kultura

T2 Trainspotting – sequel, który ma sens

Artykuł opublikowany 10 lutego 2017
Artykuł opublikowany 10 lutego 2017

[RECENZJA] Nakręcenie kontynuacji filmu tak wielkiego jak Trainspotting to karkołomne zadanie. Jednak najnowszy film Danny'ego Boyle'a spełnia oczekiwania. Jego wartość nie wynika jedynie z sentymentalizmu – dwie dekady pozwolają spojrzeć na bohaterów z nowej perspektywy.

Jakiś czas temu pojawiły się zapowiedzi sequelu do Trainspotting. Od premiery czarnej komedii o edynburskich heroinistach minęło już dwadzieścia lat. Ponieważ ostatnimi czasy w naszych kinach goszczą głównie sequele, prequele albo rebooty, tak jak wiele innych osób widząc pierwszą, 46 sekundową zapowiedź złapałem się za głowę w obliczu tak jawnej chęci wyłudzenia pieniędzy. Kilka miesięcy później pojawił się dłuższy trailer, a w nim wystarczająco dużo ciekawych obrazów i nawiązań do oryginału, by zachęcić mnie do pójścia do kina.

W ostatnich czasach zbyt wiele sequeli kopiuje to, co wydarzyło się w poprzednich filmach, zakładając, że skoro widownia polubiła to raz, to wystarczy sprzedać im dokładnie to samo po raz drugi (tak, patrzę na ciebie Marvel). Jasne, znamy i lubimy postacie, wiemy czego się spodziewać i w sumie bawimy się nieźle oglądając tego typu filmy, ale na dłuższą metę zawsze pozostawiają one pewien niedosyt i uczucie, że zapłaciliśmy dwa razy za to samo.

W pewnym sensie Trainspotting 2 działa na podobnej zasadzie. Jest w nim bardzo dużo nawiązań do oryginału. Scen, ujęć czy dialogów, które są tam głównie po to, by wywołać uczucie nostalgii do ich odpowiedników nakręconych dwie dekady temu. Lecz jest w nich też coś jeszcze, co sprawia, że Trainspotting 2 działa. Każde z tych odniesień jest odrobinę zmienione, by odzwierciedlać zmianę, która zaszła w bohaterach. Najlepszym tego przykładem jest klasyczny monolog Rentona „Choose life”. W Trainspotting były to słowa dwudziestokilkoletniego chłopaka, patrzącego z pogardą na „normalnych” ludzi i ich puste, nudne, bezpieczne życie w dzisiejszym społeczeństwie. Słowa chłopaka, który zażywał heroinę po to by uciec się od normalności. W T2 ten sam monolog, zmieniony na tyle by był aktualny w dzisiejszych czasach, nadal wyraża pogardę, lecz tym razem jest wypowiadany od wewnątrz, przez dorosłego mężczyznę, który stał się częścią tego nudnego społeczeństwa; mężczyzny, którego społeczeństwo zawiodło, którego życie się rozpadło, a on sam jest teraz zagubiony i przerażony.

Nowe Trainspotting przedstawia wiele takich sytuacji: z jednej strony są to oczywiste odniesienia do oryginału, ale z drugiej pokazują, że bohaterowie są już innymi ludźmi. Niby dorośli, niby każdy z nich ma na plecach inny bagaż doświadczeń, ale w głębi duszy to wciąż ta sama grupa nieudolnych ćpunów, których poznaliśmy w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych. I wszystkie te zmiany i odniesienia mają wielkie znaczenie dla opowiadanej historii.

Ale na szczęście, Trainspotting 2 to nie tylko nostalgiczna wycieczka. Klimat jest podobny, wciąż pełen absurdu, momentami śmieszny, momentami smutny i przejmujący, ale jest to na pewno coś świeżego. To całkiem nowa opowieść, mimo że rozpoznajemy twarze na ekranie. Narkotyki zeszły na drugi plan, ponieważ priorytety bohaterów się zmieniły

Kolejnym fantastycznym aspektem T2 jest to, że nie boi się być odważne jeśli chodzi o dobór muzyki i obrazu. Tradycyjne zasady montażu zostały wyrzucone przez okno i zastąpione bardziej chaotycznym (ale zdecydowanie ciekawym) sklejaniem kadrów. Wiele scen składa się z surrealistycznych i nietypowych ujęć, które jakkolwiek ryzykowne, sprawiają że ten film jest zdecydowanie jedyny w swoim rodzaju. Na chwilę obecną trudno orzec czy, którakolwiek z nich zapadnie w pamięć tak bardzo jak scena z  nurkowaniem w najgorszym kiblu w Szkocji lub niezmiennie przerażające dziecko na suficie ale kandydatów do tej kategorii w T2 jest mnóstwo.

Nie można też nie wspomnieć o muzyce, biorąc pod uwagę jak wielkie znaczenie miała ona dla oryginału. I tu niestety wiele osób może się zawieść. Jakkolwiek wybrane utwory są dość eklektyczne, ciekawe i dobrze dobrane do scen, to nie zapadają one w pamięć i nie mają żadnych szans, by stanąć w szranki z soundtrackiem z „jedynki”.

Tak czy inaczej, T2, poza świetną, wciągającą historią, i ukochanymi bohaterami, ma w sobie wystarczająco dużo dobrej muzyki, nietuzinkowych ujęć oraz wizualnych smaczków, by bez problemu usprawiedliwić wydanie pieniędzy na bilet do kina. 

---

T2 Trainspotting wejdzie na ekrany polskich kin 3 marca 2017.