kultura

Wajdi Mouawad i teatr: „Nie czuję, żebym należał do tego świata”

Artykuł opublikowany 20 sierpnia 2009
Artykuł opublikowany 20 sierpnia 2009
Autor pochodzenia libańskiego, obecnie mieszkający w Quebeku, w wieku 40 lat czuje, że przynależy do innego świata teatralnego. Świata, w którym tekst ma duże znaczenie. Na festiwalu w Awinionie w 2009 zaprezentował „Niebiosa”, która jest kolejną sztuką w jego tetralogii o wojnach, wygnaniach i ogólnym stanie świata.

Mouawad skończył 40 lat i wciąż przenosi się z jednego miejsca do drugiego, nie bardzo wiedząc, jakiego kraju jest częścią i do jakiej sceny artystycznej przynależy. Jego ostatnie doświadczenia jako artysty związanego z 63. Festiwalem w Awinionie, w lipcu zeszłego roku, pomogły mu w wywołaniu nowych emocji i jednocześnie sprawiły, że wzniósł się na zupełnie nową płaszczyznę w swoich relacjach z teatrem. „Nie czuję, abym należał do tego świata. Wierzyłem w to, ale teraz odkrywam, że być może nie przynależę całkowicie do świata teatru. Lecz, co jest ciekawe, nie czuję się przez to nieszczęśliwy. To prawda, że może to mieć wiele wspólnego z wygnaniem. To trochę tak, jak z Libanem. Pochodzę z tego kraju, ale nie mogę powiedzieć, że jestem Libańczykiem“, wyjaśnił nam przez telefon Mouawad w ostatnim dniu festiwalu i tuż przed wyjściem do publiczności po ostatnim wystawieniu „Nieba”, sztuki która była na festiwalu zakończeniem jego sagi o wypędzeniach i wojnie.

Mouawad urodził się w Libanie w 1968 roku, ale z powodu wybuchu wojny domowej w wieku 10 lat musiał się przeprowadzić ze swoimi rodzicami i starszym bratem do Paryża . Kiedy zaczynał przystosowywać się do nowego otoczenia, nowego kraju i języka, musiał znowu wyemigrować wraz z całą rodziną do Quebeku, ponieważ francuskie władze nie odnowiły im karty stałego pobytu. Miał wtedy 15 lat. Montreal był miastem, w którym Wajdi zaczął poszukiwać swoich korzeni, odnajdywać się w sztukach scenicznych i samemu je tworzyć. Na początku lat dziewięćdziesiątych zaczął pisać sztuki, dramaty i powieści. W swoich tekstach śledzi i przemierza wygnania, wypędzenia, ich tło historyczne, relacje i obrazy, które przekształca w teatr, pomimo że, jak mówi, nie czuje się jego częścią.

Autor pomiędzy reżyserami teatralnymi

(zdj.: Jean-Louis Fernandez)„Obecnie wielkimi producentami sztuk teatralnych są reżyserzy teatralni. Ja czułem się raczej jako autor na festiwalu reżyserów i scenografów. Nie słyszałem, na przykład, aby mówiono o tekstach. A ja jestem autorem teatru słów, tekstu. Mówiło się dużo o formie, o sposobie interpretacji i przedstawiania historii, ale bardzo niewiele o samym pisaniu. Dziwi mnie to bardzo, gdyż dla mnie właśnie pisanie, tekst, poezja języka są najważniejsze”, stwierdza po trzech tygodniach spędzonych w prowansalskim mieście, gdzie publiczność z wielkim aplauzem przyjmowała jego sztuki.

Duża część tej publiczności to młodzi ludzie, których pociąga magiczna forma opowiadania historii przez Mouawada, co kontrastuje z wcześniejszymi artystami związanymi z festiwalem, kiedy wiodła prym lektura sztuki teatralnej, w której wątpiono w sam tekst i wyciągano na wierzch pozostałe elementy sztuki. Mouawad nie zapomina o muzyce, choreografii, aktorach i pewnych silnych momentach plastycznych, lecz nie porzuca elementów jakie mogą przykuć uwagę widza, zamieniając się w uniwersalna prawdę.

Dwanaście godzin teatru

Wielkim sprawdzianem był już pierwszy poranek na honorowym dziedzińcu Pałacu Papieży, gdzie po dwunastu godzinach wystawiania „Litoral, Incendios y Bosques” („Skały, Pożary i Lasy”), publiczność, która oglądała całe widowisko prawie jednocześnie podniosła się , aby gorącymi owacjami podziękować całej ekipie. Była siódma rano, a ciemnobrązowe koce, którymi okryci byli widzowie, sprawiały wrażenie świętej liturgii sprzed siedmiu wieków. Niektóre części tetralogii zaadaptowano i przetłumaczono już na hiszpański, angielski, niemiecki, włoski i polski pod jednym tytułem „Krew obietnic”. Odwiedzą one już w tym roku oraz dwóch kolejnych inne miasta w Europie i na świecie, zaczynając jesienią we francuskich Nantes, Lyonie i Tuluzie. Reakcja krytyki w tym przypadku również była pochlebna. „ W każdym razie zauważyłem rodzaj podziału i rozbieżności pomiędzy odbiorem przez publiczność, a osób zawodowo związanych z teatrem. Nie wiem teraz co myśleć, ponieważ bardzo szanuję i jednych, i drugich”. Czy to ma związek z reakcją dziennikarzy? „Tak, a jednocześnie z reakcją publiczności. Wszyscy ci ludzie są inteligentni, ale nie odpowiadają w ten sam sposób na spektakl.” W rzeczywistości, ocena „Niebios” w prasie już nie była taka pozytywna. „Krytyki, które czytałem odnoszą się do rzeczy zupełnie dla mnie obcych. Pojawiły się odniesienia do niektórych programów telewizyjnych, a ja nawet nie mam w domu telewizora, czy też odniesienia do książek, których nie czytałem. Jest niesamowite, ze niektóre opinie krytyków są aż tak negatywne. Uważam to za fascynujące”.

Od klasyków greckich do „Trainspotting”

„Nieba” będzie można obejrzeć po obydwóch stronach Atlantyku a od marca do kwietnia przyszłego roku, będą wystawiane w Odeonie w Paryżu. Mouawad jest dyrektorem artystycznym Teatru Francuskiego w Narodowym centrum sztuki w Ottawie I jednocześnie zajmuje się prowadzeniem „Espacio Malraux de Chambéry” w Alpach Francuskich. Jego grupa teatralna dzieli się na Abé Carré Cé Carré w Quebeku oraz Au Carré de l'Hypoténuse w Europie. Niemniej w obecnym tournee wezmą udział aktorzy z obu kontynentów. A wśród nich niezwykły Emmanuel Schwartz, który stworzył oba zespoły, a który może się przenosić z jednego do drugiego z niezwykłą łatwością. Jego aktorzy są tak wszechstronni, że mogą zagrać na scenie od klasycznych sztuk greckich po „Trainspotting”.