kultura

Parlez-vous English?

Artykuł opublikowany 23 września 2009
Artykuł opublikowany 23 września 2009
„Dziewiętnastowieczne podejście do nauczania języków to nie tylko strata czasu, lecz także marnowanie wielkich sum pieniędzy”, twierdzi młody Irlandczyk - nauczyciel angielskiego w Paryżu, stolicy państwa z przestarzałym systemem edukacji.

'ZE' – to pierwsze słowo, które zapisuję na tablicy, gdy uczę angielskiego we Francji. Używanie go jest zabronione. Za każdym razem, gdy uczeń niedbale wymawia przydechowe 'th', wystarczy, że rzucę ironiczne spojrzenie na 'ZE' i wiadomo, że trzeba się poprawić. Doświadczenie pokazało mi, że we Francji konieczne jest zaczynanie od podstaw. W zeszłym roku na podstawie oficjalnych rezultatów egzaminu TOEFL (Test Of English as a Foreign Language), Francja uplasowała się na 69 miejscu na świecie. To zaledwie kilka pozycji przed Kosowem, Cyprem czy Albanią, które francuski dziennik Le Monde otwarcie nazwał 'europejskimi nieukami'.

Pierwsi... z ostatnich

Wszyscy znają stereotyp Francuzów, którzy 'odmawiają' posługiwania się językiem angielskim w kontakcie z obcokrajowcami. Nie zmienia tego nawet fakt, że każdego roku tysiące świetnie rokujących francuskich studentów jest ograniczonych nieznajomością angielskiego. Być może rząd powinien wziąć pod uwagę to, o czym mówi powiedzenie „nie ma złych studentów, są tylko źli nauczyciele”. Zdaniem Marie-Sandrine Sgherri z tygodnika Le Point „Francja kształci najgorszych na świecie nauczycieli języka angielskiego”.

System edukacji we Francji jest strasznie archaiczny, co widać już po kilku pierwszych godzinach kursu angielskiego w tym kraju. Studenci recytują zdania wykute na pamięć, nie rozumiejąc znaczenia poszczególnych słów. Najczęściej mają jakieś mgliste pojęcie o alfabecie fonetycznym, co jednak wcale nie pomaga im w opanowaniu angielskiej wymowy. Wzdychają z ulgą na widok tablic z czasami i czasownikami, ale poproszeni o przykładowe zdanie – natychmiast panikują. Gdy zaczynałem uczyć w Paryżu poraziły mnie wyraźne braki w wiedzy językowej moich uczniów. Przyjechałem prosto ze Szwajcarii, gdzie młodzi ludzie mówią tym samym francuskim, a mimo tego nie mają tak dużych problemów z nauką angielskiego. W którym momencie we Francji popełniono błąd? Zdaniem amerykańskiej autorki Laurel Zuckerman wszystko zaczęło się od pewnego egzaminu – niesławnego 'agrégation d’Anglais'.

Skupmy się na... angielskim

Agrégation to bardzo trudny egzamin państwowy, który pozwala studentom z całej Francji ubiegać się o stanowiska nauczycielskie w ogromnej instytucji jaką jest Éducation nationale. Głównym celem jest wyselekcjonowanie kolejnego pokolenia nauczycieli angielskiego we Francji. Problem w tym, że aby zdać, wcale nie trzeba świetnie mówić w tym języku. Zuckerman odkryła bowiem, że w rzeczywistości bycie native speakerem może utrudniać odniesienie sukcesu na tym dziwnym egzaminie.

W swoim raporcie badawczym Sorbonne Confidential (2009) Zuckerman odkrywa specyfikę egzaminu i jego rolę w formowaniu „najgorszych na świecie nauczycieli angielskiego”. Ponad połowa egzaminu odbywa się po francusku, a znaczną część sekcji angielskiej zajmuje tłumaczenie z języka Moliera. Do roku 2009 jedną z głównych składowych egzaminu była ustna prezentacja ('leçon'), którą nie dość, że przedstawiano w języku francuskim, to także oceniano ze względu na elokwencję i płynność kandydata w posługiwaniu się... francuskim. Co więcej przyszły nauczyciel angielskiego musi po francusku napisać dysertację ściśle według reguł kartezjańskich, których naucza się we francuskich liceach. To nie lada wyzwanie nawet dla najbieglejszych cudzoziemców. Oto co zdaje się na egzaminie na nauczyciela języka angielskiego.

(zdj.: gwhalin/ Flickr)Tego lata podeszła do mnie młoda Brytyjka, która przeprowadziła się z rodziną do Paryża i chciała, żebym dawał jej synowi lekcje angielskiego. „Tutaj po prostu nie uczy się angielskiego” powiedziała zaniepokojona. Potwierdziłem skinieniem głowy. „Poszłam do szkoły, żeby porozmawiać z nauczycielką angielskiego i cóż... ona ledwie skleciła zdanie w tym języku!” Pociągi metra i autobusy we Francji są obklejone reklamami obiecującymi kursy językowe z native'ami po konkurencyjnych cenach. Tymczasem słynny francuski system oświaty rokrocznie oblewa egzamin z edukacji językowej młodzieży.