kultura

Matongé: pięć kontynentów w sercu Europy

Artykuł opublikowany 6 lutego 2013
Artykuł opublikowany 6 lutego 2013
Parę kroków od Parlamentu Europejskiego znajduje się królestwo gangów ulicznych, podszyte afrykańskim brzmieniem, wypełnione placówkami call center i Western Unions. To Matongé - dzielnica Brukseli, w której większość mieszkańców posiada afrykańskie korzenie, i której nazwa wywodzi się od centrum handlowego w stolicy Kongo.
Wybierzmy się więc w podróż do europejskiej Kinszasy, wielonarodowego kryształu osadzonego w samym sercu Europy.

Początki dzielnicy Matongé sięgają lat 50- tych. Wtedy powstał tu dom studencki o nazwie ''Maisaf, La Maison Africane'' (Afrykańska Posiadłość). Dzielnica rozwijała się przez następne dwie dekady, aż do momentu uniezależnienia się Kongo od Belgii, czego następstwem była fala migracji do Brukseli. Powstał tu prawdziwy tygiel kulturowy - Latynosi, Indianie, Pakistańczycy, Europejczycy i przedstawiciele ponad 45 narodów z Czarnego Kontynentu - wszyscy żyją ''w cywilizowany sposób” w tej specyficznej części miasta. Zmysły bombarduje różnorodność kolorów i dźwięków, a w powietrzu unosi się intensywna woń wędzonej ryby, która co jakiś czas przeplata się z zapachem marihuany.

Belgijskie Kongo

Zmysły bombarduje różnorodność kolorów i dźwięków, a w powietrzu unosi się intensywna woń wędzonej ryby, która co jakiś czas przeplata się z zapachem marihuany.

Między stoiskami pełnymi kolorowych materiałów i sztucznych peruk, grupka dziewczyn z Kongo opowiada o życiu w ''dzielnicy obcokrajowców''. ''Tu wszyscy się znają i wiedzą czym się zajmujesz. Kongijskie Matongé, to pulsująca część miasta pełna muzyków. Widać pewne podobieństwo do belgijskiej dzielnicy o tej samej nazwie”. Za stoiskiem call center, na murze przybito gwoździami pudełka po filmach DVD.  Na sprzedaż wystawione są głównie produkcje z Bollywood oraz z Afryki. ''Jestem Włochem z Kongo”, przedstawia się Borys, mieszkaniec dzielnicy. Przez lata mieszkałem we Włoszech, później przyjechałem do Belgii, bo miałem problem z pozwoleniem na pobyt”. W Matongé na stałe żyje około 41tysięcy osób narodowości lub pochodzenia kongijskiego. W grudniu2011 roku społeczność połączył gniew wobec reelekcji prezydentaJosepha Kabila. Przez Matongé przetoczyła się największa fala protestów. Manifestacje, powybijane witryny, zniszczone auta. Siły porządkowe odpowiedziały armatkami wodnymi i gazem łzawiącym.

Magiczne ziele

Patrole policyjne skrupulatnie przemierzają całe miasto, tymczasem dilerzy okupują strategiczne punkty dzielnicy, polując na klienta. Tu do transakcji dochodzi w mgnieniu oka. ''Są i tacy, którzy w sreberku sprzedają czosnek” - opowiada mi Momo. Klient zdaje sobie sprawę z przekrętu dopiero za rogiem, ale wtedy jest już za późno. Według danych Norwegian Institute for Water Research, każdego dnia w Europie zażywa się około 350kilo kokainy, ale to właśnie marihuana jest najpopularniejszą spośród zakazanych substancji. Z badań przeprowadzonych w Belgii przez National Health Interview Survey wynika, że 14,3% ankietowanych w wieku od 15 do 64 lat próbowało marihuany.

Maleńka wioska

Rachid to Pakistańczyk. Spotykam go w sklepie spożywczym, gdzie poznaję jego znajomych z Indii oraz z Bangladeszu. Cała trójka rozmawia między sobą w hindi. Gdy wchodzi dwójka Afrykańczyków, zwraca się do Rachida per ''papa''. Ten zwrot świadczy o szacunku wobec danej osoby. ''Mieszkam tu od 1999 roku, moja żona ma pakistańskie korzenie, ale urodziła się w Belgii. Mój brat prowadzi sklep kilka metrów dalej i mówi lepiej po francusku niż ja. Pochodzę z Rawalpindi. Marzę o powrocie do Pakistanu i o tym, by tam zamieszkać. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale dla mnie życie w Pakistanie jest łatwiejsze”. Zaczynamy rozmawiać o premierze Pakistanu (Raja Pervez Ashraf), aresztowanym 15 stycznia za korupcję. Przed sklepem należącym do Rachida znajduje się stare kino Vendôme - to miejsce, w którym Matongé przecina się z inną dzielnicą Brukseli. W tym kinie odbyła się premiera głośnego ''doku-thrillera'' - ''The Brussels Business'' - w reżyserii Friedricha Mosera oraz Matthieu Lietaerta. Dokument mówi o mrocznym świecie 15 tysięcy lobbystów pracujących w Brukseli. Wszystkie bilety zostały natychmiast wykupione. W dniu premiery w Matongé tłoczyli się elegancko ubrani urzędnicy i lobbyści. Poruszali się w rytm suahili, hindi i języka lingala.

Fot.: Matongé (cc) Bibbi Abruzzini, w tekście: (cc) Santosh Thatal,