kultura

Natalie Weiss: Niemiecka blogerka pisząca o modzie w Paryżu

Artykuł opublikowany 5 października 2010
Artykuł opublikowany 5 października 2010
Natalie „Schnati“ Weiss pisze na największym blogu o modzie LesMads („Les Mademoiselles“) już od dwóch lat. Pobyt w Paryżu w ramach wymiany studenckiej stał się okazją, by pisać prosto z modowej stolicy. Na swoim blogu Schnati à Paris (Schnati w Paryżu) 22-latka pokazuje swoje outfity, źródła inspiracji oraz relacje z pokazów mody i innych imprez.

Schnati kupuje większość rzeczy w second handach, ale również w sieciówkachW Paryżu mieszka od początku 2010 r. i planuje pozostać do połowy października. Schnati studiuje właściwie media na kierunku kulturoznawstwo i informatyka w Kolonii („Od października będziemy mieć niestety bardzo dużo informatyki”), na Sorbonie uczęszczała na zajęcia z kinematografii. Na wymianę studencką w ramach programu Erasmus w Paryżu zdecydowała się głównie ze względu na swojego francuskiego chłopaka: „no i oczywiście Paryż to niezaprzeczalnie stolica mody”. Z typowego życia studenta Ersamusa niewiele skorzystała, ponieważ jak mówi „jest inaczej, gdy mieszka się z chłopakiem. Za z zajęciami nie mam problemu - wszystkie zostaną zaliczone na uczelni w Kolonii“.

Opłacani blogerzy to w Niemczech rzadkość

Schnati ma na sobie czarną bluzkę w jasne groszki oraz beżowe wąskie spodnie. Włosy ma luźno upięte, a szyję okala długi naszyjnik z wieloma małymi kluczykami. Schanti kilka razy w tygodniu wrzuca na stronę zdjęcia swoich strojów, pod którymi czytelnicy mogą zamieścić opinie za pomocą specjalnej opcji na stronie. „Komentarze zwykle są bardzo radykalne“, mówi blogerka, „czytelnicy albo są zachwyceni, albo narzekają. Rzadko zdarza się konstruktywna krytyka. W niektórych przypadkach odnoszę wrażenie, że są zazdrośni, ponieważ też chcieliby zarabiać, pisząc”. A przynajmniej w Niemczech przypadek Schanti to rzadkość, ponieważ płacą jej za blogowanie. „Ludzie opowiadają wiele nieprawdziwych historii“, mówi i widać , że musi wciąż na nowo stawać oko w oko z tym problemem. „Moja siostra Jessica i Julia Knolle założyły LesMads w 2007 r. Od początku prowadzono rozmowy z wydawnictwem Burda, któremu pomysły się podobały i postanowiło wejść w ten interes”. Niektóre komentarze pojawiające się na stronie wyraźnie wskazują na niechęć wobec tej profesjonalizacji, na co Schnati odpowiada: „Mamy ogromną wolność słowa na blogu, prawie całkowitą. Poza tym ze strony jasno wynika, że jesteśmy zatrudnieni. Ale pozostajemy wierni sobie, tutaj nie miesza się żadne wydawnictwo”.

Szum wokół 13-letniej blogerki? Nie w Europie

Das Bild ist Teil der Serie "Gipsy", fotografiert von Schnatis FreundBlogowanie to dla Schanti jedynie praca dorywcza, jej siostra Jessica natomiast pracuje dla LesMads na pełny etat „Gdy mam zajęcia na uczelni, nie mogę poświęcać tyle czasu pisaniu. Obecnie na pisaniu spędzam właściwie cały dzień, a mało kto docenia nakład pracy, jakiego to wymaga. Czytelnicy widzą artykuł na stronie, ale nikt nie widzi, że autor spędził godziny na szukaniu i czytaniu materiałów w sieci”. Pytam Schanti, czy czuje się akceptowana w branży projektantów mody jako blogerka. Chwilę się zastanawia. „Jasne, jesteśmy traktowani coraz poważniej, otrzymujemy zaproszenia od projektantów mody i różnych marek”. Stany Zjednoczone są jednak o krok dalej. „Tam jest całkiem inny odbiór. W Niemczech nikt nie zaakceptowałby 13-letniej blogerki chodzącej na pokazy mody. W Stanach więcej jest szumu wokół blogerów niż w Europie. Poza tym branże modowa i blogowa są ze sobą ściślej połączone”.

Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chodzi o sferę blogowania o modzie, w Europie wprawdzie coś już się dzieje, ale według Schnati: „zwykle pozostajemy na poziomie krajowym. Ale rozwija się międzynarodowa komunikacja blogerów, co wspiera wymianę międzykulturową”. Jednak różnice typowe dla danych krajów nadal istnieją: we Francji przykładowo częściej używa się opcji komentarza. Pytam Schnati, czy Paryż zmienił jej styl ubierania się. „Miasto, w którym się mieszka, naturalnie zmienia styl“, przyznaje, „ale gdy się znalazło własny, aktualne miejsce zamieszkania ma drugorzędne znaczenie“. Dodaje jednak, że „nigdy nie chodziła tak często na zakupy bez kupowania”, jak we francuskiej stolicy. Wszystko tu trochę droższe niż w Niemczech. Jakie jeszcze różnice zauważyła i kiedy czuje się szczególnie niemiecko? „Niemiecko czuję się właściwie tylko, gdy inni okazują się niesłowni. W Niemczech dane słowo znaczy o wiele więcej, tutaj ludzie czują się mniej zobowiązani”. Schnati uśmiecha się. „Poza tym dobrze dopasowałam się do francuskich zwyczajów – na nasze spotkanie przyszłam przecież spóźniona”.

Fot. ©Natalie Weiss/Schnati à Paris