kultura

''Obywatel K.'': artystyczny eksperyment grupy ''Ztohoven''

Artykuł opublikowany 17 kwietnia 2013
Artykuł opublikowany 17 kwietnia 2013
Chyba każdy młody Czech zna akcję związaną z chmurą przypominającą grzyb atomowy, zorganizowaną przez grupę ''Ztohoven'' w 2007 roku. Teraz praska grupa artystyczna ponownie wywołuje oburzenie w kraju, powracając z dokumentem pod tytułem ''Obywatel K.’’, bazującym na eksperymencie artystycznym z fałszywym dowodem osobistym.

Czechom, którzy 17. czerwca 2007 oglądali poranny program ''Panorama'', ukazał się obraz grozy. Kamera pogodowa zainstalowana na stałe w Karkonoszach - zamiast pagórkowatej idylli, pokazała widok na chmurę przypominającą grzyb atomowy. W kraju, w którym trwa niekończąca się debata na temat energii atomowej, wybuchła chwilowa panika. Bezzasadnie, jak się wkrótce miało okazać: chmura przypominająca grzyb atomowy nie była wynikiem katastrofy nuklearnej, lecz efektem akcji, przeprowadzonej przez praską grupa artystyczną ''Ztohoven’’ , która w sposób nielegalny uzyskała dostęp do kamer pogodowych.

Trudno znaleźć choćby jednego - zwłaszcza młodego - człowieka w Czechach, który nie słyszałby o tej akcji atomowej. Licząca około 20 osób grupa ''Ztohoven'' już wcześniej zwróciła na siebie uwagę zaskakującymi i głośnymi projektami artystycznymi. Jednak żaden z nich - nawet słynna instalacja świetlna w kształcie serca na praskim zamku, stworzona z okazji ustąpienia ówczesnego prezydenta Václava Havla - nie wywołał tak sprzecznych opinii, jak zmanipulowana kamera pogodowa.

Czeski Obywatel K. w kinie

Rozmowa o ''Ztohoven’’ szybko sprowadza się do ich najnowszego projektu - filmu, który w styczniu zagościł w czeskich kinach. Już sam tytuł ''Občan K.’’ (po polsku ''Obywatel K.''), przywołuje niezliczoną ilość skojarzeń: nawiązanie do zawiłości biurokracji, której doświadcza najsłynniejszy bohater Kafki, Józef K.; kultowy film ''Obywatel Kane'', jak również dokument o prezydencie Václavie Havlu,''Občan Havel''.

Do tego dochodzi jeszcze skrót ''občanka'' odnoszący się do ''občanský průkaz'' -  czeskiego dowodu osobistego. Film bazuje na projekcie artystycznym, w którym dwóch członków grupy ''Ztohoven’’ w niewiarygodny sposób wykazało absurdalność biurokracji. Przez sześć miesięcy w 2010 roku, dwóch członków grupy legitymowało się dowodem osobistym tej samej, nieistniejącej osoby. Za pomocą technologii biometrycznej stworzyli fotografię z kombinacji swoich twarzy. W ten sposób powstał wizerunek osoby, która złożyła wniosek o paszport, oddała głos wyborczy, zmieniła stan cywilny i otrzymała pozwolenie na posiadanie broni. Po raz pierwszy od czasów akcji z chmurą atomową, inicjatywa ''Ztohoven’’ spotkała się z ostrym przyjęciem - aresztowano nawet współinicjatora projektu, Romana Týca alias Davida Honsa.

Chociaż ich akcje artystyczne odbywają się zasadniczo w miejscach publicznych, członkom ''Zhtoven’’ udało się - z wyłączeniem współzałożyciela, Davida Honsa - pozostać anonimowymi. Jeśli w ogóle występują publicznie, to wyłącznie pod pseudonimami, które można łatwo zdemaskować, ponieważ tworzą je czesko-angielskie gry słowne, jak np.: Roman Týc, Dan Gerous, czy Anna Bolická.

Artyści unikają też dziennikarzy. Niewielu mediom udało się dotychczas spotkać osobiście jednego lub kilku członków grupy. Również moje pisemne prośby o udzielenie wywiadu pozostały bez odpowiedzi. Pod numerami telefonów, wymienionymi na stronie internetowej grupy, nikt się nie zgłasza.

Sztuka, która jest niewygodna, działa

Plakat filmu''W społeczeństwie liberalno- demokratycznym nie powinno mieć miejsca zdarzenie, w którym donosi się na kogoś i na tej podstawie, ta osoba trafia do więzienia, jak Týc. Tym gorzej, że jego przypadek nie jest jedynym’’– polityczną reakcję na projekt ''Občan K.’’ krytykuje Klára Bulantová. Studentka nauk politycznych podkreśla zróżnicowanie inicjatyw, podjętych przez ''Ztohoven’’. ''Nie znam wszystkich projektów tej grupy, ale najbardziej najbardziej przypadł mi do gustu ''Raped Consciousness’’: w 2003 roku, w ciągu jednego dnia zakryli własnymi plakatami wszystkie reklamy ''citi light’’ w praskim metrze. Uważam, że inne projekty ''Ztohoven’’ są co prawda oryginalne, ale często są też celem samym w sobie i bywają przesadzone’’, dodaje.

DwudziestotrzyletniaAdela Zichačková generalnie popiera projekty ‘’Ztohoven’’, chociaż uważa niektóre poglądy grupy za ''naiwne, niedojrzałe i dziecinne“: ''Możemy być im wdzięczni za otwarcie dyskusji o tych problemach. Poza tym podzielam pogląd, że forma, którą wybrali artyści, aby wyrazić swoje przekonania, jest adekwatna i słuszna’’. Postrzeganie Romana Týca za kryminalistę, uważa jednak za skandal: ''tu chodzi o wolność sztuki i słowa''.

Podobnie sądzi pewna studentka filmoznawstwa z Pragi, która chce pozostać anonimowa: ''Byłoby irytujące, gdyby nikt nie buntował  się przeciwko systemowi, niezależnie od tego jak nieudolną, niezręczną czy wręcz prymitywną metodą posłużyłby się. Jeśli ktoś chce zostać zauważonym przez opinię publiczną, musi zwracać na siebie uwagę za pomocą kontrowersyjnych akcji. Dlatego niewygodna sztuka działa''.

Ilustracja: Główna oraz w tekście (cc) Ztohoven; Film: (cc)ObcanK/YouTube