kultura

Miss Platnum: „Przecież to niemożliwe, żeby wszyscy tak samo wyglądali i tak samo brzmieli.”

Artykuł opublikowany 14 listopada 2008
Artykuł opublikowany 14 listopada 2008
27-letnia Rumunka żyjąca w Berlinie rapuje przeciwko obsesji szczupłości oraz przymusowym małżeństwom w obcisłych kolorowych ubraniach i robi to z naturalną prostotą, bez ogródek.

©Four Music ProductionW jednej z rosyjskich kawiarenek, w najbardziej kolorowej dzielnicy Berlina – Kreuzbergu, czekam na Miss Platnum. Trochę zdenerwowany, ponieważ artystka znana jest z głośnych, ekscentrycznych występów oraz wizerunku, który plasuje się gdzieś pomiędzy „baronową cyganów”, divą soul, a obwieszoną złotem raperką. Z silnym, fałszywym rumuńskim akcentem, z zespołem instrumentów dętych i chórem niemało rzucających się w oczy wokalistek prezentuje pełnym soulowym głosem swoje piosenki. Jej najnowszy album „Chefa” przyniósł jej popularność nie tylko przez współpracę z Peterem Foxem, jednym z członków legendarnego berlińskiego wielokulturowego zespoły Reggae Seeed. Po długim letnim festiwalu Miss Platnum (w rzeczywistości Ruth Maria Renner) jest znowu w Berlinie i pracuje nad nowym albumem, który powinien ukazać się wiosną następnego roku. Przybywa pół godziny za późno i to bynajmniej nie długą limuzyną, tylko starym rowerem.

„Przepraszam, miałam właśnie wywiad radiowy, który się trochę przeciągnął” – jest więc uprzejma. „Jestem odrobinę zmęczona, wczoraj świętowaliśmy”. Właściwie nie wygląda na zbytnio padniętą. Kobieta, którą kojarzy się z mocnym makijażem, sztucznymi futrami, a nawet z małą koroną na bujnej fryzurze, przychodzi na wywiad zupełnie nie umalowana.

Nosi liliowe spodnie, koszulę w kratkę i błyszczącą marynarkę. Może niekoniecznie typ szarej myszki, ale z pewnością nic, co wzbudziłoby sensację w tej okolicy.

Bez szufladkowania w Niemczech i Rumunii

W ciągu 27 lat życia Ruth już trochę przeżyła. Jej rodzice dorastali w rumuńskiej Timişoara i w 1989 r., krótko przed końcem reżimu Ceauşescu uciekli do Niemiec i początkowo zostawili 8-letnią córkę u dziadków, zanim zabrali ją od nich pół roku później.

Jak ukształtowała swoje dzieciństwo, co było niemieckie, a co rumuńskie?

„Istnieje stereotyp, że Niemcy są bardzo poprawni i punktualni. Ja taka nie jestem, już dzisiaj to udowodniłam. Nie jestem taka szczegółowa, przez co oczywiście nie chcę powiedzieć, że uważam wszystkich Niemców za ograniczonych. Uważam takie szufladkowanie za głupie.

Być piosenkarką to dla Miss Platnum od zawsze największe marzenie. Dopiero rok po maturze wokalistka odważyła się za tym marzeniem podążać. Poza tym jej pierwszy album był totalną klapą i miał mało wspólnego z tym, co dzisiaj uczyniło ją sławną. To było gorzkie doświadczenie, z którym nie można się było na początku uporać. Pojawiły się więc alkohol i narkotyki. „Chodziła mi po głowie myśl, żeby rzucić wszystko, ponieważ zupełnie nie wiedziałam, za co mam się zabrać”. Właściwie myślałam, że wszystko dobrze zrobiłam i broniłam tego albumu jak lwica. Ale kiedyś zauważyłam, że jest on zbyt nijaki, dowolny i podobny do albumów innych muzyków. Wtedy wpadłam na szczęście na pomysł, żeby skoncentrować się na samej sobie i na tym, jakie mam cechy i co jest we mnie oryginalnego.”

Dzikie koncerty, serniki i skrzydełka kurczaka

Na koncertach Miss Platnum dużo się dzieje, wiele się skacze, tańczy, a zawsze na końcu pojawia się szklanka wódki. „Chcę właściwie tylko tego, żeby moja muzyka czyniła ludzi szczęśliwymi. To wspaniałe uczucie, które może dać ci muzykę, ale jeszcze wspanialej jest wiedzieć, że można to uczucie przekazać innym ludziom.” Radość życiowa to podstawa: w jej piosence „Give me the food” Miss Platnum śpiewa o przyjemności z jedzenia skrzydełek kurczaka, sernika i picia kawy z dużą ilością śmietanki.

To odcisnęło na niej piętno wokalistki śpiewającej dla mniej szczupłych kobiet i to jest coś, czego nie może zabraknąć w żadnej relacji o niej.

„Właśnie w mojej branży jest tak, że wszyscy są totalnie wychudzeni i biegają każdego dnia do centrum fitness. Jasne, ja też chodzę biegać, ale nie chcę głodować, bo uważam, że to beznadziejnie wygląda i jest niezdrowe. To normalne, że nie ma tylko jednego typu figury. To jest dokładnie tak jak w biznesie muzycznym: przecież to niemożliwe, żeby wszyscy tak samo wyglądali i tak samo brzmieli. Żeby jeszcze potwierdzić swoje słowa, bierze dużego łyka Coli (nie Light!).

Co jeszcze jest ważne?

„Moje życie musi płynąć na luzie, nienawidzę stresu pod każdym względem. Nie dlatego, że jestem leniwa, tylko dlatego, ponieważ myślę, że to nie jest dobre. To wiele psuje i czyni cię chorym”

Bezstresowe życie, wymarzona praca, sukces i zaufanie publiczności: Wydaje się, że wątpienie w samą siebie nie dotyczy Miss Platnum. „Czasami przyglądam się temu, co robię i co myślę, wszystko to jest totalnie egoistyczne. Nie mam żadnego społecznego zawodu, przez który pomagam innym. Wciąż szukam czegoś, co da mi poczucie, że daje coś bezpośrednio. Brakuje mi tego w życiu, a to bardzo ważne”

Piosenka przeciwko małżeństwom z przymusu

Fakt, że interesuje się politycznymi i społecznymi tematami, jest oczywisty, nie tylko dlatego, że w swoich piosenkach śpiewa o małżeństwach z przymusu zawartych pomiędzy kobietami ze wschodu Europy, a mężczyznami z zachodu.

„Życzyłabym sobie mniej nietolerancji na świecie. Sama niestety bywam nietolerancyjna, człowiek jest zbyt leniwy, żeby zmierzyć się z pewnymi rzeczami. Tutaj w Niemczech dochodzę do wniosku, że wielu ludzi w ogóle nie wie co się dzieje. Byłoby dobrze, gdyby system zmienił się do tego stopnia, że ludzie zdaliby sobie sprawę z tego, jak dużo można osiągnąć samemu. Wierzę, że to nietrudne, to jest po prostu utrudniane.

Miss Platnum – błyszcząca gwiazdka sceny - samej sobie nie życzy zresztą nic wygórowanego: „Mam nadzieję, że zdrowie będzie mi dopisywać, że dalej będę miała wystarczająco dużo energii i kreatywności. I chciałabym kiedyś mieć rodzinę i mały dom, może na wsi”