kultura

Little Broken Hearts: muzyczny „road-movie” Norah Jones

Artykuł opublikowany 16 maja 2012
Artykuł opublikowany 16 maja 2012
Dziesięć lat po pojawieniu się albumu „Come Away With Me” - sprzedanym w ponad 40 milionach egzemplarzy (oraz serii albumów jazzowych), Norah Jones powraca z nowym dziełem - „Little Broken Hearts”, które ukazało się 1 maja (Blue note/EMI).
33-letnia ciemnowłosa piosenkarka, która oprócz odniesionego sukcesu ma na koncie również rozczarowania miłosne, serwuje nam album dramatyczny i głęboki, niczym ścieżka dźwiękowa do starego amerykańskiego filmu. Do tego stopnia, że magazyn „American Songwriter” nazywa go najbardziej spektakularnym i wzbogacającym w całej jej karierze.

Cadillac przemierzający północno-amerykańską pustynię. Kobieta za kierownicą ma delikatną, pogodną twarz. Na jej ustach zarys krnąbrnego uśmiechu. Oto pierwsza scena filmu przedstawiająca równocześnie koniec historii. Widz zastanawia się co też ona zrobiła takiego, co wywołało na jej twarzy ten dziwnie złośliwy uśmiech? Ucieczka? Zbrodnia? Ta scena mogłaby towarzyszyć „Good Morning”, tytułowi otwierającemu nowy album Norah Jones. Piosence zapowiadającej nowy początek, po nagromadzeniu rozterek, fałszywych nadziei i bólu. To po tym uspokajającym kawałku rozpoczyna się burzliwa opowieść bohaterki.

Wyprodukowany i po części skomponowany przez Danger Mouse (Gnarls Barkley), „Little Broken Hearts” (przyp. tłum. „Małe złamane serca”) jest wciąż raczej „smooth”, ale już o wiele mniej „piano-jazz” niż poprzednie albumy piosenkarki. Zresztą gra ona tutaj na gitarze i na basie. Ta nagła zmiana dokonuje się nawet w jednej z piosenek - raczej posępna i brutalna „Take It Back” zaczyna się nutami pianina subtelnie przekształcającymi się w gitarowe dźwięki, które nagle biorą przewagę. Norah Jones zaprezentowała już folkowy zwrot w albumie „The Fall” (2009), ale jej najnowszy produkt oddaje nam serie bluesowych rytmów przyprawionych z lekka melancholijnym i hipnotycznym popem.

Z początku fani mogą być oczywiście rozczarowani, ale aksamitny głos córki Raviego Shankara nie traci nic ze swej mocy. Przeciwnie, jej świeże bolesne doświadczenia - chłopak skradziony przez inną - nadają mu niepokojącej wręcz siły. W każdym razie, czuje się tu Cat Power. Nie dajmy się zwieźć singlowi „Happy Pills” i dwóm pierwszym, łagodnym i filuternym kawałkom na płycie; reszta jest mroczna, tajemnicza a nawet przerażająca. Zresztą rzucając okiem na videoclip do „Happy Pills”, widzimy brunetkę gubiącą niewinność grzecznej dziewczynki zabijając mężczyznę, który ją zdradził, traktując go chloroformem i topiąc w jeziorze.

A Norah Jones - zła i mściwa - to siła wybuchowa. Spokojna. Dokładna. Z klasą. Nie na darmo okładka płyty jest inspirowana plakatem z filmu „Mudhoney” (1965) Russa Meyera, piewcy nadzwyczajnych biustów, który potrafił filmować kobiety subtelne i makiaweliczne zarazem. „Little Broken Hearts” ma ten kinematograficzny wymiar dzięki któremu mamy wrażenie przeniesienia do „road-movie” o twardych dziewczynach. Utwory wyrażają wszystkie emocje, od wściekłości do rezygnacji i opowiadają wszelkie możliwe scenariusze o zerwaniu i związanym z nim cierpieniu. Spokojny i „grzeczny” wymiar możemy dostrzec w „My Blueberry Nights”, w balladach „ Travelin’On” i „Say Goodbye”, lub cięższy aspekt z Thelmy i Louise w kawałku „Out On The Road”. W „Little Broken Hearts” i „Miriam”, w mściwym i złowrogim duchu, bohaterka staje się kimś w stylu Beatrix Kiddo. W tym ostatnim utworze kobieta mści się i zabija tę, która skradła jej kochanka (zaraz potem jak on sam zostaje zamordowany w „Happy Pills”). Następnie bez śladu wyrzutów sumienia winszuje sobie tego czynu z niepokojącą radością: „Oh Miriam / That’s such a pretty name / And I’ll keep saying it / Until you die” (przyp. tłum. „Oh Miriam / To takie piękne imię / I nie przestanę tego powtarzać/ Aż do twojej śmierci”). „Funny and creepy”.

Wszystko się kończy na „All A Dream” (przyp. tłum. „Wszystko snem”) - długiej litanii w której kobieta zdaje sobie sprawę, że straciła wszystko.W bolesnej rezygnacji uświadamia sobie, że cały ten romans był tylko snem: „My stomach starts to churn / And the curtains in the wind begin to burn / And now I know it’s all a dream”. (przyp. tłum. „Mój żołądek zaczyna zawiązywać się w supeł/ Zasłony na wietrze zapalają się / I teraz wiem, ze to wszystko jest snem”).

Co się dzieje z kobietą, która prowadzi cadillaca? Pozostawiła wszystko za sobą, spokojna i spełniona. Ona po prostu przemieniła swoje żale w dzieło sztuki.

Fot.: główna © dzięki uprzejmości oficjalnej strony Norah Jones; wideo: "Little Broken Hearts" (cc) YoutTube/SexReflex , "Happy Pills" (cc) YouTube/norahjones.