kultura

Meksyk: narkotyki, seks i przemoc zamiast demokracji

Artykuł opublikowany 6 marca 2008
Artykuł opublikowany 6 marca 2008
Naród traci zaufanie do swoich instytucji, wymiar sprawiedliwości jest nieobecny, reformy nie przynoszą skutku. Natomiast przemytnicy narkotyków wywierają wpływ na coraz brutalniejsze społeczeństwo.

Minęło już siedem lat. W lipcu 2000 roku Meksyk myślał, że demokratyczna przyszłość kraju jest zapewniona, gdy w wyborach położył koniec rządom autorytarnej i skorumpowanej Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej (PRI). Ale według społeczeństwa meksykańskiego, kraj znajduje się w marazmie. Brak bezpieczeństwa jest powszechny. Codziennie w samym mieście Meksyk jest składanych 411 doniesień dotyczących przemocy.

Korupcja na wszystkich szczeblach

Wobec braku działań wymiaru sprawiedliwości, porządek społeczny się rozmywa. W mieście kierowcy nie przestrzegają przepisów drogowych, z powodu korupcji rozpowszechnia się piractwo, związek nauczycieli sprzedaje stanowiska pracy, politycy napełniają kieszenie. Tak naprawdę wszyscy oszukują i raczej złudne jest pozostawanie w strefie legalnej. Skutek jest taki, że wiele konfliktów jest rozwiązywanych w sposób radykalny. W Meksyku odsetek zabójstw jest największy na świecie (15 zabójstw na 100000 mieszkańców, to 10 razy więcej niż średnia europejska).

Lepiej myć szyby na przedmieściach Los Angeles (beto (kuh)/ Flickr)

Elena Azoala jest doradcą prokuratora generalnego Republiki i wykładowcą ekonomii. Jak wyjaśnia: "Podstawowe przyczyny eskalacji przemocy są związane z nierównościami społecznymi. Istnieje nie tylko bieda, która tłumaczy przemoc, ale przede wszystkim przepaść miedzy tymi, którzy zarabiają mało i tymi, którzy są niesamowicie bogaci". Rzeczywiście trudno uwierzyć, że w Meksyku mieszka dwunastu miliarderów, natomiast 60% społeczeństwa żyje za 3 dolary dziennie.

Stopa ukrytego bezrobocia jest również bardzo wysoka. Wiele osób ma pensje, które nie pozwalają im żyć normalnie. To ta grupa żyjąca w głębokiej biedzie tworzy przestępców szczególnie wśród młodych ludzi. Nie mogąc znaleźć pracy, wchodzą oni na drogę przestępstwa powiązanego z narkotykami, kradzieżami, prostytucją, piractwem i przemytem, czyli z tak zwaną szarą strefą.

Walki miedzy kartelami

Walki miedzy kartelami stały się bardzo medialne

, ponieważ są zazwyczaj bardzo widowiskowe: wyrównywanie rachunków na ulicy, morderstwa, krwawe strzelaniny, iście filmowy przechwyt ton kokainy. Ta przemoc fascynująca niektóre grupy społeczne doprowadziła do narodzin swego rodzaju kultury narkotykowej z jej charakterystycznymi "narcocorridos" czyli lirycznymi piosenkami opiewającymi wyczyny przemytników i banalizującymi przemoc.

Według Catherine Heaux, specjalistki od narcocorridos, banalizacja jest bardzo poważna: "Te piosenki, sprzedawane w milionach egzemplarzy, zachwalają przemoc, kult macho, korupcję, pieniądze, pozbawiony moralności seks. Odnoszą się do porządku społecznego, w którym już nic nie dziwi", mówi specjalistka. "To oznacza, że cały wysiłek, który włożono w demokratyzację Meksyku nie znajduje już oddźwięku wśród tych ludzi. To powrót do fatalizmu: lepiej żyć jak król przez 5 lat niż jak biedak przez 55 lat".

"Tę sytuację można porównać do sytuacji panującej w Kolumbii w latach 80. z powodu stopnia przenikania karteli do struktury państwa i przemocy jaką tworzą. Aby z nimi walczyć, kolejne rządy demokratyczne podjęły od 2000 roku otwartą wojnę przeciwko przemytowi narkotyków. Już 25000 przemytników, a wśród nich ponad stu baronów i 'księgowych', zostało zatrzymanych".

Setki zamordowanych kobiet

Między 1999 a 2006 rokiem ponad 7000 kobiet zostało zamordowanych w Meksyku. Te oficjalne statystyki odzwierciedlają jedynie liczbę zabójstw. "Jest to czubek góry lodowej. Powszechna przemoc jest tolerowana przez Państwo, któremu nie udało się zreformować czegokolwiek, aby powstrzymać to zjawisko", podkreśla Marcela Lagarde z Międzynarodowej Unii Kobiet. I dodaje, że "w większości przypadków, wymiar sprawiedliwości nigdy nie znalazł winnych ani nie przeprowadził jakiegokolwiek aresztowania".

Przemoc wobec kobiet osiągnęła szczyt w momencie morderstw w Ciudad Juarez. W tym przygranicznym mieście na północy Meksyku znajdują się montownie, tak zwane maquiladoras, w których siłę roboczą stanowią głównie kobiety. Mimo, że już ponad 500 kobiet, w większości niezamężnych, zostało zgwałconych okaleczonych lub zamordowanych, rząd Vincenta Foxa czy Felipe Calderona nie zajął się to sprawą.

Maria Lopez Urbina, sędzia specjalny wyznaczona przez Vincente Foxa zajęła się po kolei każdą sprawą i przesłuchała rodziców ofiar. Sześć miesięcy później, przekazała wnioski prezydentowi sygnalizując ponad 100 nieprawidłowości w raportach sporządzonych przez policję, władze publiczne a nawet prokuratorów. Wykryła dużą liczbę uchybień, przemilczeń i prób powstrzymania wymiaru sprawiedliwości oraz wszechobecną ogromną korupcję. Po przedstawieniu tej zatrważającej listy administracji wymiaru sprawiedliwości, Maria Lopez Urbina została zawieszona... "To świadczy o skali przemocy instytucjonalnej", podkreśla Marcela Lagarde.

Zdjęcia: (beto (kuh)/ Flickr),(bunchofpants/ Flickr), (andy_wallis/ Flickr)