kultura

Sıla Şahin: córka Proroka w „Playboyu”

Artykuł opublikowany 19 sierpnia 2011
Artykuł opublikowany 19 sierpnia 2011
Sıla Şahin wie, czego chce. W maju tego rok, młoda niemiecka aktorka pochodzenia tureckiego rozebrała się na okładce „Playboya”. „Pierwsza muzułmanka”, która pokazała się nago na błyszczącym papierze. Obraza religijna, chwyt marketingowy czy śmiała integracja, jak by na to nie patrzeć inicjatywa szybko podzieliła społeczność turecką, od Berlina po Istambuł.
25-letnia Sila z buntowniczym uśmiechem obstaje przy swoim. Nawet jeśli to „wyzwolenie”, jak opowiada we wszystkich tabloidach, niemal kosztowało ją odrzucenie przez rodziców, to też przyspieszyło jej karierę.

Cafebabel.com: Jaki ma Pani stosunek do Berlina jako Niemka pochodzenia tureckiego?

Sila Sahin: Urodziłam się i wychowałam we zachodniej części Berlina, w Charlottenburgu. Lubię ten aspekt „multi-kulti” miasta. Uwielbiam też oczywiście Turcję. Stambuł, Izmir to niezwykłe miejsca. Mimo że jestem bardzo ciekawa innych miast, sądzę, że zawsze będę wracać do Berlina. Podoba mi się należenie do dwóch kultur. Szkoda byłoby mieć tylko jedną narodowość. Na pewno jest w tej podwójnej przynależności pewnego rodzaju schizofrenia, ale biorę to, co najlepsze, z każdej z nich. Każdy język jest jak nowo napotkana osoba. Jestem troszkę jak złodziejka.

Cafebabel.com: Czuje się Pani Europejką?

Sila Sahin: Co to znaczy? Należę do świata, Europa mi nie wystarczy. Jestem obywatelką świata. Chcę wyjeżdżać z plecakiem i podróżować do Chin, Meksyku, na Kubę... Chcę odkrywać cały świat.

Cafebabel.com: Dlaczego postanowiła Pani zostać aktorką?

Sila Sahin: Chodziłam do szkoły teatralnej i kształciłam się na kosmetyczkę, pracowałam jako modelka, poza tym uczęszczałam na lekcje tańca i śpiewu. Chciałam być projektantką mody albo tancerką. Ale gra daje ci jedyną w swoim rodzaju możliwość ciągłego eksperymentowania z nowymi rzeczami, odkrywania innych dróg życiowych, wchodzenia w skórę innych osób, poczucia ich, zrozumienia. Kiedy grasz, nikt nie prosi o usprawiedliwienie. Szczególnie lubię elektryczność sceny i alchemię, która się zawiązuje z widzami. Udawanie daje niesamowitą wolność.

Cafebabel.com: Nie czuje się Pani wolna w swoim życiu?

Sila Sahin: Każdy chciałby być wolny. To zależy naturalnie od środowiska, w jakim zostałeś wychowany, od tego, co mówią inni wokół ciebie, od tego, czy i w jaki sposób ma to na ciebie wpływ. Zajęcia z aktorstwa bardzo mnie zmieniły. Nie potrzebuję już aprobaty innych ludzi dla tego, co robię. Nie chcę już słyszeć „musisz się dobrze zachowywać”. Chcę sama doświadczać życia i podążać własną ścieżką. I przede wszystkim nie musieć się tłumaczyć: „dlaczego masz chłopaka Niemca? Dlaczego pozujesz nago?” Niech spieprzają!

Cafebabel.com: Przechodzi Pani etap buntu?

Sila Sahin: Tak, przeciwko wszystkim tym, którzy wiecznie krytykują i osądzają, czy to moje znajomości, otoczenie, muzułmanów, Turków czy Niemców. Tak, ja też mam głowę, którą myślę. Chcę być wolna. Mimo, że moi rodzice są ludźmi bardzo nowoczesnymi, wciąż mają pewne oczekiwania i projekcje na temat roli, jaką musi pełnić kobieta. To jest przykre, że niektóre osoby nie robią tego, czego pragną, bo ich rodzice próbują je zaszufladkować. Jestem Turczynką, ale czuję się też Niemką. W Berlinie jestem w domu. I szkoda mi Turków, którzy mieszkają tu blisko 30 lat i nie znają słowa po niemiecku. Zawsze można się nauczyć, prawda? Chodzi o wymianę i dzielenie się z innymi. Ale największa presja pochodzi ze społeczeństwa: jak wielu imigrantów, moja matka i ojciec przybyli tu i żyli trochę na uboczu. Na początku w naturalny sposób chciałam żyć tak jak oni, ale potem odkryłam, że życie toczy się także za naszym oknem.

Cafebabel.com: A jak przebiegała sprawa sesji fotograficznej dla „Playboya”?

Sila Sahin: Pozowanie nago nie było mi obojętne, wręcz przeciwnie. Na początku pozowałam już dla FHM. Potem redakcja „Playboya” zaproponowała mi rozbierane zdjęcia. Dużo o tym myślałam: doskonale zdawałam sobie sprawę, że to będzie szokować. Bałam się osądzania, że będą mi pluć w twarz, że powiedzą: „Wstydź się”. Ale czułam się bardzo swobodnie podczas sesji, a później, na zdjęciach zobaczyłam inną siebie, kobiecą. Bardzo kobiecą. Wciąż nie mogę zrozumieć, co jest złego w byciu nagą. W czym tkwi problem? (przekleństwa) Dzisiaj wszystko jest dobrze. Pogodziłam się z rodziną i z osobami z mojego otoczenia, które uważały, że źle postąpiłam. I oczywiście polemika pomogła mi trochę w karierze.

Cafebabel.com: Jakie są Pani aktualne projekty?

Sila Sahin: Świetnie byłoby kręcić filmy. To zupełnie inna atmosfera. Poza tym kino dociera do większej ilości ludzi, film nie umiera. Bardzo lubię Fatiha Akina, a szczególnie film Głową w mur [Gegen Die Wand]. Role tureckich dziewczyn w niemieckim kinie są często dosyć stereotypowe. W „GZSZ” moja postać, Ayla, mocno się kontroluje, jest zdyscyplinowana. Właściwie to jest taka, jak ja przedtem.

Cafebabel.com: Dlaczego nie chciała Pani rozmawiać o religii podczas wywiadu?

Sila Sahin: Religia jest nieracjonalną kwestią, którą każdy rozstrzyga osobiście, we własnym sercu. Z drugiej strony jest to bardzo wrażliwy temat i nie chcę nikogo zranić. Trzeba umieć żyć i dać żyć innym. To sprawa między Bogiem i mną. Oczywiście moja rodzina jest muzułmańska, ale ale ja nie chcę być Joanną D’Arc.

Fot. w tekście  © Jan Zappner; Video: nyourfacetv3/Youtube