kultura

Max Richter o słowach, wizji i Virginii Woolf

Artykuł opublikowany 3 maja 2017
Artykuł opublikowany 3 maja 2017

Max Richter, kompozytor niemieckiego pochodzenia, to kameleon post-minimalistycznej muzykę poważnej i elektronicznej.  Jego praca rozciąga się od reinterpretacji Czterech Pór Roku Vivaldiego, przez ścieżki dźwiękowe dla Martina Scorsese i serialu Black Mirror, aż po ośmiogodzinny album do snu. W swoim obecnym projekcie bierze na warsztat twórczość Virginii Woolf.

Cafébabel:  Jak wytłumaczyłbyś dziecku, czym się zajmujesz?

Max Richter: Przychodzą mi do głowy piosenki i je spisuję.

Cafébabel: Niedawno wydałeś  album zatytułowany Three Worlds: Music from Woolf Works. Dlaczego dzisiejsi dwudziestolatkowie mieliby czytać Virginię Woolf?

Max Richter: Virginia Woolf wywodzi się ze wczesnego okresu ruchu modernistycznego,a jego nowymi formami i językiem. Jest wizjonerką, która tworzy nowe światy i nowe sposoby patrzenia. To zawsze inspirujące przeżycie, gdy coś nami wstrząśnie i sprawia, że zaczynamy kwestionować nasze poglądy. Dzieje się tak właśnie poprzez odpowiednie przedstawienie alternatywnej rzeczywistości.

Cafébabel: Jak twoja wizja zmieniła się od pierwszej lektury jej książek?

Max Richter: Wydaje mi się. że literatura sprawia przyjemność właśnie z powodu swojego niezmiennego charakteru. Gdy po raz pierwszy czytasz książkę, tworzysz wspomnienia z nią związane, budujesz relację. Wracając po latach – w moim przypadku, gdy napisałem balet wraz z towarzyszącym mu albumem – to wydaje się być zupełnie inne od tego, co zapamiętaliśmy. W gruncie rzeczy książka się nie zmieniła. Dlatego jest to bardzo ciekawe doświadczenie.

Krytycy twierdzą, że Trzy Światy przypominają ścieżkę dźwiękową Philipa Glassa nagraną na potrzeby The Hours (2001)

Cafébabel: Wspomniałeś, że komponowanie ośmiogodzinnej „piosenki do snu” w 2015 roku było łatwiejsze od pracy przy trzech powieściach Woolf (Pani Dalloway, Orlando, i Fale)?

Max Richter: W pewnym sensie tak. Trochę oszukiwałem przy płycie Sleep, ponieważ pracowałem nad nią około 20 lat. Praca była bardzo rozciągnięta w czasie. Z kolei praca przy balecie, który trwa ponad dwie godziny, a moje nagranie tylko godzinę, jest bardzo skomplikowana. Można znaleźć elementy elektroniki, muzyki instrumentalnej, wokale, narzędzia cyfrowe i niełatwo jest stworzyć z tego spójną całość.

Cafébabel: Możesz nam konkretnie odpowiedzieć jak przechodzisz ze słowa pisanego do dźwięku?

Max Richter: Mogę opowiedzieć o utworze rozpoczynającym Orlando, którego tytuł brzmi „Modular Astronomy”. Orlando jest powieścią o transformacji. Jest to długa biografia, gdzie główny bohater żyje ponad 400 lat, doświadcza wszelakich przygód włączając zmianę płci. Jest to bardzo figlarna powieść, w pewnym sensie ocierająca się o science-fiction. Motyw transformacji jest dla mnie kluczowy dla Orlando. Zamiast sięgać po bohaterów powieści, za inspirację posłużył mi znany motyw z XVI-wiecznego hiszpańskiego utworu La Folia. Użyłem harmonicznego języka z XVI wieku, włożyłem to do sekwencera i stworzyłem schematy. Później wydobyłem te sekwencje i stworzyłem z nich partyturę, której później użyłem z orkiestrą. Następnie nagrałem to i przerobiłem komputerowo. Tak powstało nagranie, którego możemy słuchać dziś. La Folia została przekształcona przez te procesy, włączając również procesy historyczne, aby oddać przeistoczenie Orlanda.

Cafébabel: Pracowałeś z literaturą (Woolf, Kafka), muzyką klasyczną (Cztery Pory Roku Vivaldiego), filmami i serialami (Scorsese, Black Mirror). Jak zmienia się proces komponowania w zależności od gatunku?

Max Richter: To zupełnie różne rzeczy. W przypadku kina bądź projektu telewizyjnego muzyka jest tylko częścią historii, nie może zajmować całości. Musi oddziaływać na inne elementy i je wspierać, oferując swój wkład. Podobnie jest z baletem, który również jest hybrydą – ruchu, światła, czasu. Wszystkie te czynniki się łączą. Kiedy jednak mamy do czynienia z utworem koncertowym bądź płytą, muzyka odgrywa główną rolę.

Max Richter - The Consolations of Philosophy, z sezonu trzeciego serialu Black Mirror

Cafébabel: Kafka pisał po niemiecku, a Woolf po angielsku: Jaką rolę w doświadczeniu emocjonalnym z tekstem odgrywa język?

Max Richter: Będąc dzieckiem czytałem Kafkę po angielsku, było to mniej więcej w czasie, gdy czytałem powieści Woolf. Język jest dla mnie bardzo ważny, czytam w każdej wolnej chwili. Jest to dla mnie najważniejsza sprawa, pomijając komponowanie. W zasadzie muzyka jest językiem, jednocześnie nieokreślonym i precyzyjnym. Jeśli chodzi o moje relacje z językami, to mam podstawową znajomość niemieckiego, ale językiem, którego najczęściej używam jest angielski. Uczyłem się w Wielkiej Brytanii i dlatego moja kultura muzyczna stamtąd pochodzi. Ale wpływały na mnie również inne kultury; studiowałem we Włoszech z Luciano Berio, poza tym jak wiadomo muzyka klasyczna jest oparta na kulturze muzycznej Niemiec.

Cafébabel: Studiowałeś w Edynburgu, Londynie i Włoszech: jaki wpływ ma podróżowanie na twoje kompozycje?

Max Richter: Nie wiem. Nie mam możliwości porównania tego z alternatywną biografią. Ciężko powiedzieć. Wydaje mi się, że mam prawdziwie europejską perspektywe i Berlin, Edynburg czy Londyn nie miały tak dużego lokalnego wpływu. W muzyce nie o to chodzi. Większość pracy odgrywa się w głowie, więc różni się to od pracy malarzy czy fotografów gdzie potrzeba konkretnego środowiska. W pewnym sensie muzyka nie ma granic. Magiczny w muzyce jest fakt, że przekracza bariery językowe. Umożliwia rozmowę między ludźmi, którzy nie posiadają wspólnego języka. To bardzo inspirujące. Czuję się głównie Europejczykiem. Przez ostatnie osiem lat mieszkałem w Berlinie. Teraz jestem w Wielkiej Brytanii, wcześniej we Włoszech i wielu innych miejscach. Dla mnie Europa to miejsce, w którym żyję.

Cafébabel: Podoba ci się dzisiejsza Europa?

Max Richter: Kiedy mówię o Europie, tak naprawdę mam na myśli kulturę, czyli literaturę, sztukę i muzykę. Ludzie często mnie pytają czy jestem zwolennikiem cywilizacji. Odpowiadam, że cywilizacja to słuszna idea. Europa jest doskonałym przykładem tego, do czego cywilizacja jest zdolna, jeśli pozwoli się jej rozwinąć. Nasz kontynent był kiedyś w permanentnym stanie wojny, a teraz już od ponad 60 lat cieszymy się pokojem. Powinniśmy to świętować.

Cafébabel: Myślisz, że ta cywilizacja może być zagrożona?

Max Richter: Tak (śmiech). Chociażby patrząc na tę swego rodzaju czarną komedię - Brexit. Nie wiem za bardzo co powiedzieć. Martwi mnie ta sytuacja. Zastanawiają mnie też inne kwestie, związane ze skutkami technologii, zmieniającego się rynku pracy i ekonomii. Występują ogromne różnice jeśli chodzi o podział dóbr w samej Europie, jak również między Europą a resztą świata. Mamy przed sobą duże wyzwania. Możemy tylko mieć nadzieję, że kreatywni i troskliwi ludzie zaproponują odpowiednie kroki.

Cafébabel: Wyspa Tajemnic, Walc z Baszirem, Obca: twoje projekty filmowe zdają się poruszać tematykę polityczną. Czy chcesz swoją twórczością wywoływać zmia

Max Richter: Tak. W pewnym sensie. Inspiracją dla The Blue Notebooks były przygotowania do wojny w Iraku. To był dla mnie zawsze punkt wyjścia. Żyjemy w społeczeństwie ludzkich istot i nie dziwi fakt, że chcemy angażować się w dyskusje.

Cafébabel: Jak wybierasz swoje projekty?

Max Richter: To mieszanka. Ludzie często mnie proszą, żebym coś dla nich zrobił. Wychodzę więc z bardzo uprzywilejowanej pozycji. W międzyczasie mam swoje własne projekty, nad którymi pracuję od lat. Tak było w przypadku Sleep; zamysł powstał już w latach 90 i w jakiś sposób udało mi się to dokończyć.

Cafébabel: Czy marzysz o jakichś konkretnych miejscach, w których chciałbyś jeszcze zagrać?

Max Richter: Myślę, że tak. Byłem szczęściarzem, udało mi się grać w wielu wspaniałych miejscach. Pamiętam, jak zobaczyłem w telewizji Sydney Opera House po raz pierwszy – po 40 latach udało mi się tam zagrać. To wspaniałe przeżycie, było w tym coś magicznego. To było jak sen. Podróże mnie inspirują, dlatego, że nigdy nie wiadomo co czai się za rogiem. Oczekuję zaskoczenia.

Cafébabel: Dlaczego wciąż komponujesz na papierze?

Max Richter: Spisuję wszystko na papierze, bo lubię sobie wyobrażać muzykę. Jeśli się ją napisze, można sobie wyobrazić jak brzmi. Kiedy się pracuje przy komputerze, przypomina to bardziej siedzenie na widowni. Robisz coś, naciskasz play i słuchasz.

Cafébabel: Czy masz jakieś rady dla młodych kompozytorów?

Max Richter: Najważniejsze, to spróbować odnaleźć w sobie cechę, umiejętność czy uczucie, które jest wyjątkowe. Każdy z nas jest unikatowy – mamy swoje zestawy narzędzi, wyobraźnię i własną historię!

---

Max Richter – Three Worlds: Music from Woolf Works; Wytwórnia: Deutsche Grammophon; Styczeń 2017. Muzyka Richtera do nagrodzonego baletu królewskiego Wayne McGregora inspirowanego dziełami Virginii Woolf  

---

Max zaprezentuje nocną wersję SLEEP 6 maja 2017 roku w Old Billingsgate w Londynie i później 15 lipca 2017 roku w głównej sali Concertgebouw w Amsterdamie.