kultura

Trio Joubran: Przede wszystkim Palestyńczycy, potem artyści

Artykuł opublikowany 23 września 2011
Artykuł opublikowany 23 września 2011
Samir, Wissam i Adnan Joubran są koncertującymi na całym świecie muzykami, niemniej osiągnięcia i perspektywy ich zespołu nadal zakorzenione są w jego ojczystej ziemi: Palestynie. Na dwa tygodnie przed tym jak ONZ rozważy uznanie państwa palestyńskiego, spotykamy się z braćmi w Paryżu; rozmawiamy o ich nadziejach dotyczących ojczyzny, które wpłynęły na muzykę, jaką wykonują.

Światła gasną, w teatrze zapada cisza. Trzej bracia siedzą w półkolu twarzą do perkusisty (Youssef Hbeisch, 43), w czerwono-pomarańczowym kole światła, którego ciepło tak bardzo kojarzy się ze wschodem. Zaczynają cicho, ale dźwięki są głębokie. Młody mężczyzna siedzi wyprostowany, jakby patrząc w źródło światła. Dźwięki przyspieszają. Chwila odpoczynku. Ich ciała kołyszą się, a oni wydają się tańczyć w rytm oud - tradycyjnego instrumentu arabskiego. Bawią się, ale w ich ruchy są wystylizowane rutyną. Występ zespołu Trio Joubran w paryskim Théâtre des Quartiers d’Ivry jest przepełniony zadumą i otwarcie egzotyczny. Delikatnie, ale uparcie bawi się inicjacją publiczności w świat Orientu.

Pochodzenie trzech braci jest widoczne we wszystkim, co mówią i grają. Zwracając się do publiczności po angielsku, najstarszy Samir opowiada o arabskiej wiośnie i nadziejach na pełną chwały Palestynę. „Będziemy potrzebować Waszej pomocy za dwa tygodnie”, mówi 37-latek na temat oferty, którą ONZ złożyło Palestynie, publiczności w dużej mierze przybyłej tu na prezentację sezonu 2011/2012 tego alternatywnego teatru. „Mamy dość okupacji. Chcemy tylko żyć w pokoju i sprawiedliwości. Mam nadzieję”. Po koncercie jego brat Wissam mówi, że jest mocno przekonany, iż Palestyna „otrzyma swoje prawa”. Jeśli nie za dwa tygodnie (muszę nalegać, by w ogóle rozważył taką opcję), to następnym razem. „Wszystkie kraje przeszły tą drogę zanim w końcu zostały uznane za państwa”, mówi 27-latek. „Nawet Izrael”.

Grają na oud, 'królu arabskich instrumentów' jak mówi WissamNiemal z trudnością sprowadzam rozmowę z powrotem na muzykę. Dyrektor Theatre des Quartiers d’Ivry, Adel Hakim wyreżyserował spektakl w języku arabskim z aktorami z Teatru Narodowego Palestyny, który będzie można zobaczyć tutaj w marcu 2012 i który skorzysta z muzyki Trio. O palestyńskich artystach mówi, że zostali oni zmuszeni „być najpierw Palestyńczykami, a dopiero na drugim miejscu artystami” i trudno nie myśleć o nich w ten sposób. Wissam charakteryzuje muzykę swoją i jego braci jako „z pełną świadomością wywodzącą się z ich ojczystej ziemi”. „Koncertujemy na całym świecie, ale dbamy o to, by każdy nowy projekt miał swój początek w Palestynie” - mówi. „Do tworzenia naszych dzieł chcemy czerpać moc i energię od naszych ludzi. Gdy ją od nich otrzymujemy i podoba im się nasza nowa kreacja, to daje nam odwagę zdobywać międzynarodowy sukces”.

Kiedy bracia muszą „być przede wszystkim Palestyńczykami, potem artystami”, wówczas czują się też ambasadorami wykorzystującymi koncert do pokazania ich kultury, która tak często za granicą przysłaniana jest kwestiami politycznymi regionu. Na myśl przychodzi oczywiste pytanie, jak zmieniłby się ich pięknie zagrany koncert, gdyby Palestyna była powszechnie uznanym państwem i bracia nie musieliby już walczyć o swoją tożsamość. Wtedy być może naprawdę by się rozluźnili. Ale nie mogę się też nie zastanowić, czy światło, które zdawało się napędzać koncert, też by znikło.

Trio Joubran będzie koncertować we Francji, w Niemczech, Szwajcarii i Austrii od września do grudnia.

Fot. główna © Trio Joubran/Myspace; w tekście ©  Trio Joubran; video/ Youtube