kultura

Macedońska kinematografia: oparte na prawdziwej historii

Artykuł opublikowany 29 sierpnia 2011
Artykuł opublikowany 29 sierpnia 2011
Dwadzieścia lat po uzyskaniu przez Macedonię niepodległości, młodzi dokumentaliści na nowo portretują swój kraj.

Czy taksówkarz jadący z lotniska do Skopje przez księżycowy krajobraz na wpół gotowych domów będzie w stanie wymienić macedońskie filmy? „Zanim spadnie deszcz” („Before the Rain”, 1994) Milcho Manchevskiego widział. Film został nawet nominowany do Oscara i zdobył ponad 30 nagród na całym świecie. A poza tym? Od momentu uzyskania niepodległości w 1991 roku kraj borykał się z innymi problemami. Kinematografia „wpadła w ziejącą pustką dziurę”, jak ujmie to później reżyser Atanas Georgiev.

Tymczasem macedońska kinematografia może pochwalić się długą tradycją: w 1905 roku, zaledwie w dziesięć lat po tym, jak duet Lumière po raz pierwszy sfilmował sceny uliczne, greccy bracia Manaki jako pierwsi na Bałkanach uwiecznili codzienną i niecodzienną rzeczywistość przy pomocy kamery Bioscope No. 300. Po zakończeniu drugiej wojny światowej renomę wyrobili sobie twórcy macedońskiego kina autorskiego. – Za rządów jugosłowiańskich kinematografią narodową sterowało wprawdzie ministerstwo kultury, a produkcją zajmowała się jedyna wówczas wytwórnia filmowa VARDAR FILM, jednakże wybór tematu i estetyki pozostawał w znacznym stopniu w rękach reżysera – wyjaśnia Vesna Maslovarik, filmoznawca z Macedońskiej Kinoteki Narodowej. Z archiwum specjalnie kazała przynieść całą stertę płyt DVD, żebym na własne oczy mogła zobaczyć, że nie rzuca słów na wiatr. I rzeczywiście: filmy Branko Mihajlovskiego, Metro Petrovskiego czy Trajce Popova ujmują swoją oryginalną estetyką. Za film „Dae” (1979), balladowo-poetycki obraz rytuałów Sinti i Romów, reżyser Stole Popov otrzymał w 1980 roku nawet nominację do Oscara.

Dziś garstka filmowców walczy o zróżnicowanie w dziedzinie artystycznego kina, opowiadającego o ludziach i historiach z Macedonii. Należy do nich Marija Dzidzeva. Jej oczy są mocno pokrążone: pracuje jednocześnie nad telewizyjnym programem dla dzieci oraz kilkoma projektami filmowymi. Mimo wszystkich przeszkód jest przekonana o tym, że Macedonia to „kopalnia opowieści”. – Ludzie i ich historie, kolory i krajobrazy, muzyka – zaczyna wyliczać w rozmarzeniu. Planuje filmowy dekalog dokumentalny, inspirowany aktualnymi programami informacyjnymi. Jej film „Look At the Life through my Eyes” (2008) powstał po tym, jak jeden z koncernów farmaceutycznych w ramach pomocy mieszkańcom odizolowanej albańskiej wioski zrzucił z samolotu przeterminowane lekarstwa, po zażyciu których rozchorowały się lokalne dzieci. Do filmu podeszła prawie jak antropolog, przez kilka miesięcy mieszkała u jednej z rodzin, a z matką pięciorga dzieci przeprowadziła wywiad na temat jej życia, marzeń i nadziei. Ponieważ mąż nie wyraził zgody na to, by pokazano twarz jego żony, widać tylko jej oczy. Sam fakt, że muzułmańska kobieta zabiera głos w filmie, może uchodzić za sensacyjny.

Uciec od ciasnoty

Berlin ©CLWedług Biljany Garvanlievy w Macedonii trudno się pracuje. Ona sama mieszka w Berlinie, ponieważ „ po pierwsze nie chciałam uczestniczyć w konflikcie z 1999 roku, kiedy bombardowano Belgrad. Po drugie musiałam uciec od macedońskiej ciasnoty, ponieważ nie mogłam urzeczywistniać się tam jako artystka”. Biljana, która reżyserowanie bierze na poważnie, chciałaby stworzyć przeciwwagę dla stereotypów kobiet i dziewcząt z jej kraju. W jej filmach nie są więc one ofiarami przymusowych małżeństw czy przemocy seksualnej, tylko aktywnymi bohaterkami. Tak jak jej kuzynka Emilia w filmie „Die Akkordeonspielerin” (2006). Utalentowana i ambitna akordeonistka, która pragnie grać nie w knajpach, a na międzynarodowych scenach. Żeby móc tego dokonać, musiałaby mieć nowszy i lepszy instrument. Jej rodzice nie są jednak w stanie wyłożyć niezbędnych do tego celu 6000 euro. – Nie widzę tutaj dla siebie żadnej przyszłości. Jak mam do czegoś dojść? Jak pokazać, co potrafię? – rozczarowana, stawia te pytania w ciemnościach nocy. Pokonywanie przeszkód, szukanie własnego miejsca, opuszczenie ojczyzny, żeby móc realizować się za granicą: taka była, jak mówi Biljana Garvanlieva, także jej własna historia.

Forum dla młodych filmowców

Powstanie Macedońskiego Funduszu Filmowego otworzyło nowe możliwości ożywienia macedońskiej kinematografii. W ciemnych, wyłożonych boazerią wnętrzach budynku, zajmowanego wcześniej przez VARDAR Film, pracę podjęli dyrektor Darko Basheski i jego zespół. W 2011 roku na potrzeby wsparcia produkcji fabularnych, dokumentalnych, krótkometrażowych i animowanych mieli do dyspozycji budżet 1 788 618 euro. W latach 2008-2011 udało się dofinansować w sumie 31 produkcji dokumentalnych, podczas gdy wcześniej była to zaledwie jedna, dwie produkcje rocznie.

Jeszcze zmęczony po wyczerpującym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlovych Varach, Darko Basheski zwraca uwagę na objętą przez niego strategię stworzenia forum przede wszystkim dla młodych filmowców. Celem jest dofinansowanie międzynarodowych i południowoeuropejskich koprodukcji, wsparcie dystrybucji oraz promocji filmów. Jego zdaniem Macedonia musi wykorzystać swój potencjał na potrzeby kinematografii: krótkie drogi transportowe, tanie warunki produkcji, wykwalifikowani fachowcy. To oni właśnie stworzyli efekty komputerowe do filmu „Aviator” [w reż. Martina Scorsese – przyp. red.]; również „Peacemaker” [w reż. Mimi Leder – przyp. red.] był częściowo kręcony w Macedonii.

Wkład filmów dokumentalnych w rozwój społeczeństwa obywatelskiego

Czy artystyczne filmy dokumentalne mają w ogóle swoją publiczność w Macedonii? Od 2010 roku pionierską rolę pełni w tym względzie festiwal „MakeDox!”. Kirijana A. Nikoloska i Petra Seliskar, które stworzyły festiwal i jednocześnie nim kierują, uznają filmy dokumentalne za istotny przyczynek do rozwoju lepszego społeczeństwa obywatelskiego. – Nasza praca jest wkładem w budowanie przyszłości, w której same chciałybyśmy żyć – wyjaśnia Kirijana A. Nikoloska, z zawodu pracownik socjalny. Znamienne, że tego roku z braku nowych produkcji krajowych w konkursie nie znalazł się ani jeden macedoński film dokumentalny. Dlatego tak istotne są programy dla klas szkolnych, warsztaty filmowe oraz projekt „travelling cinema”, w ramach którego zespół prezentuje filmy dokumentalne na głównych placach w najbardziej nawet odległych zakątkach Macedonii. Jakie filmy mogłyby spodobać się Macedończykom? Kirijana A. Nikoloska zna odpowiedź na to pytanie: – Filmy, które bez strachu przed brudem i syfem śmiało próbują dogrzebać się do korzeni. Filmy, które w sobie właściwy sposób cię zirytują, które tobą potrząsną. Które może zmienią się nawet wbrew twojej woli!

I nie ulega wątpliwości, że filmy Mariji, Biljany i innych reżyserów młodego pokolenia nie czynią nic innego.

Artykuł powstał w ramach nowego projektu cafebabel.com na lata 2010-2011 poświęconego Bałkanom: Orient Express Reporter.

Fot. © Sabrina Boudon; trailer (cc)YouTube