kultura

Spacer po Istambule: krótko o Islamie

Artykuł opublikowany 3 listopada 2010
Artykuł opublikowany 3 listopada 2010
Wszystko (lub prawie) co chcielibyście wiedzieć o islamie, ale baliście się zapytać. Federico i Argemino vel Arche, odpowiednio włoski i hiszpański redaktor cafebabel zrobili to za was. Odpowiada Eryarsoy Anas, ekspertem w dziedzinie historii islamu, który w Błękitnym Meczecie jako ochotnik wyjaśnia zainteresowanym zasady islamu.

Na pierwszy rzut oka jest jak każda inna stolica europejska: ruch, tłumy, Burger King, restauratorzy, którzy wzdłuż ulicy starają się zachęcić cię do wizyty w ich lokalu. Ale to tylko pierwsze wrażenie. Jeśli jednak przystaniesz i zamkniesz oczy, wszystko się zmienia. Zapachy przypraw zatroszczą się o twój węch, słodki i żałosny głos modlitwy wypełni powietrze, jakby chciał zatrzymać upływ czasu, a wszechobecne miauczenie domagać się będzie twojego zainteresowania. A gdy otworzysz oczy i znajdziesz się przed Błękitnym Meczetem, zrozumiesz, że prawdziwy Istambuł czeka na odkrycie.

1.Głos muezina

Federico: Kto śpiewa?

Archi: No, co za pytanie, to modlitwa muezina...

Anas: Masz rację Archi. To sposób, by przypomnieć wiernym o modlitwie, aby się nie rozpraszali i nie zapomnieli o Allahu. Usłyszycie ją 5 razy dziennie: od świtu do zmierzchu!

Federico: A ... co on mówi?

Anas: To ustalone formuły, które są powtarzane po kilka razy, na przykład: „Allah jest wielki!” , albo „Nie ma innego boga prócz Allaha”. Nie myślcie, że powtarza je mechanicznie. To jest także i przede wszystkim jego własna modlitwa. Nawet w czasie przerw między wezwaniem, on wciąż się modli".

Fred: W każdym meczecie jest muezin?

Archi: Oczywiście, nie słyszysz, że są dwa głosy, które ze sobą rozmawiają?

Anas: W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Jest tylko jeden muezzin, ale nie w całym Istambule, tylko jeden dla każdej dzielnicy. Śpiewa do mikrofonu w specjalnym pomieszczeniu i system głośników przekazuje głos raz do jednego raz do drugiego meczetu!

2. Allah

Federico: W praktyce, kim jest Allah? Jest jak Jezus Chrystus?

Archi: Co ty wymyślasz..., jesteśmy przecież w Turcji!

Anas: Powiedzmy, że w pewnym sensie to to samo, ale idea, na której opiera się nasza religia, to jej jednoosobowość. U was Bóg jest zarówno jednoosobowy jak i trzyosobowy, w otoczeniu apostołów i świętych. Nasz panteon jest znacznie prostszy: jest tylko On jeden. Po wejściu do meczetu, można zauważyć, że nie ma świętych obrazów ani witraży. Nam wystarczy kochać go i modlić się w samotności.

Fred: Cóż, przynajmniej oszczędzacie na świętych!

Archi: Federico, trochę szacunku

3) Imam

Anas: Ale najważniejsze jest to, że nie mamy pośredników. Wy posiadacie kapłanów, którzy często mają bardzo silne wpływy. My zwracamy się bezpośrednio do Allaha i jesteśmy wolni do zarządzania naszymi relacjami z nim

Archi: Na przykład?

Anas: Cóż, nie mamy z góry ustalonych tekstów modlitwy. Każdy wybiera sam sposób, w jak zwracać się do

Allaha: jedni proszą o pomoc lub recytują z pamięci fragmenmty Koranu, kto co chce. Ponadto, jesteśmy wolni, aby modlić się wszędzie, pod warunkiem, że będzie to pięć razy dziennie. Brzmi to jak obowiązek, ale to tylko forma szacunku dla Niego.Fred: Tak, ale przepraszam... gdzie w hierarchii umieścimy Imama?

Anas: Imam nie jest podobny do waszych kapłanów. On jest dokładnie taki jak my. On nie może nas spowiadać, nie prowadzi żadnych liturgii, nie ma władzy. To tylko punkt odniesienia wewnątrz meczetu.

Archi: Jest jednak jakieś kryterium przy jego wyborze...

Anas: Oczywiście. Zostaje wybrany tylko dlatego, że ma piękny głos, to wszystko!

Federico: Ah! Powinienem powiedzieć proboszczowi z mojego miasteczka, żeby poszukał Boga gdzie indziej. Miał piękny głos, niestety, przygody z nieletnimi pozbawiły go funkcji. Lepiej byłoby mu tu, niż w X-Factor [telewizyjny muzyczny show szukający talentów, niektórzy żartują, że startują w nim osoby, którym się „w życiu nie udało” - przyp.tł.].

Archi: Udaję, że cię nie znam!

4. Kobiety

Federico: A ... czy to Bóg chciał, aby kobiety zasłaniały twarze?

Anas: Żartujesz?

Federico: Nie!

Anas: Posłuchaj, to wy ludzie z Zachodu postrzegacie welon jako karę, chęć ukrycia. Dla nas i dla kobiet tutaj jest to tylko jedno z etnicznych akcesoriów. Dawniej chodziło o ochronę kobiecych włosów przed piaskiem pustyni. Tradycja ta obecna jest zresztą również w Biblii. Nawet Maria, czy Matka Teresa z Kalkuty jeszcze przed złożeniem ślubów, go nosiły.

Fred: Tak, ale nasze przyjaciółki zostały zmuszone do założenia chusty, aby wejść do meczetu ...

Anas: Tak, ale również wy zdejmujecie czapkę przed wejściem do kościoła. Jest to forma szacunku dla miejsca modlitwy

Archi: Podobnie jak zdjęcie butów i umycie stóp...

Anas: No właśnie. Jest to święte miejsce modlitwy. A poza tym zewnętrzne umycie się symbolizuje również predyspozycje do wewnętrznej czystości. Czystości modlitwy.

Archi: Dlaczego w meczecie podczas modlitwy, kobiety oddzielone są od mężczyzn?

Anas: Również w tym przypadku chodzi o respekt w stosunku do Allaha. Podczas modlitwy zgina się i klęczy z głową opartą na ziemi. To dlatego, że głowa jest najszlachetniejszą częścią naszego ciała. Czy możecie sobie wyobrazić człowieka, który modli się do Boga za „siedzeniem” kobiety?

Federico: Sprytne posunięcie. Zgadzam się. Chociaż, mój drogi Anasie, nie przekonałeś mnie. Nie sądzisz chyba, że sytuacja kobiety jest taka sama jak na Zachodzie.

Anas: Słuchaj, w Koranie jest cały rozdział poświęcony kobiecie. Czy istnieje rozdział poświęcony Maryi. Nie wydaje mi się, by podobnie było w pismach chrześcijańskich, by kobieta zajmowała w nich dużo miejsca. W rzeczy samej. Wystarczy relatywizować. Waszym celem jest równość, my przyjęliśmy zasadę sprawiedliwości. Wy chcecie, by mężczyźni i kobiety byli dokładnie tacy sami. My chcemy sprawiedliwego społeczeństwa.

Archi: Co masz na myśli?

Anas: Na przykład, kobieta nie musi modlić się pięć razy dziennie, jeśli ma miesiączkę, lub jeśli jest w ciąży, nie jest zobowiązana do przestrzegania postu w czasie Ramadanu. Mężczyźni i kobiety nie są tacy sami: staramy się być sprawiedliwy w ochronie różnic między nimi.

5. Homoseksualiści

Federico: Tak, ale wydaje mi się, że w niektórych przypadkach wasza religia nie jest zbyt tolerancyjna. Dziś rano spotkałem geja, który powiedział nam, że tutaj można umrzeć za sam fakt bycia homoseksualistą.

Anas: To nie ma żadnego związku z islamem. Dyskryminacja istnieje wszędzie, nie tylko w krajach muzułmańskich. To samo rozumowanie odnosi się do terrorystów. Człowieka, jeśli jest zły, to nie dlatego, że jest muzułmaninem. Jest zły i tyle. Dobroć wierzącego jest mierzona jedynie w odniesieniu do miłości, którą czuje i przejawia wobec Allaha. Nieważne czy jest kobietą, mężczyzną, gejem czy biseksualnym. Odróżniamy złe czyny od złych ludzi.

Archi: Czy możesz to lepiej wyjaśnić?

Anas: Homoseksualista może być dobrym człowiekiem. Jednak, popatrz. Dla nas najważniejsze są dzieci. A para homoseksualna nie może wydać na świat dzieci. Nie mówiąc już o ich adopcji. Dzieci są dla nas pilastrem społeczeństwa: muszą mieć ojca i matkę. Tak, aby nie wysyłać ich do sierocińca, państwo pomaga finansowo rodzinom, którzy decydują się przyjąć sierotę".

Federico: Wiesz, Anas... napiłbym się czegoś po tych pogaduszkach.

Archi: To najbardziej interesujących rzecz, jaką usłyszałem od ciebie od początku tego wywiadu!

Fot. (cc) RICCIO /flickr); Wideo: Janiloveyou12