kultura

Wojna mieszkaniowa w Barcelonie

Artykuł opublikowany 20 marca 2007
Artykuł opublikowany 20 marca 2007
W stolicy Katalonii jest ponad 300 tak zwanych skłotów. Problem przebiera na wadze wraz z nadchodzącymi wyborami lokalnymi, które odbędą się w maju.

Okupas, to ci, którzy nielegalnie "okupują" niezamieszkane lokale nie płacąc czynszu. Matones to z kolei "czyściciele" wynajmowani przez właścicieli w celu wystraszenia nielegalnych lokatorów, tak by opuścili zajmowany lokal.

Vallcarca, region Gracia, północna część Barcelony. Prawie wszystkie budynki tego regionu należą do agencji nieruchomości "Nunes y Navarro". Plan urbanistyczny Urzędu Gminy przewiduje zburzenie starych budynków, by na ich miejscu wybudować nowe biurowce. Vallcarca jest również jedną z dzielnic o największym zagęszczeniu pustostanów. Takich budynków, nielegalnie okupowanych, jest w katalońskiej stolicy ponad trzysta.

Kira, życie między Berlinem a Barceloną

'Kira' - feels discriminated against (Photo: TS)To tam mieszka Kira, jedna z "okupujących". Dziś to już ruch społeczny tych, którzy okupują mieszkania, by w nich mieszkać samemu lub z rodziną (zwłaszcza imigranci). niektóre grupy które okupują duże przestrzenie przeznaczone do "przedsięwzięć kulturalnych". Kira (imię wymyślone i wybrane przez nią samą) ma zaledwie 24 lata, a za sobą już okres "skłotowania" w Berlinie i doświadczenie życia w grupie, w domu w górach niedaleko hiszpańskiej metropolii. Zaprasza mnie na kawę. By móc przejść w ciemnościach przez drzwi i wejść na drugie piętro, oświetlam sobie drogę wyświetlaczem telefonu komórkowego. Dom jest mały, częściowo urządzony, ogrzewany piecykiem elektrycznym. Wszystko to bez płacenia czynszu, czy opłat za media. Utrzymuję się dzięki pracy na pół etatu za 400 euro miesięcznie. I nie chcę wydawać 80% tego co zarabiam na opłacenie czynszu. W Barcelonie zajmowanie wolnych przestrzeni to jedyny sposób na to, by mieć dach nad głową, mówi Kira, a jakby tego było mało, ostatnio zostaliśmy nastraszeni przez kogoś, kto chce się bawić w ochroniarza. 27 maja odbędą się wybory lokalne. A lewicowa koalicja rządząca nie zgadza się na przymykanie oka na ten delikatny problem. Pod koniec stycznia biura Urzędu Gminy wydały "Podręcznik przeciw okupacji": rodzaj vademecum dla właścicieli, którzy nie są w stanie uwolnić się od niechcianych lokatorów. Często jednak zdarza się, że właściciele decydują się wymierzyć sprawiedliwość we własnym zakresie. Biura nieruchomości, opowiada Kira, kiedy zorientują się, że ich mieszkania są okupowane, wynajmują często "matones", agresywnych i nie kontrolujących się "byczków", mających pobić do krwi kogokolwiek zastaną w domu. Przyszli również tu, pukali do drzwi, ale udałam, że nie ma mnie w domu.

"Okupacja? Raczej egzekwowanie prawa do posiadania domu"

Ale dlaczego młodzi ludzie mają takie trudności ze znalezieniem mieszkania? Zjawisko to, jak wyjaśnia nam dyrektor do spraw projektów terytorialnych lokalnego rządu katalońskiego, Juli Esteban (na zdjęciu po lewej stronie), jest głęboko zakorzenione. Cały problem wynika z "baby boom'u" lat 70. Młodzi ludzie urodzeni w tym okresie w tym samym czasie pojawili się na rynku nieruchomości powodując wzrost cen. A w Barcelonie nie ma już prawie przestrzeni pod zabudowę! Również w wyniku tej sytuacji narodził się ruch "okupas". Okupowanie jest rodzajem egzekwowania prawa do posiadania domu. To dlatego zajmujemy przede wszystkim mieszkania agencji nieruchomości, które dopuszczają się spekulacji (kupowanie lokali, po to by w odpowiednim czasie sprzedać je po zawyżonej cenie), podczas gdy większość społeczeństwa nie może sobie pozwolić na opłacanie czynszu, burzy się Albert Martinez z Movimiento de ocupación de Barcelona (Ruchu okupacji Barcelony).

Juli Esteban wyklucza jednak bezpośrednią zależność między brakiem mieszkań, a ruchem "okupantów". Ustawa "Generalitat di Catalunya" nakłada na Gminy przekraczające pewną ilość mieszkańców obowiązek przygotowania w planach urbanistycznych 30% mieszkań socjalnych w ramach planu "Vivienda protección oficial". Oznacza to, że istnieją środki na to, by również ci, których nie stać na wysoki czynsz w Barcelonie, mogli znaleźć przyzwoite lokum bez łamania prawa.

Typically graffiti strewn squats (Photo: TS)Najwyraźniej to nie wystarcza. Również dlatego, że według danych tej samej administracji lokalnej w Barcelonie jest około 20 tys. wolnych mieszkań, zaś w regionie 300 tys. To problem widoczny również w skali krajowej: według danych INE, Narodowego Instytutu Statystyki, Hiszpania jest krajem o najwyższej ilości wolnych mieszkań w Europie: ponad 3 milionów, czyli 14% z istniejących lokali.

Esteban jednak dodaje: Spis bierze pod uwagę również domki letnie nad morzem i w górach, które stoją puste przez większość roku. Mimo wszystko problem istnieje. Publiczna administracja natomiast stara się odzyskać wolne mieszkania. W międzyczasie wojna między skłotersami a właścicielami trwa.