kultura

Wiedeń: street art nad pięknym modrym Dunajem

Artykuł opublikowany 6 listopada 2014
Artykuł opublikowany 6 listopada 2014

Z okien pociągu podziwiam nowoczesny krajobraz, a pierwszym obrazem, którym wita mnie miasto jest pole golfowe. Ale o tym wszyscy już wiedzą. Wiedeń zwykle przywodzi na myśl majestatyczne pałace i pamiątki imperialnej przeszłości. Jednak gdy pociąg dojeżdża do stacji Wien Meidling, nasuwa się pytanie: czy miasto zachwyca również swoją młoda, alternatywną twarzą?

„Praca z tymi zabytkowymi budowlami jest bardzo trudna” - Nicholas Platzer wie, co mówi. Ten 30-latek jest kuratorem galerii sztuki, która od ośmiu lat zajmuje się twórczością licznych miejskich subkultur. Kiedy akurat nie zajmuje się wystawami, organizuje tworzenie murali w Wiedniu. „Żeby zdobyć pozwolenie trzeba przedrzeć się przez labirynt biurokracji” - mówi spoglądając spod burzy jasnobrązowych loków i jednocześnie wieszając obrazy na ścianach. „Trzeba się upewnić, że mural nie będzie zgrzytem w otoczeniu, co często może się zdarzyć w mieście z tyloma zabytkowymi budynkami. Ale rozumiem, że trzeba dbać o dziedzictwo kulturowe” - mówi.

Jego słowom przytakuje stojąca obok Nathalie Halgand, która jest współwłaścicielka galerii Inoperable. Niedawno pracowała przy książce opartej o wywiady z dziesięcioma artystkami zajmującymi się street artem w Austrii. „Niektóre czują się dyskryminowane" - wyznaje. „W tym zdominowanym przez mężczyzn świecie artystki nie są czasem mile widziane, na przykład podczas nocnego tworzenia graffiti. To zbyt niebezpieczne dla kobiet". We wrześniu część ich prac została wystawiona w galerii. Na fotografiach uwieczniono Febę pozującą przed graffiti jej autorstwa. Helga natomiast koncentruje się na żelazkach i gorsetach, które mogą być odczytywane jako znaki zniewolenia kobiet przez przestarzałe konstrukty społeczne.

Street art we wnętrzu: niespodziewany oksymoron

Hamburger z aureolą świętego umieszczony na płótnie. I znów znalazłem się na kolejnej wystawie street artu we wnętrzu, tym razem Akademii Sztuk Pięknych. Kuratorami wystawy, która towarzyszy Festiwalowi Street Artu i Graffiti Calle Libre są Laura Schützeneder i Jakob Kattner. Trzydziestoparolatek, Jakob, opowiada mi, że nakręcił dokument o street arcie w Ameryce Południowej, który był częścią jego pracy doktorskiej. „Poznałem wielu artystów i postanowiłem sprowadzić ich do Wiednia” - wspomina pełen entuzjazmu. Wystawa, podczas której podziwiać można ponad 50 prac, jest dowodem na to, że street art można znaleźć również wewnątrz muzeów, z obrazami lub fragmentami drzwi znalezionymi na ulicy, które  przedstawiają na przykład kryzys w Grecji. „Podczas Calle Libre władze miejskie po raz pierwszy zapewniły nam przestrzeń wzdłuż Dunaju, gdzie artyści i uczniowie mogą legalnie tworzyć graffiti” - tłumaczy. Ten festiwal zamieni się w wydarzenie coroczne, „żeby pokazać, że street art nie jest synonimem wandalizmu i łamania prawa” - mówi z pasją Jakob.

Zaskoczyło mnie nie tylko to, że street art znalazłem we wnętrzu, lecz również fakt, że graffiti pojawia się w kontekście działalności tradycyjnych instytucji. Nie dość, że w Wiedniu funkcjonuje instytut badawczy poświęcony graffiti posiadający własne archiwum, miasto poszczycić się może również stroną internetową, na której można znaleźć informacje o miejscach, gdzie legalnie można tworzyć graffiti. W MuseumsQuartier (Dzielnicy Muzeów) znaleźć można pasaż street artu z  mozaikami Invadera i małpami Buska. Jednak najbardziej undergroundowym miejscem pozostaje nadbrzeże pełne graffiti, zwłaszcza w okolicach stacji metra Schwedenplatz i Friedensbrücke. „Codziennie przejeżdżam tamtędy wracając z pracy rowerem” - opowiada mi blondynka z centrum informacji turystycznej, co dowodzi, że ten fenomen stał się integralną częścią życia miejskiego.

Młodzi Artyści na Fali

Panuje tu atmosfera surrealistyczna. Drapanie 30 ołówków przebiegających po kartkach papieru i tyleż głów poruszających się niemal niezauważalnie z prędkością światła to na środek pokoju, to z powrotem na swój szkic. W środku znajduje się modelka pozująca dla Sketch Art Group. Przez pięć ostatnich lat grupa spotyka się co czwartek o 19 na sofach i fotelach wiedeńskich kawiarni, żeby przez pół godziny szkicować portet. „Za każdym razem mamy inny temat i modela” - wyjaśnia organizatorka przedsięwzięcia Tiana Maros. „Porozumiewamy się po angielsku, bo uczestnicy pochodzą też z Kanady i Stanów Zjednoczonych” - tłumaczy. Różne pochodzenie, różne motywacje. Kanadyjka Jade Amazon, na przykład, studiowała sztukę i potrzebowała miejsca, by ćwiczyć. Inni, jak Carina Salchegger, są samoukami. „Pochodzę z Salzburga, jestem samoukiem i chciałam poznać innych młodych ludzi zainteresowanych szkicowaniem” - mówi kobieta. To właśnie wspólna pasja łączy tych młodych ludzi i zachęca do wymiany porad i zawiązywania przyjaźni.

Das weisse haus (Białe studio) to organizacja non-profit, która wspiera młodą sztukę współczesną” - wyjaśnia Alexandra Grausam, dyrektor centrum. „W ramach naszych projektów gościmy 16 artystów lokalnych. Każdy dostaje od nas pracownie, które mogą wykorzystywać przez 12 miesięcy. Mogą w nich tworzyć do woli.  Co sobota można odwiedzać te laboratoria. Prowadzimy też przestrzeń wystawową, która zaingurowała swoją działalność w 2007 roku. Od 2013 roku gościmy też czterech młodych artystów z całego świata, którzy mają możliwość tworzenia projektu w Wiedniu przez trzy miesiące z naszym wsparciem finansowym” - tłumaczy Alexandra. Wśród nich jest Rah, kanadyjska autorka projektów wideo, która przeprowadzi wywiady z członkami wiedeńskiej społeczności LGBT, próbując uchwycić ich doświadczenia życiowe. W Wiedniu jest od niedawna, ale jak mówi „atmosfera jest tu pełna młodości i ekscytacji. Jestem bardzo zmotywowana”. Juliana Herrero, siedząca na kanapie obok Rah w pełni się zgadza: „W porównaniu z tak niskimi cenami warsztatów, możliwości nawiązania kontaktów i wymiana z innymi młodymi artystami są bezcenne”. Ważne jest też, żeby „mieć bliski kontakt ze sceną młodych artystów i to, że jest ona dostępna w Wiedniu” - mówi entuzjastycznie Katharina Brandl, koordynatorka projektu.

Podsumowując: Wiedeń - stereotypy: 1 - 0. 

REPORTAŻ JEST CZĘŚCIĄ PROJEKTU EUTOPIA: TIME TO VOTE WSPÓŁFINANSOWANEGO PRZEZ KOMISJĘ EUROPEJSKĄ, FRANCUSKIE MINISTERSTWO SPRAW ZAGRANICZNYCH, FUNDACJĘ HIPPOCRÉNE, FUNDACJĘ CHARLESA LÉOPOLDA MAYERA I FUNDACJĘ EVENS. 

d66bd4c7ed1bd18809b719df7d09f7db.jpg

37be392759f02ee5995daa0d72cb07f0.jpg