kultura

Marjane Satrapi: humor nie zna granic

Artykuł opublikowany 21 stycznia 2007
Artykuł opublikowany 21 stycznia 2007
37-letnia autorka słynnego "Persepolis", za pomocą obrazów opowiada o Iranie, kraju swojego dzieciństwa.

"Większość normalnych ludzi jest albo homo albo hetero, a my twórcy komiksów jesteśmy bi, przez to, że nie możemy się zdecydować - rysunek czy słowo?"

Z Marjane Satrapi spotykam się w ciepły jesienny dzień. Na rozmowę umówiłyśmy się wczesnym sobotnim rankiem w Instytucie Francuskim, gdzie dzień wcześniej odbyło się spotkanie nie tylko z tłumnie zebranymi miłośnikami jej talentu i ostatniego albumu "Kurczak ze śliwkami" nagrodzonego w 2005 roku na festiwalu komiksów w Angoulême, ale też z tymi, którzy chcieli posłuchać o sytuacji i problemach dręczących Iran. Podczas spotkania bardzo szczerze odpowiadała na wszystkie pytania z sali, a gdy dyskusja nabrała rumieńców i zeszła na temat kobiet i ich praw do aborcji, Marjane Satrapi, z lekko drżącym głosem, wyraźnie zdenerwowana, zwierzyła się, iż sama kiedyś też dokonała tego zabiegu i z żalem w głosie przyznała: to głównie ze strony kobiet spotykam się z potępieniem.

Myśli zawarte w "dymkach"

W zaciszu nieco opustoszałej jeszcze o tej porze dnia kawiarni, Marjane Satrapi z papierosem w dłoni, przy filiżance herbaty, nieco zachrypniętym głosem mówi o swojej pasji do rysunku i o tym jak zrodził się pomysł by opowiadać o tak trudnych sprawach jak historia, polityka, czy obyczajowość w Iranie, za pomocą rysunków. Obraz, przemawia do wszystkich. Dla mnie jest to międzynarodowy język. Mogłam przecież napisać autobiografię w formie książki, ale komiks wydaję mi się formą dużo krótszą i przez to bardziej wyrazistą. Pomału sięga po filiżankę herbaty i po małym łyku kontynuuje: Nie miałam wyboru, bo wyrażam swoje myśli obrazami. Lubię myśleć obrazami a komiks jest jednym z nich. Dla mnie oznacza to też nie za dużo słów i czarno-białą stylistykę. Na jej twarzy pojawia się lekko zauważalny, promienny uśmiech i niczym wróżka odgadująca moje myśli mówi: Śmiech to pewien stopień zrozumienia globalnego. Humor w postaci rysunku nie zna granic i może być tak samo odbierany w różnych częściach świata. Patrząc na tę młodą kobietę o wyrazistych, lekko egzotycznych rysach, widzę pasję i wielkie przekonanie do tego co robi. Na pytanie dlaczego jej książki tak dobrze się sprzedają na całym świecie, odpowiada: Moje książki czytają Europejczycy, Amerykanie, Azjaci, ale nie tylko dlatego że przetłumaczone są na wiele języków, w tym nawet malezyjski, ale dlatego, że rysunek to uniwersalna forma wyrazu, zrozumiała dla wszystkich.

"Bóg urządził źle ten świat"

Jednak jej książki zawdzięczają popularność nie tylko oryginalnej grafice ale też, a może przede wszystkimi, ich treści. W Stanach Zjednoczonych "Persepolis" - autobiograficzna historia dziewczynki, która dorasta w czasach rządów Szacha Rezy Pahlaviego i Rewolucji Islamskiej - stała się lekturą obowiązkową dla studentów blisko 250 tamtejszych uniwersytetów, takich jak prestiżowe West Point. Mimo częstych wizyt w tym kraju, Marjane Satrapi nie rozpływa się z zachwytu kiedy opowiada o Stanach Zjednoczonych a wręcz ostro krytykuje ich poczynania w Iraku. Zapala kolejnego papierosa a jej spojrzenie staje się bardziej przenikliwe i chłodne gdy mówi: Cynizm jaki się ukrywa za wojną w Iraku nazywamy demokracją, a przecież chodzi o ropę naftową. Z Saddama uczyniono zło absolutne. Unicestwiono go i od tego momentu powinno być lepiej a niestety jest tylko gorzej. Trzeba mieć nie po kolei w głowie myśląc, że bomby zbudują demokrację. Jej głos staje się szorstki a słowa coraz szybciej wypływają z ust, kiedy mówi o wykorzystaniu do celów politycznych i propagandowych wydarzenia takiego jak atak na World Trade Center: 11 września był oczywiście wielką tragedią za którą stali islamscy fanatycy, ale przed tym miały miejsce dwa inne straszne zamachy w Oklahomie i w Atlancie zorganizowane przez innych fanatyków i o tym zapominamy. Marjane Satrapi nie ogranicza się jednak tylko i wyłącznie do krytyki światowego mocarstwa, gdyż używa tak samo mocnych słów pod kierunkiem Europy Zachodniej przytaczając wiele przykładów z historii starożytnej, jak inkwizycja, czy z tej bardziej współczesnej, jak wojna na Bałkanach. Określa istotę konfliktu, który zatruwa umysły ludzi i burzy ich wydawałoby się spokojną egzystencję: Obecnie konflikty nie toczą się między Wschodem czy Zachodem, islamem czy chrześcijaństwem lecz tylko między fanatykami a normalnymi ludźmi. Mimo tego, że deklaruje się jako osoba niewierząca wypowiada dość osobliwe zdanie: Bóg urządził źle ten świat, a my możemy tylko ubolewać nad złem wyrządzanym przez fanatyków i zamachy bombowe.

Blaski sławy

Urodzona w 1969 roku w Iranie, upuściła kraj dość wcześnie, bo w wieku 14 lat, aby zdobywać wiedzę w europejskich szkołach. Od tego momentu stała się wiecznym tułaczem, i wciąż podróżuje po świecie. Bardzo dużo podróżuję i spotykam bardzo wielu ciekawych ludzi z różnorodnych kultur. Nie obracam się tylko w kręgu irańskim. Poślubiłam Szweda, mam podwójne obywatelstwo, mieszkam w Europie od bardzo dawna. Kiedy w 2000 roku po publikacji pierwszego tomu komiksu "Persepolis", który we Francji sprzedał się w rekordowym nakładzie 300 tysięcy egzemplarzy, zrobiło się o niej głośno, definitywnie zamknęły się przed nią bramy ojczyzny a nawet przysporzyło jej to wielu wrogów wśród fanatyków tradycji i religii Islamu. Mimo rozgłosu jaki towarzyszy jej osobie, sama z pewną niechęcią odnosi się do sławy. Woli anonimowość i z pewną nostalgią w głosie wyznaje: Zdarza się, że ludzie mnie rozpoznają, czego bardzo nie lubię. Lubię za to kiedy rozpoznaje się moją pracę.