kultura

Sztuka zamiast bydła

Artykuł opublikowany 25 stycznia 2007
Artykuł opublikowany 25 stycznia 2007
Paryski Parc de la Villette jest jedną z pierwszych europejskich fabryk kultury. Tutaj spotykają się sztuka, muzyka, nauka i technika

Wcześniej były tutaj rzeźnie, 68-letni Raymond wskazuje niedopałkiem papierosa na rozległe trawniki za halą wystaw, zaraz przy wejściu. Od lat mieszka w tej dzielnicy i właśnie w tym parku odbywa swój cotygodniowy niedzielny spacer.

Każdego dnia przyjeżdżały samochody ciężarowe pełne bydła. Zawsze cos się działo. W kawiarniach roiło się od ludzi. Dzisiaj po dużym ruchu nie ma już śladu, tylko sporadycznie spotkać można jakiegoś spacerowicza. Młodzi śmigają na rowerach w tą i z powrotem. Na łące za wielką halą będą grali w piłkę.

Kiedy wychodzi się ze stacji Porte de Panin w północno-wschodniej części Paryża nie sposób przeoczyć Parc de la Villette. Naprzeciwko wyjścia z metra stoi główna hala wystawowa, obok witają odwiedzającego czerwone domki - biura informacji. Po prawej stronie wznosi się pełna zaokrąglonych kształtów fasada Cité de la musique. Na szerokim placu między budynkami tryska fontanna.

Park rozciąga się na 55 hektarach sięgając aż do peryferii miasta. Jego oferta obejmuje muzykę klasyczną, taniec, koncerty rockowe i kino pod gołym niebem, naukę i technikę. Ten jedyny w swoim rodzaju w Europie mix kultury i natury powstał w latach 80. na terenach byłych rzeźni Paryża. Na północy i wschodzie park graniczy jeszcze dziś z pustymi instalacjami kolejowymi i leżącymi odłogiem budowami przemysłowymi.

Od hal ubojowych do sali koncertowej

Grande Halle jest miejscem wystaw, festiwali i targów. To jeden z nielicznych budynków, który pochodzi z XIX wieku. Z powodu swojej żelaznej konstrukcji, podpór o krętych liniach i szyb zatopionych w metalu bardziej przypomina architekturę wieży Eiffla.

Hala do lat 70. służyła za targ bydła, przeszło przez nią ponad 5000 zwierząt. Dopiero nowoczesne systemy chłodzenia sprawiły, że transport żywych zwierząt do miasta okazał się zbyteczny. Ostatni wół został tu zarżnięty w roku 1974.

Decyzja polityczna zapadła w latach 70.: w północnowschodnim skraju miasta powinna rozkwitać kultura. Przebudowy rozpoczęły się w 1983 roku. A już rok później została otwarta hala koncertowa Le Zénith. Po pierwszym występie wszystko poszło jak z płatka. Krótko później pojawiły się Cité des Sciences et de l'Industrie, sala teatralna i koncertowa.

Spacerując po La Villette ma się wrażanie jakby przeglądało się przewodnik o nowoczesnej francuskiej architekturze. Cité de la Musique zaprojektował Christian de Portzamparc, architect paryskiego Centrum Kongresowego i francuskiej ambasady w Berlinie. Bernard Reichen i Philippe Robert zamienili francuską rzeźnię w salę wystawową. Zasługą Bernarda Tschumi jest projekt zagospodarowania przestrzennego parku i rozrzucone po nim czerwone domki, które służą za miejsca informacji i restauracje.

Reklama dla francuskiej nauki

W północnej części parku wznosi się Cité des Sciences et de l'Industrie, francuskie muzeum nauki, techniki i przemysłu. Z daleka budynek ten przypomina wielki klocek lego.

Dyrektor działu multimedialnego muzeum pokazuje podczas oprowadzania po 270 metrowej długości budynku zwiedzającym ślady jego początków. Na parter wjeżdżały wagony z bydłem. Miedzy współpracownikami to piętro do dziś nazywane jest "niveau gare" ("dworzec"). Kiedy tereny rzeźni zostały zamknięte, wielki budynek z stanie surowym pozostał nieużywany, do czasu kiedy architekt Adrien Fainsilber zmienił go na muzeum.

Rocznie Cité des Science odwiedza ponad 3 miliony odwiedzających. Zmieniające się wystawy dotyczą aktualnych tematów, od Alzheimera do Alberta Einsteina, od haszyszu do zmian klimatycznych. Z powierzchnią 75 000 metrów kwadratowych Cité jest największym muzeum technicznym na świecie i jest wzorem dla projektów w całej Europie.

Ostatnio prywatny inwestor zgłosił zainteresowanie częścią budynku: firma Apsyd zamierza stworzyć centrum handlowe, które będzie specjalizować się w technice cyfrowej. Kina przysłużą się do tego, aby wieczór po zamknięciu muzeum nie wydawał się taki samotny. Znajdujemy się w fazie negocjacji, wyjaśnia dyrektor. Mam nadzieję, że tym razem coś z tego wyjdzie.

Dla starego Raymonda sale kinowe niewiele zmienią. Dla niego cały ten obszar jest bez życia: Teraz przychodzą turyści, ale wtedy było tu przynajmniej 10 razy więcej ludzi. Jednak park ma pewna przewagę: jako miłośnik muzyki klasycznej, Raymond bardzo chętnie pójdzie po niedzielnym spacerze na koncert. Nie podoba mi się Cité des Science, wyjaśnia kategorycznie, jednakże teatr czy Cité de la Musique odwiedzam już zdecydowanie częściej.