kultura

Rosyjski kolektyw artystyczny Wojna: „Żłoby są u władzy”

Artykuł opublikowany 29 marca 2012
Artykuł opublikowany 29 marca 2012
Z siedzibą w Moskwie, mająca własny styl „grupa streetartowa” uformowała się w 2005 roku.
Czterech jej głównych członków stanowią: prezes Leonid Nikołajew - aresztowany 5 grudnia 2011 podczas „wiecu protestacyjnym przeciw fałszowaniu wyników wyborów”, ideolog Oleg Worotnikow, koordynator Natalia Sokoł i jej syn, i najmłodszy aktywista Wojny - dwuletni Kacper Nenagladny (Nie-Można-Spuścić-Go-Z-Oczu) Sokoł. Część pierwsza ekskluzywnego wywiadu nakreśli ich krótką historię.

Jak powstała „Wojna”?

Wor (vel. Oleg Worotnikow): Ukończyłem filozofię na Uniwersytecie Moskiewskim (UM). Koza ma doktorat z fizyki i jest członkiem podgrupy wydziału fizyki molekularnej na UM. Leo jako jedyny nie ma dyplomu wyższej uczelni. Jest po prostu naturalnie utalentowany. Trochę mu tego zazdroszczę. Koza i ja przez 10 lat mieszkaliśmy w Moskwie poza siecią (bez korzystania z sieci m.in. elektroenergetycznej, ale też niewidzialni dla urzędów - przyp.tłum.) z tego przez 7 lat wyrzekliśmy się używania pieniędzy. Uznaliśmy, że jedzenie to nasze prawo a nie przywilej, więc odmówiliśmy płacenia za nie. I faktycznie nigdy za nic nie płaciliśmy. Byliśmy zainteresowani praktykami społecznymi w przestrzeni miejskiej, samym „jak” życia w jednym z najdroższych miast świata odmawiając wszystkiego co jest nam narzucane jako niezbędne. Stopniowo wyrzekliśmy się wszystkiego co „ludzkie”: domu, bogactwa, pracy, kariery. W Moskwie wszystkie te subtelności zależą tak czy inaczej od lojalności wobec obecnego reżimu, który można określić jedynie jako kanibalistyczny. My nie cierpieliśmy reżimu. Mieszkaliśmy na strychach i spędzaliśmy noce na korytarzach i w salach uniwersyteckich. Latem spaliśmy na ulicach. Nazwaliśmy to „wyjściem bez kurwienia się”.

Koza (Natalia Sokoł vel Kozlenok ): Taki sposób życia doprowadził w końcu do stworzenia naszej pierwszej wystawy praktyk ulicznych, która odbyła się w Centrum Kultury i Sztuki DOM w Moskwie. Otwarcie wystawy w maju 2006 wyznaczyło początek publicznego istnienia Wojny jako streetartowej grupy. Nasze pełne przygód, kryminalne życie otrzymało estetyczne sformułowanie. Nazwałam grupę po moim facecie. „Wor” brzmi jak angielskie „war”, a „war” po rosyjsku to „Wojna”.

Wor: Całe nasze życie to także niekończąca się wojna, wojna przeciw kołtunerii

Leo Pojeb (vel Leonid Nikołajew): Nasi główni wrogowie to skorumpowana policja oraz rosyjski reżim jako uosobienie agresywnej kołtunerii. W rosyjskiej kulturze kryminalnej, jest słowo określające takiego agresywnego ignoranta i prostaka: żłob. To te żłoby, które są u władzy w dzisiejszej Rosji. To policjanci w sutannach. Oni porwali kraj tylko po to aby wypchać swoje kieszenie brudnymi pieniędzmi. W zasadzie to triumf mentalności państwa policyjnego i prawicowego reakcjonizmu pod płaszczykiem fałszywego patriotyzmu. Królestwo żłobów. Więc jesteśmy przeciw żłobom.

Plany życiowe setek milionów ludzi, którzy zostali w Rosji nie ziściły się. Należy winić za to reżim. Właśnie dlatego nie mogę opuścić kraju.

Wojnę tworzy ponad 200 aktywistów; czy istnieje jakiś rdzeń tej grupy?

Wor: Podstawą grupy, jego ideologicznym rdzeniem jest garstka ludzi. W tej chwili jest to 13 osób. Diabelski tuzin. Nazywam ich prawdziwymi przywódcami Wojny. Kacper jest naszym najmłodszym aktywistą. Urodził się 19 kwietnia 2009 roku i od tego czasu uczestniczył w każdej naszej akcji. Jego pierwszą akcją był koncert punkowy Wojny w moskiewskim sądzie rejonowym na Tagance 29 maja 2009 roku. Odbyło się to w czasie procesu kuratorów sztuki Andrzeja Jerofiejewa i Jurija Samodurowa, którzy byli oskarżeni o organizację zakazanych wystaw w Muzeum Sacharowa. Przemyciliśmy na salę sądową gitary elektryczne, mikrofon i wzmacniacz. Po czym przerwaliśmy sędziemu wykonaniem na żywo piosenki „Wszyscy Gliniarze To Dranie”. Koza krzyczała do mikrofonu trzymając miesięcznego Kacpra w ramionach.

Leo: Kacper jest najmłodszym więźniem politycznym Rosji. Był aresztowany trzy razy przez rosyjską policję w związku z naszą działalnością. 31 marca 2011 policja aresztowała Kacpra na Newskim Prospekcie w sercu Petersburga. Siłą wyszarpali go z rąk jego rodziców i wysłali go do szpitala jako niezidentyfikowane dziecko.

Czy mieszkaliście kiedykolwiek poza Rosją?

Leo: Jesteśmy Rosjanami. Ja nigdy nie byłem za granicą i nie planuję wyjechać. W dzisiejszej Rosji trwa wojenna zagłada. Reżim robi czystki wśród rosyjskiej ludności. Znaczna liczba osób, szczególnie tych dobrze wykształconych, już opuściła kraj, po tym jak bezskutecznie usiłowali osiągnąć tutaj sukces. Plany życiowe setek milionów ludzi, którzy zostali w Rosji nie ziściły się. Należy winić za to reżim. Właśnie dlatego nie mogę opuścić kraju. Dla mnie linia frontu znajduje się tutaj.

Fot.: główna  Voina/ wikimedia