać się z fran­cu­skim spo­łe­czeń­stwem. Po­li­tycz­ne prze­sła­nie „La Cour de Babel" jest pro­my­kiem na­dziei w cza­sach, gdy wielu po­li­ty­ków, nie tylko ze skraj­nej pra­wi­cy, styg­ma­ty­zu­je imi­gran­tów. 

Po obej­rze­niu filmu w pa­mię­ci po­zo­sta­ją zwłasz­cza zbli­żo­ne uję­cia, twa­rze uczniów, któ­rzy cza­sa­mi śmie­ją się, a cza­sa­mi pła­czą. W ich oczach, mimo trud­nej nie­raz hi­sto­rii, widać na­dzie­ję. „Chcę być wolną ko­bie­tą” - mówi po­cho­dzą­ca z Se­ne­ga­lu Rama, która chcia­ła­by zo­stać le­ka­rką. Ma­ro­kań­czyk Yous­sef marzy o za­wo­dzie ar­chi­tek­ta. Kiedy Bri­git­te Ce­rvo­ni pyta go, czy boi się opu­ścić klasę ad­ap­ta­cyj­ną, na­tych­miast od­po­wia­da „nie”. Po­dob­nie jak po­zo­sta­li ucznio­wie pła­cze, kiedy dla „klasy Babel”, do któ­rej są bar­dzo przy­wią­za­ni, wy­bi­ja ostat­ni dzwo­nek. Jesz­cze nie­daw­no nie­któ­rzy po fran­cu­sku po­tra­fi­li po­wie­dzieć je­dy­nie „bon­jo­ur”, a teraz prze­cho­dzą do nor­mal­nej klasy. Jak bo­ha­te­rzy filmu, któ­rzy z całą pew­no­ścią są nie­zwy­kli, zin­te­gru­ją się ze „zwy­kłą klasą”?