kultura

Wax Tailor: „Europa, co to właściwie znaczy?”

Artykuł opublikowany 5 stycznia 2017
Artykuł opublikowany 5 stycznia 2017

[WYWIAD] Wax Tailor, jeden z najbardziej anglojęzycznych francuskich artystów swojej generacji, wydał właśnie piątą płytę. Pomysł na ostatni krążek zrodził się między Nowym Jorkiem a Los Angeles, a artysta koncertujący właśnie w Europie zgodził się udzielić nam wywiadu. Na tapetę wzięliśmy wszystkie najczęściej samplowane ostatnio tematy – Brexit, zmiany polityczne i terroryzm. 

cafébabel : Pomysł Twoją piątą płytę powstał, kiedy podróżowałeś po Stanach Zjednoczonych. Co takiego jest tam, czego nie ma w Europie? 

Wax Tailor : Nie będę się wypowiadał na temat innych państw europejskich, bo mogę porównywać tylko z Francją, ale w Stanach króluje pewien rodzaj optymizmu, podczas gdy tutaj panuje nieustanne ponuractwo. Amerykanie mają mnóstwo energii, są bardzo przedsiębiorczy - tak, że nam się to czasem wydaje too much. Kiedy po raz pierwszy zacząłem pracować nad projektem symfonicznym, Amerykanie uznali go za rewelacyjny, podczas gdy we Francji od razu usłyszałem, że to będzie skomplikowane. Ale żeby było zabawnie, to w końcu we Francji, a nie w Stanach, udało się go zrealizować. 

cafébabel : Jesteś muzykiem, jeździsz w trasy. Które europejskie miasto zrobiło na tobie największe wrażenie? 

Wax Tailor : Ogólnie rzecz biorąc mam doskonałe relacje z Europą Wschodnią. Kiedy pierwszy raz grałem w Warszawie, nie spodziewałem się takiego powitania. Tam była prawdziwa energia. We Francji, Wielkiej Brytanii czy Niemczech mamy tendencję do afiszowania swego rodzaju zblazowanej ciekawości względem muzyki. W Paryżu, LondynieBerlinie dzieje się mnóstwo rzeczy, więc nie ma tego poczucia, że „nie można tego przegapić”.

cafébabel : Na początku swojej kariery, zorganizowałeś pierwszą trasę koncertową szwedzkiego zespołu Looptroop. Czy to prawda, że w Szwecji wszystko jest idealne? 

Wax Tailor : Tak szczerze mówiąc, to nie wiem, czy wszystko jest tam idealne. Ale na pewno wszystko jest drogie! A jeśli chodzi o Looptroop, to 15 lat temu to był dla mnie najlepszy zespół europejski. Założyłem wtedy taki projekt, który nazywał się Breathing Under Water, który miał na celu promocję zespołów spoza kręgu kulturalnej dominacji Francji, Stanów i krajów anglojęzycznych. Wydaje mi się, że to bardzo ważne, żeby interesować się nie tylko tym, co kursuje po kulturowo wyznaczanych autostradach mainstreamu.

Wax Tailor - Worldwilde"

cafébabel : Twoja muzyka znajduje się na ścieżce dźwiękowej filmu Paris Cédrica Kaplischa. To pierwszy reżyser, który zrobił film o Erasmusie. Czy studiowałeś kiedyś poza Francją? 

Wax Tailor : Nie, ale żałuję. Trzeba powiedzieć, że za czasów mojego studiowania Erasmus nie był jeszcze tak popularny. Wydaje mi się, że świat jest dzisiaj dużo bardziej otwarty. Widzę, że młodzi ludzie wyjeżdżają studiować nawet do Stanów. Ja osobiście najchętniej pojechałbym do Anglii, do Londynu.

cafébabel : Masz jakieś zdanie na temat Brexitu ?

Wax Tailor : Tak, ale postrzegam tę sprawę na bardzo osobistym poziomie. Uważam, że temat jest bardzo złożony. Kiedy pytamy kogoś, czy czuje się Europejczykiem, moim zdaniem musimy zadać wcześniej pytanie sobie: o czym my właściwie mówimy? Co to znaczy, być Europejczykiem? Czy mówimy o wspólnocie złożonej z 500 milionów mieszkańców i o wspólnym losie? Czy mówimy po prostu o strukturze polityczno-gospodarczej, o której doskonale wiemy, że jest w rozpadzie? Brexit dotyka bardzo złożonych zagadnień. Mówienie, jak to często słyszałem, że to referendum było głupotą i że Anglicy są wszyscy idiotami, to według mnie trochę przesada. Trzeba najpierw sobie postawić pytanie, co Europa sobą reprezentuje.

cafébabel : Więc co twoim zdaniem reprezentuje Europa?

Wax Tailor : Projekt polityczny w stanie rozpadu. Naprawdę mam wrażenie, że jestem odcięty od tego, co się dzieje. Nie mam też poczucia uczestnictwa w rozwijaniu tego projektu. Wrzuciłem kartę do urny bez poczucia, że to się na cokolwiek zdało. No i druga sprawa, że mamy w Europie – ale też na poziomie państwowym – problem z reprezentatywnością. Nie wierzymy w naszych rządzących. A im poważnie brakuje odwagi.

cafébabel : A kto mógłby reprezentować jakiś nowy sposób uprawianie polityki?

Wax Tailor Manuela Carmena, burmistrz Madrytu. To była urzędniczka wysokiego szczebla, która od razu po wygraniu wyborów oświadczyła, że będzie urzędować tylko jedną kadencję, podczas której zachowa swoją pełną obywatelską odpowiedzialność. Podczas kampanii była wspierana przez Podemos, ale to, co mi się u niej podoba, to jej nowe podejście do polityki – bez karierowiczostwa. To jest dziś jeden z największych problemów: rządzący nie powinni móc robić kariery w polityce, albo myśleć polityce jako o karierze. Bo to doprowadza ludzi do szału, patrzeć jak te same gadające głowy co pięć lat tłumaczą nam, że od teraz wszystko się zmieni.

Jedno z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa, to były wybory Mitteranda w 1981 roku. Pamiętam, jak rodzice otwierają z tej okazji butelkę, sąsiedzi przychodzą z wizytą. To jest generacja, która zaznała nadziei politycznej. Może potrwało to dwa lata, ale cóż (śmiech). My już tego nie doświadczyliśmy, aż do wyborów Obamy w 2008 roku, od którego niesłusznie oczekiwano, że będzie Supermanem. Ale sam fakt, że ktoś może coś takiego sobą reprezentować i że ludzie chcą w tę osobę wierzyć, jest budujący. Chciałbym któregoś dnia pójść i zagłosować na kogoś, a nie przeciwko komuś. A jest nas całe zastępy – ludzi, którzy za każdym razem głosują na „mniejsze zło”. Już nikt nas nie porywa.

cafébabel : Twój album zaczyna się od ataków na Charlie Hebdo, a kończy na zamachach w Nicei. Cień terroryzmu unosi się nad tą płytą? 

Wax Tailor : Tak, to był ogromny wstrząs. Znałem Charlie Hebdo jak jeszcze byłem nastolatkiem. I poczułem się, jakby zabito członka mojej rodziny. To był swego rodzaju drugi 11 września, ale znacznie bliżej. Wkroczyliśmy w erę strachu, która zdecydowanie zaznacza początek XXI wieku. W obliczu tego wszystkiego, najpierw miałem blokadę. Jak pewnie sporo osób poczułem potrzebę nabrania dystansu: w stosunku do komentarzy, do stacji informacyjnych, które całymi dniami pokazywały obsceniczne obrazy... Przez 6 miesięcy jakbym unosił się w powietrzu. Straciłem swoje naturalne podejście do serwisów społecznościowych. Ja, który nigdy sobie nie zadawałem zbyt wielu pytań, nagle poczułem, że muszę zweryfikować swoje dotychczasowe postrzeganie świata. Zacząłem sobie zadawać mnóstwo pytań: o laickość, religię, tolerancję... W każdym razie na pewno jest różnica między „przed” i „po”.

cafébabel : Mówisz, że chcesz, aby twoja muzyka uwrażliwiała słuchaczy…

Wax Tailor : I często bywam źle zrozumiany. Moje podejście jest takie, że lubię działać z pozycji walki przeciwko ogłupieniu. Dzisiaj muzyka ma być gładka, wszystko ma być gładkie. I jak tylko ktoś zrobi coś wrażliwego, to się go wywołuje do tablicy. Kiedy idę na film Woody'ego Allena o Paryżu z czasów Belle Époque, to choć nie ma tam nic politycznego, wychodzę z kina mądrzejszy, wrażliwszy. A kiedy oglądam coś idiotycznego albo jakiś gówniany serial, to mam wrażenie, że ktoś mi nasrał do mózgu i że temu kogoś przyświecała idea, aby mnie ogłupić i zmanipulować. Wrażliwość to czujność.

cafébabel : Zdarza ci się być źle zrozumianym ?

Wax Tailor : Powiedzmy, że dziś mniej chętnie wyrażam swoje opinie. Nie ze względu na cenzurę, ale ze zmęczenia. Przez bardzo długi czas ludzie łączyli moje przekonania z moją muzyką. Mówili mi rzeczy w stylu „jeśli się ze mną nie zgadzasz, to nie będę Cię słuchać”. Ok, no dobra, ale szkoda. A wracając do różnicy pomiędzy Francją a Stanami, kiedy powstawała koncepcja mojego filmu dokumentalnego o niezależnych wydawcach amerykańskich (In Wax We Trust), dużo rozmawiałem z Amerykanami o polityce. W Nowym Jorku dyskutowałem z kolesiem, który wspierał Trumpa, laską, która głosowała na Hillary Clinton i fanem Berniego Sandersa. We Francji nie ma czegoś takiego.

cafébabel : Dlaczego?

Wax Tailor : We Francja panuje pewna przykra apolityczność. Nie wiem dlaczego tak jest, ale ludzie nie czują, że polityka ich dotyczy. To poważny problem. Kiedy próbuję poruszyć ten temat z Francuzami, często słyszę słynne „Wszyscy politycy są do bani”. No dobra, chłopaki, no ale to co robimy? Jaki jest plan? I jeszcze jedna rzecz mi przeszkadza: kiedy ludzie zapominają, że muzyk jest także obywatelem. I dziwią się, że wyraża jakieś opinie. Ale każdy, czy muzyk, czy hydraulik, czy poeta - kiedy wstaje rano, żyje w społeczeństwie. Nie da się być odciętym od reszty świata i ludzi. Główne źródło inspiracji dla artystów, to przecież świat. Bo co by nam mieli mówić? „Zamknij się i śpiewaj”?

___

Posłuchaj: „By Any Beats Necessary” Waxa Tailora (Lab'oratoire/2016)