kultura

Niemcy bez kompleksów: „w poszukiwaniu własnej tożsamości”

Artykuł opublikowany 22 lipca 2015
Artykuł opublikowany 22 lipca 2015

Napisanie książki o Niemczech bez ani jednego odniesienia do Hitlera? Francuski dziennikarz Sebastian Vannier właśnie tego dokonał. W wywiadzie poruszamy temat poczucia winy i planów na przyszłość.

Cafébabel: „Les Allemands décomplexés” („Niemcy bez kompleksów, red.) opiera się na wielu wywiadach i raportach. W jaki sposób wybierałeś rozmówców?

Sébastien Vannier: Wybierałem osoby reprezentujące różnorodność niemieckiego społeczeństwa. Weźmy na przykład pod uwagę dziennikarza śledczego Güntera Wallraffa. Wywiad z nim jest pierwszym opisanym w książce i myślę, że dobrze się wpasowuje – Wallraff ma bardzo krytyczny stosunek do społeczeństwa niemieckiego, ale i również darzy je sympatią. Uważam, że był to równie ciekawy wywiad, jak ten z Margot Käßmann, byłą szefową Kościoła Ewangelickiego. We Francji, ludzie nie są przyzwyczajeni do kobiety jako głównej przedstawicielki religii, poza tym, protestantyzm nie jest tam tak ważny.

Cafébabel: Czego dowiedziałeś się o Niemcach pisząc o nich książkę?

Sébastien Vannier: Przede wszystkim poznałem wiele różnych miejsc w Niemczech. Byłem w Lipsku, Dortmundzie i Kilonii – Niemcy mają niesamowitą różnorodność regionalną! Jako korespondent najczęściej przyglądałem się życiu politycznemu Berlina. Nauczyłem się na przykład wiele na temat Niemców pochodzenia rosyjskiego. Już wcześniej znałem tę grupę, ale nie historię z nią powiązaną. To samo jeśli chodzi o życie lesbijek w Berlinie: oczywiście ludzie wiedzą, że Berlin ma bogatą kulturę gejowską, ale ja chciałem skupić się na lesbijkach, a nie gejach.

„Próbowałem znaleźć nowe aspekty"

Cafébabel: Więc próbowałeś omijać banały?

Sébastien Vannier: Wciąż pytałem sam siebie: w jaki sposób mogę zaskoczyć czytelnika? Tak więc rozdział o sporcie nie jest o piłce nożnej, jak można byłoby się spodziewać, ale o piłce ręcznej. W języku francuskim mówimy o contrepied.

Cafébabel: Robisz odwrotnie to, czego się od ciebie oczekuje.

Sébastien Vannier: Tak. Contrepied to określenie z dziedziny sportu oznaczające „wykiwać”. Postąpiłem w taki sposób w rozdziale na temat migracji – zamiast pisać o Turkach, pisałem o Niemcach z Rosji. Ze względu na rozdział o „sztuce współczesnej” odwiedziłem Dortmund. Uważam, że nadawanie budynkom przemysłowym zastosowania kulturowego jest ekscytujące.

Cafébabel: Dortmunt – słynne dziedzictwo przemysłowe.

Sébastien Vannier: Dokładnie tak! Dortmund to nawet w pewnym sensie podwójne contrepied: podczas podróży tam można spodziewać się piłki nożnej, lecz zdecydowanie nie kultury! Cóż, pojechałem tam. Oczywiście trudno jest napisać coś nowego o Niemczech, ale starałem się znaleźć nowe aspekty i głośno mówić o społeczeństwie niemieckim.

Cafébabel: Czy możesz podać przykład?

Sébastien Vannier: We Francji pojawiła się dyskusja na temat niemieckiego modelu ekonomicznego: „le modèle économique allemand”. Ale również i w Niemczech nie wszystko jest takie piękne, dlatego w mojej książce badałem w oba aspekty. W Eichstätt, w Badenii-Wirtembergii, wszystko idzie dobrze i prawie nie ma tam bezrobocia. Jednak z drugiej strony oznacza to, że brakuje im wykwalifikowanych pracowników. Następnie zrobiłem reportaż o bezdomnych z Hamburga – tam sytuacja tych ludzi jest z dnia na dzień trudniejsza i coraz bardziej krytyczna. Zamiast mówić tylko i wyłącznie o moich własnych doświadczeniach, o doświadczeniach Francuza w Niemczech, było dla mnie ważne, aby różne osoby z różnych środowisk mogły się wypowiedzieć. Robię więc krok w tył tak, aby czytelnik mógł wyrobić sobie własne zdanie.

Cafébabel: Mieszkasz w Niemczech od dziesięciu lat, w tym od ośmiu w samym Berlinie. Czy w Niemcach jest jeszcze coś, co wciąż cię zaskakuje?

Sébastien Vannier: Moja książka nie bez przyczyny jest zatytułowana „Niemcy bez kompleksów” . Naprawdę myślę, że niemiecka tożsamość się zmienia. We Francji, jak i w Niemczech, termin décomplexé wciąż automatycznie kojarzony jest z poczuciem winy pochodzącym z wojny. W mojej książce ani razu nie wspominam o Hitlerze. To pasuje do tytułu: w dzisiejszych czasach ludzie nie mogą napisać książki o Niemczech bez ciągłego wspominania Hitlera. Co zaskakuje mnie na temat Niemców to fakt, że wciąż szukają swojej tożsamości. Tożsamość narodowa jest oczywiście trudnym tematem w Niemczech, ale ostatnio zauważyłem, że młodsze pokolenia mają swobodniejsze podejście do tego tematu. Oczywiście, młodzi ludzie muszą wiedzieć o tym, co się stało – ale jest to czas, aby spojrzeć również w przyszłość, a zmiana ta będzie odczuwana także za granicą. 

Cafébabel:  W jaki sposób zmieniła się pewność siebie Niemców?

Sébastien Vannier:  Dla starszych pokoleń przeszłość wciąż ma dużą wagę, więc poczucie winy oczywiście jeszcze nie zniknęło. Przypomniałem sobie stronę tytułową B.Z. z początku roku z okazji 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz. Było na niej zdjęcie Oświęcimia, a obok zdjęcia podpis „To Niemcy”. Byłem zaskoczony. Oczywiście bardzo ważne jest, by o tym pamiętać, ale ja jednak chciałem pokazać inną stronę Niemiec.

Cafébabel: W dzisiejszych czasach Niemcy są szczególnie silne. Bardzo dużo mówi się o niemieckiej dominacji w Europie.

Sébastien Vannier: To oczywiste, że Niemcy nie chcą samotnie brać odpowiedzialności za cały kontynent. I to dlatego Francja odgrywa ważną rolę – Niemcy potrzebują Francji!

Cafébabel:  Francja i Niemcy zawsze były uważane za „tandem”, za europejski „silnik”. Z ekonomicznego punktu widzenia Francja nie ma się zbyt dobrze, wiele reform zostało opóźnionych. Jakie ma to znaczenie jeśli chodzi o przyszłe stosunki francusko-niemieckie?

Sébastien Vannier: Francja na pewno nie jest liderem pod względem gospodarki, ale za to Niemcy są. Francja i Niemcy znajdują się na różnych poziomach, ale mimo to myślę, że Niemcy nadal postrzegają Francję jako ważnego politycznego i historycznego partnera. Ze względu na historię Niemcy nie mogą i nie chcą wyglądać jako jedyny prowadzący. W związku z tym Niemcy działają ostrożnie i troszczą się o to jak są postrzegane za granicą.

„Czasem w Niemczech tęsknię za francuskim poczuciem humoru"

Cafébabel: Jak w przyszłości będą wyglądać relacje francusko-niemieckie?

Sébastien Vannier: Cóż, zawsze są wzloty i upadki. Francja i Niemcy potrzebują siebie nawzajem. Oczywiście w tej chwili jesteśmy w sytuacji, gdzie istnieje rozbieżność, ale można to szybko zmienić. Niemcy mają więcej wpływu na ten związek, co jest stosunkowo nowe i nie można o tym zapominać. Jednak po prostu nie ma innego kraju w Europie, z którym Niemcy mogą współpracować tak dobrze, jak z Francją.

Cafébabel: Za czym najbardziej tęsknisz jeśli chodzi o Francję?

Sébastien Vannier: Za bagietkami z serem oczywiście (śmiech)! Nie, będę unikać mówienia o banałach. Oprócz rodziny i przyjaciół czasami brakuje mi francuskiego poczucia humoru. Nie chcę mówić, że Niemcy nie mają poczucia humoru – w moim reportażu o Poetry Slams jest wiele zabawnych fragmentów, jednak ja dorastałem przy filmach Alain’a Chabaty, skeczach Jamela Debouzzego i Gada Elmaleha oraz z poczuciem humoru Desprogesa i Coluchego Devosa. Kocham to, jak można bawić się językiem francuskim. Humor jest bardzo ściśle związany z kulturą, w związku z tym – pozostaje przy Francji.