kultura

Od wydań internetowych po turbomedia: jak zmienia się oblicze komiksu?

Artykuł opublikowany 12 kwietnia 2013
Artykuł opublikowany 12 kwietnia 2013
Powstaje coraz więcej blogów poświęconych komiksom i coraz częściej sięgamy po ich internetowe wydania, przewijając kolejne strony jednym kliknięciem. Tego typu wirtualne przestrzenie stają się odskocznią dla wielu młodych autorów. Nadal jednak, większość twórców jest przekonana o unikalności papierowej wersji komiksu.

Wszystko zaczęło się 1 kwietnia 2010 roku, gdy Thomas Cadène opublikował pierwszą część ''Les Autres Gens” w wersji cyfrowej. Był to pierwszy wirtualny komiks we francuskiej sieci. Szybko został nazwany ''bedenovelą'', swoistą rysunkową telenowelą, ponieważ ukazywał się codziennie, od poniedziałku do piątku. Za każdym razem jeden odcinek z tymi samymi bohaterami, tworzonymi przez różnych twórców. W tej postaci ''Les Austres Gens” publikowany był przez trzy lata, po czym został wydany w formie książki przez wydawnictwo Dupuis.

Podczas ostatniej edycji Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Angoulême, kluczowymi hasłami były ''wirtualne komiksy'' oraz ''turbo media”. Chodzi o rodzaj komiksu, gdzie rysunek przeplata się z techniką diaporamy. Cadène, mentor, twórca, scenarzysta oraz pośrednik handlowy, istny Demiurg wirtualnego komiksu we francuskiej sieci, został przywitany niczym pionier, niezrozumiały geniusz, który w odległym 2010 roku stworzył projekt, przyjęty przez wydawnictwa z obojętnością. Nikt nie chciał zaoferować wsparcia finansowego czy choćby moralnego, żadne wydawnictwo nie wykazało nawet krztyny zainteresowania. ''Prawda jest taka, że ta wirtualna Nouvelle Vague zaczęła się już 10 lat temu, ale dopiero dziś widoczna jest chęć pełnego wykorzystania możliwości, jakie daje nam Internet” twierdzi Cadène.

Internetowy pure - player komiksu we Francji

Po sukcesie ''Les Autres Gens'', powstało wiele internetowych wydawnictw poświęconych komiksom: warto przywołać chociażby ''Professeur Cyclope''. Jest to nowy miesięcznik zajmujący się wirtualnymi komiksami. Dostępny online, wychodzi w pierwszą środę miesiąca, powstaje przy współpracy z Arte. Najmłodsi mogą poczytać w Internecie darmowe pisemko ''BD – Nag”. Oferta wirtualnych kiosków stale rośnie: od zeszłego października ukazuje się tygodnik ''Mauvais Esprit'', publikujący głównie krótkie formy komiksów: paski i dymki. Jest to świetny wybór dla zabieganych urzędników, którzy mogą szybkim ruchem myszki przełączyć stronę, bo Internet pozwala im ''kątem oka nieustannie obserwować drzwi, by w razie czego wyłączyć dokument EXCEL”. W najbliższych tygodniach ukaże się długo oczekiwany ''Revue Dessinée''. Opasłe tomisko liczące 300 stron, poświęcone wyłącznie komiksom, dostępne oczywiście za pośrednictwem Internetu, stanowi europejską wersję ''Symbolii”. ''Symbolia” jest amerykańskim pismem, które pojawiło się całkiem niedawno w wirtualnej przestrzeni. Dostępne wyłącznie poprzez tablet lub w formacie pdf., stanowi połączenie reportażu oraz ilustracji.

Skąd wzięła się ta Nowa Fala w świecie komiksu? Być może z chęci odnalezienia nowego czytelnika, na miarę XXI wieku. A gdzie indziej mógłby się ukrywać, jeśli nie za szklanym ekranem monitora? ''Jeśli będziemy wspierać wirtualne czytelnictwo, skończy się to tym, że przestaniemy wychodzić z domu” – oburza się Jean Cristophe Menu, dyrektor nowopowstałego francuskiego wydawnictwa ''L’Apocalypse''. ''Wirtualność to chwilowy gadżet. Komiks był i pozostanie sztuką na papierze”, mówi dalej, ''a dalszy rozwój tego gatunku w sieci, negatywnie wpłynie na jakość rysunku”.

''Zdarza się, że klient kupuje wersję papierową, bo nie ma pojęcia o wirtualnej wersji. Są też tacy czytelnicy, którzy zafascynowani blogiem nabywają książkę, powodowani chęcią ponownego przeżycia przyjemności płynącej z lektury”.

Jednak głosy zwolenników papierowych komiksów pozostają w mniejszości wobec tych, którzy popierają wersję online - o takim układzie z pewnością decyduje cena jednego albumu. Ponadto, to wirtualne rozwiązanie nie stanowi wyłącznie o postępie, wydawnictwa wolą pomijać wersje papierowe i produkować nowe, wyłącznie online. ''Nie chodzi o to, że wirtualne ma zastąpić papierowe” – tłumaczy Cadéne. ''Rozmowy o powrocie do drukowanej formy nie mają sensu, możemy raczej mówić o pewnym uzupełnieniu. Książka i wersja online mają inne grupy docelowe, co oznacza, że sama lektura też jest inaczej odbierana. ''Zdarza się, że klient kupuje wersję papierową, bo nie ma pojęcia o wirtualnej wersji. Są też tacy czytelnicy, którzy zafascynowani blogiem Barnaby, nabywają książkę, powodowani chęcią ponownego przeżycia przyjemności płynącej z lektury”. W wersji online wystarczy jedno kliknięcie, by przybliżyć obraz, na papierze uderza nas od razu całość. Jednak jedno nie wyklucza drugiego. Dlatego obserwujemy ciekawe zjawisko: początkowo przenoszono papierowe komiksy w wirtualną rzeczywistość, teraz często mamy do czynienia z procesem odwrotnym.

Komiks - sztuka na papierze?

Zmienił się sam odbiorca: czytelnik online nie czeka ponad tydzień, by poznać dalszy ciąg historii. Dodatkowo staje się on częścią przedstawianych wydarzeń. Może je np. komentować, tak jak ma to miejsce w przypadku ''ZeroCalcare''. Platforma ta niemal rozmawia z użytkownikami, tworzy im specjalne profile. Podobnie działa ''MediaEntity'', jeden z najnowszych francuskich wynalazków. Ukazuje się na papierze oraz wirtualnie i pozwala użytkownikom na pisanie, tworzenie poszczególnych odcinków oraz postaci. Przypomina nieco amerykański ''Panel Syndicate''. Projekt powstał z inicjatywy Marcosa Martina oraz Briana K. Vaughana. Umożliwia on użytkownikom lekturę online, nabycie komiksu za dobrowolną kwotę, a ponadto wybór tego, który chcieliby przeczytać w przyszłości.

We Włoszech można wskazać dwie, najbardziej aktywne platformy dyskusyjne: ''Retina Comics'', która utrzymuje się głównie z datków, oraz ''Verticalismi''. Obydwie platformy uważane są za rekompensatę dla młodych twórców, dla których marzeniem nadal pozostaje publikacja na papierze. W Polsce platforma ''ComicMelon'' czeka na premierę od zeszłego października. Opóźnienie spowodowane jest przede wszystkim niewielką ilością i małą popularnością tabletów oraz innych urządzeń mobilnych. Inna sytuacja ma miejsce w Niemczech, gdzie komiks ma porządne podwaliny online, ale nie znalazł jeszcze dużej grupy zwolenników. ''Ludzie niechętnie płacą za usługi internetowe”  - twierdzi Ulli Lust, dyrektorka ''Electrocomics'' – ''wydawało mi się, że mikroopłaty będą dobrym rozwiązaniem, ale się myliłam”.

Ludzie związani ze światem komiksu, starają się w pełni wykorzystać możliwości jakie daje Internet. Wirtualna rzeczywistość zachęca do poszukiwań, do impulsywnego klikania, jednak czytelnik woli wydać pieniądze na coś, co będzie mógł zabrać do domu i cieszyć się zakupem podczas popołudniowej lektury. Pozostaje tylko pytanie: czy mamy na to jeszcze czas?

Fot.: główna (cc) Maurizio Ribichini na Retinacomics; w tekście screenshot (cc) Les Autres Gens, (cc) Mauvais Esprit. blog (cc) Zero Calcare.