kultura

Tomasz Bagiński o tym, dlaczego polska prezydencja poszła w tango

Artykuł opublikowany 7 października 2011
Artykuł opublikowany 7 października 2011
Ilustracją polskiej prezydencji w Unii Europejskiej jest animacja o tańczącej parze. Utkany z alegorii filmik zaraz po premierze wywołał falę krytyki. Metafora Polski zapraszającej Europę do tańca kosztowała budżet kraju nad Wisłą ponad 550 tysięcy złotych. Za jego produkcję odpowiadał Tomasz Bagiński, najbardziej rozpoznawany w Polsce rysownik i animator.
Laureat wielu prestiżowych nagród nominowany w 2002 roku do Oscara w kategorii krótkich filmów animowanych rozlicza swoje sumienie z Cafebabel.com.

W założeniu twórców, posępną, pełną rezerwy i zimną Europę (kobietę) porywa do gorącego tańca Polska (mężczyzna). Para idzie w tango w surowej scenerii szarych budynków, które ostatecznie nabierają kolorów i fantazyjnych kształtów. Głosów za i przeciw jest tyle, ilu oglądających. Pikanterii dodaje fakt, że w trakcie tańca Europie znika z szyi złoty wisiorek. – Czy to Polak go ukradł? – pytają złośliwi.

Z Tomkiem Bagińskim, ikoną polskiej grafiki komputerowej, spotykamy się w siedzibie firmy Platige Image w Warszawie. Przychodzi z kubkiem kawy i nie ma wiele czasu na rozmowę, jest stale zabiegany. Jak sam przyznaje, z animowaniem nie ma już (niestety) wiele wspólnego, ponieważ teraz jego stałe zajęcie, to reżyserowanie kolejnych filmów Platige’u. Nie bez żalu wspomina czasy, gdy mógł pracować jako grafik. - Reżyseria jest o wiele mniej magicznym zawodem, niż sobie wyobrażałem, obserwując innych przy pracy. To głównie zimne zarządzanie, często mniej twórcze, niż zarządzanie fabryką – opowiada.

Cafebabel.com: Zarządzałeś produkcją animacji inaugurującej polską prezydencję. Czy poczuwasz się do obrony pracy wobec szerokiej krytyki tego filmu?

Tomek Bagiński: Nie żyję w próżni i wiem, że film nie spotkał się z zupełnie entuzjastyczną oceną. Jednak nie spodziewałem się takiego poziomu emocji. Myślę, że nam Polakom często brakuje dystansu. Hej, to jest tylko trzyminutowy filmik, od tego nie zależy gospodarka Polski. To nie jest dług Grecji! Fakt, jego budżet, to 554 tysiące złotych – to żadna tajemnica. A ile by zaoszczędzili podatnicy, gdyby przestali palić papierosy choć na jeden dzień? Z tych pieniędzy można by zrobić kilka takich filmów!

Cafebabel.com: Jakie było Wasze przesłanie?

Tomek Bagiński: To był trudny projekt od samego początku. Film jest 3-minutowy i nie chcieliśmy przeładować go treścią. Pomysł był prosty – mamy kobietę czekającą w ładnej, dość zimnej przestrzeni. Pojawia się mężczyzna, zaczynają tańczyć. Im bardziej oboje są szczęśliwi, tym piękniejsze staje się otoczenie. Sądzę, że przesłanie jest zrozumiałe. Początkowo miało być odwrotnie: Polska miała być kobietą, zaś Europa mężczyzną. Jednak negatywne konotacje na początku były zbyt wyraźne. A nam chodziło o to, by metafora była subtelniejsza.

Cafebabel.com: Krytycy twierdzą, że zrobiono animowaną wersję „Tańca z Gwiazdami”, a Agustin Egurrola [znany polsko-kubański choreograf , autor układu do animacji] wyskakuje już w domach z lodówek.

Tomek Bagiński: Faktycznie, uważnie śledziłem te komentarze. Głosy podzieliły się na 1/3 zwolenników, 2/3 przeciwników. Kultura niektórych wypowiedzi była bardzo niska, ale byłem na to gotowy – przecież to internet. Jaki ten film by nie był, i tak nam by się poważnie oberwało. Być może niektóre elementy mogły wyjść lepiej, ale publicznie tego nie będę ujawniał. Przyznaję jednak, że gdybym dziś mógł coś w tej animacji zmienić, to bym to zrobił.

Cafebabel.com: W grafice, czy metaforze?

Tomek Bagiński: W grafice, by ta metafora była czytelniejsza. Zdaję sobie sprawę że przeciwnicy tego tłumaczenia nie kupią. Jeszcze kilka miesięcy temu byłem przekonany, że to jedna z naszych najlepszych produkcji ostatnich lat. Nie przeczuwałem trudności, które napotkaliśmy po drodze. Zaskoczyło nas skomplikowanie animowania tańczących postaci. A przecież w ciągu ostatnich lat zrobiliśmy około 2500 animowanych filmów. Kiedy weszliśmy w detal tańca i prawdziwe drobiazgi z tym związane, okazało się, że ilość pracy konieczna do włożenia w ten materiał jest nawet 8 razy większa, niż w przypadku animacji, jakie zwykle robimy.

Cafebabel.com: I jeszcze ten nieszczęsny znikający wisiorek…

Tomek Bagiński: Komentowano, że to pewnie Polak go ukradł. Zabawne, oczywiście po prostu grafik o tym zapomniał, za tym nie stoi żadne ukryte negatywne przesłanie.

Cafebabel.com: Jak odpowiesz na zarzut, że metafora filmu jest nie tyle subtelna, co banalna?

Tomek Bagiński: Gdybyśmy ten film zrobili zupełnie pojechany, gdyby kolorowe plamy układały się w arabeski, może byłby bardziej dojrzały artystycznie, ale nie wywołałby dyskusji. A przecież na tym polega cała zabawa. Każdy mógł wyrazić swoją opinię, nawet jeśli to była opinia krytyczna. Liczy się, że widz mógł próbować po swojemu wyjaśnić znaczenie filmu, co nie przy każdym tego rodzaju projekcie jest możliwe.

Fot. © Tomasz Bagiński/Facebook; video: YouTube