kultura

Litwa: największa liczba samobójstw na świecie

Artykuł opublikowany 20 maja 2010
Artykuł opublikowany 20 maja 2010
Rzeka Neris dzieli Wilno na pół: na północy, uniwersytet, stadion i tarasy widokowe; na południu, serce miasta, brukowane, kolorowe, nienaganne. Jednakże, na jednym z mostów wisi niepokojący plakat: "Są ludzie, których obchodzisz. Darmowa linia wsparcia", i numer telefonu.

Od 1990 r., 400.000 młodych ludzi opuściło swoje rodzinne wsie W 2009 r., według danych Światowej Organizacji Zdrowia, Litwa miała najwyższy wskaźnik samobójstw na świecie: 34 na 100.000 osób odebrało sobie życie, trzy razy tyle, ile w Hiszpanii czy Stanach Zjednoczonych, jedenaście razy więcej niż w Grecji. Brak światła, bezrobocie, zdrowie psychiczne, Stalin... Eksperci posługują się tysiącem zmiennych, żeby wyjaśnić, a także walczyć z pragnieniem śmierci.

Przewodniczący Litewskiego Towarzystwa Badań nad Samobójstwem i wiceszef Katedry Psychiatrii na Uniwersytecie w Wilnie, Alvydas Navickas, podsumowuje ostatnie dekady: "Przed Drugą Wojną Światową samobójstwo popełniało co roku 8 na 100.000 Litwinów. Większość populacji mieszkała na wsi, chodziła do kościoła; ludzie żyli według stałej rutyny i w ramach silnej wspólnoty. Później wybuchła wojna i nadeszła władza sowiecka: Stalin deportował na Syberię najbogatszych rolników, a pozostałych osiedlił w kołchozach (państwowych gospodarstwach). Wódka i alkohol domowej roboty zaczęły krążyć jako codzienny środek znieczulający. Wskaźnik samobójstw wzrastał co roku, aż do 30 przypadków na każde 100.000 osób w latach osiemdziesiątych. Wraz z upadkiem ZSRR, fala samobójstw wzrosła, osiągając swój szczyt pomiędzy 1994 i 1996 (46 na 100.000).

"Samobójstwo jest zazwyczaj problemem dużych miast, ale na Litwie dzieje się na odwrót, wskaźnik rośnie dwukrotnie w strefach wiejskich" - wyjaśnia Navickas. "Jedyna nowość, jaką suwerenność wprowadziła na wieś, to bezrobocie; cała reszta pozostała bez zmian: zła infrastruktura, brak opieki społecznej, alkoholizm...". Na terenach wiejskich, gdzie wskaźnik biedy jest trzy razy wyższy niż w miastach, mieszka jedna trzecia Litwinów. Połowa populacji nie ma w domu prysznica ani toalety, a tylko 25% cieszy się dostępem do bieżącej wody. Począwszy od 1990 r. 400.000 młodych ludzi opuściło rodzinne wsie (według badania Komisji Europejskiej na temat biedy i odrzucenia społecznego w strefach wiejskich na Litwie).

Bieda i/lub depresja

Ale bieda nie wystarczy do wyjaśnienia najwyższego wskaźnika samobójstw na świecie (brak jest jednak danych z niektórych obszarów, np. Korei Północnej czy prawie całej Afryki). Innym powodem może być komunistyczna przeszłość, jak dowodzą kolejne na liście: Rosja, Kazachstan, Węgry, Słowenia i Estonia. Mieszkańcy "realnego socjalizmu" żyli pod zimną, granitową płytą, która jednakże osłaniała ich przed losem. W 1990 r. wielu znalazło się pod gołym niebem, jak porzucone szczenięta.

Jednym z takich miejsc jest Avizieniai. Lokalny krajobraz to zrujnowane fabryki, nabrzmiałe twarze i wygłodniałe psy. Dwoje młodych ludzi w wieku 19 i 20 lat spędza czas siedząc przed drzwiami swojego bloku. Na pytanie, czy pracują, wymieniają ironiczne spojrzenia: "Pracować?, my?". Stare, wystrzępione dresy, tłuste włosy przyklejone do głowy; skóra biała i sucha, żółte zęby.

"Tak, tak, mamy teraz dużo wolności... tak, wolności na wszystko"Zakurzona droga oddziela wyschnięte warzywniaki i stodoły ze zgniłego drewna Na jej skraju jakaś kobieta pali śmieci; twarz naznaczona przez alkohol, nabrzmiała, nieregularna. Prawie nie widać oczu. Na pierwsze pytanie rzuca gotową wypowiedź: "Dawniej wszyscy mieliśmy pracę, życie; Pieriestrojka była tragedią!". Minęło ponad 20 lat, a ona jakby nie miała nic innego w głowie. Jej syn dołącza się do dyskusji już spokojniejszym tonem: "Nie ma nic, nie ma już nawet sensu uprawiać ziemi. Ludzie się zabijają. Widzisz, jak my tu żyjemy? Popytaj starszych osób!". Te nie chcą rozmawiać, ani tym bardziej być fotografowane. Tylko Sergei się zgadza; jego zadbany wygląd może być oznaką odrobiny optymizmu. Zajęty jest paleniem chwastów w zasuszonym ogrodzie. "Tak, tak, mamy teraz dużo wolności... tak, wolności na wszystko" - mówi z sarkazmem; Jego syn wyemigrował do Londynu; nie idzie mu tam źle.

Dyrektorka Państwowego Centrum Zdrowia Psychicznego, Ona Davidoniene, wskazuje na istotny wpływ klimatu na stan psychiczny: "Bardzo krótkie lato, ciemne dni i długie noce... Mieszkańcy północnych krajów mają tendencję do zachowywania większej rezerwy, unikania zachowań spontanicznych. Obawiam się, że jeśli kryzys się przedłuży, sytuacja będzie się pogarszała; Coraz więcej ludzi będzie zmęczonych codzienną walką i brakiem światełka na końcu tunelu".

Kryzys

Wskaźnik samobójstw wzrósł ponownie w 2007 r., przede wszystkim wśród ludzi młodych ( pięć razy częściej odbierają sobie życie mężczyźni, szczególnie pomiędzy 34 i 54 rokiem życia). Również w Irlandii, Towarzystwo Prewencji Samobójstw alarmuje z powody wzrostu liczby przypadków (9% więcej w porównaniu z 2007 r.), wiele z nich dotyczy osób w średnim wieku, które straciły pracę. Ale dla dyrektora Ośrodka Pomocy Psychologicznej dla Młodzieży, Paulusa Skruibisa, gospodarka nie gra aż tak fundamentalnej roli: "Społeczeństwo i politycy redukują problem do kwestii ekonomicznej, myślą, że zależy od pensji czy poziomu życia. W zeszłym roku jedna z litewskich gazet nabrała zwyczaju otwierania każdego kolejnego wydania historią samobójstwa: zamieszczano zdjęcie ofiary, okoliczności śmierci... I zawsze mówiąc o kryzysie. Przez miesiące porównywaliśmy kampanię dziennikarską ze wskaźnikiem; rezultat? Liczba samobójstw lekko wzrosła. Nie należy tworzyć takiej atmosfery!”

Zjawisko to w psychiatrii nazywane jest Efektem Wertera. Dwa wieki temu W. Goethe opublikował napisał Cierpienia młodego Wertera, historię młodego mężczyzny, który odbiera sobie życie po przeżyciu zawodu miłosnego. Pod wpływem powieści setki młodych ludzi na całym kontynencie popełniły samobójstwa w identyczny sposób jak ten opisany w książce. Podobne historie miały miejsce po śmierci Marilyn Monroe i Kurta Cobaina. "Mówiono wtedy nawet o samobójczej epidemii. Ale to nie jest epidemia! To poważny problem, który można rozwiązać dużym nakładem pracy" - kontynuuje Skruibis. Z tym że Alvydas Navickas narzeka, że nie dysponuje wystarczającym personelem, aby móc zapobiegać samobójstwom, przede wszystkim na wsi: "Wciąż używamy rutynowych, starych formuł: szpital i leki. Rząd obiecuje, ale nic nie robi".

Skruibis współkieruje młodzieżową organizacją przeciw depresji, który posiada ambitny i konkretny plan: "Mamy 130 wolontariuszy przeszkolonych do udzielania pomocy psychologicznej i wsparcia przez telefon 24 godziny na dobę (od maja), siedem dni w tygodniu; kontakt jest anonimowy i bezpłatny, zapewniamy maksymalną poufność. W zeszłym roku otrzymaliśmy 100.000 telefonów; spośród nich 8.500 było naprawdę poważnych, 149 osób było już w trakcie odbierania sobie życia".

Na swoich koncertach rozprowadza ulotki z radami, jak rozmawiać z osobą chcącą popełnić samobójstwoOfensywa wzmacnia się dzięki najsławniejszej litewskiej gwieździe rocka, Andriusowi Mamontovasowi. "To artysta pełen troski o społeczeństwo. Skontaktowaliśmy się z nim i rozpoczęliśmy współpracę" - mówi Skruibis. "Nadaliśmy w telewizji ogłoszenie, objechaliśmy najbardziej narażone miejsca, wydrukowaliśmy też 40.000 pocztówek zawierających dziewięć porad, jak odwodzić od śmierci potencjalnych samobójców. Sam Mamontovas rozdawał podpisane egzemplarze na swoich koncertach". Konsekwencja: podwoiła się liczba telefonów o pomoc.Tajemniczy plakat wiszący na moście w Wilnie jest kolejnym elementem kampanii, która nie mówi o deportacjach, kryzysie czy złej pogodzie. Daje tylko jedną radę: "Rozmowa może ocalić życie".

Podziękowania: Alvydas Navickas, Vaida Cesnuleviciute i Laura Supjeva.

Zdj.: Jedynka ©estherase /Flickr; Most: ©Argemino Barros; Lenin: Beny Shlevich /Flickr; Andrius Mamontovas: ©P a U L i u S /Flickr