kultura

World Press Foto:  „Fotografia odgrywa niebanalną rolę w procesie przekazywania informacji"

Artykuł opublikowany 19 października 2016
Artykuł opublikowany 19 października 2016

W 1955 roku grupa holenderskich fotografów zorganizowała konkurs, by pokazać swe prace kolegom z innych krajów. Od tego czasu inicjatywa rozrosła się tak bardzo, że obecnie World Press Foto jest jedną z najbardziej prestiżowych nagród w dziedzinie fotografii prasowej. Rozmawiamy z dyrektorem konkursu Larsem Boeringiem przy okazji Międzynarodowego Festiwalu w Ferrarze.

Cafébabel: Panie Beoring, jako dyrektor wykonawczy World Press Photo zadeklarował Pan, że chce wzmocnić wizualne wartości storytellingu. Jak można osiągnąć ten cel?

Lars Boering: W obecnej chwili trzeba zdać sobie sprawę, że wszystkie tradycyjne źródła informacji, jak materiały drukowane czy gazety tracą swą siłę oddziaływania. Z tego powodu chcemy rozprzestrzeniać nasz przekaz na cały świat przy pomocy takich narzędzi jak warsztaty i zajęcia masterclass. Znaczącym kokiem naprzód będzie nasza multimedialna publikacja, która rusza w październiku. Będzie to rodzaj platformy, za pośrednictwem której będzie można porozmawiać o handlowym aspekcie fotografii i włączyć się w panele dyskusyjne jej poświęcone. Im lepiej będziemy  umieli rozpropagować wiedzę i świadomość wewnątrz naszej społeczności, tym lepsze efekty będzie przynosiła nasza praca.

Cafébabel: Według sondażu przeprowadzonego na zlecenie francuskiego dziennika Libération, 54 na 58 dotychczas przyznanych nagród zdobyli mężczyźni. Dlaczego kobiety stanowią tak mały odsetek wyróżnionych? Można jakoś odwrócić ten trend?

Lars Boering: Od kiedy jestem dyrektorem zaczęliśmy sporządzać  tego typu statystyki. Podjęliśmy też współpracę z International Women's Media Foundation z Waszyngtonu, aby przedyskutować tę dysproporcję między fotografami a fotografkami działającymi w zawodzie. To, co chcemy osiągnąć, to przede wszystkim prowadzenie dalszych badań nad zjawiskiem. Jednocześnie, dla nagłośnienia tego fenomenu, zorganizowaliśmy także warsztaty w Ameryce Południowej i Afryce oraz opublikowaliśmy African Photojournalism Database, aby zachęcić miszkańców tych rejonów do dołączenia do naszego konkursu. Uważam, że dobrze się stało, że niektóre gazety przedrukowały te statystyki, ale jednocześnie zaznaczam, że intensywnie pracujemy nad zmianą sytuacji.

Cafébabel: Rok temu wprowadziliście nowe  zasady konkursu, w wyniku czego 33 osoby zostały z niego wykluczone. Jakie są te nowe reguły etyczne wprowadzone pod Pana kierownictwem?

Lars Boering: Trzeba się na moment cofnąć w czasie. Reguły naszego konkursu nie zostały zaprezentowane w sposób rzetelny ani mnie, ani nikomu z naszego sektora, stąd podjąłem z moimi współpracownikami decyzję, aby się tym zasadom jeszcze raz gruntownie przyjrzeć, szczególnie, że niektóre z nich zostały napisane jeszcze w latach ’60. Jeśli chcemy mieć pełną kontrolę nad konkursem, potrzebujemy jasnego kodeksu etycznego. W przeciwnym wypadku stanie się on chaotyczny.

Cafébabel: Warren Richardson zdobył w tym roku nagrodę za nieco rozmyte zdjęcie, na którym można zobaczyć dziecko, które przez otwór w ogrodzeniu z drutu kolczastego jest oddawane w ręce syryjskiego uchodźcy. Rzecz dzieje się gdzieś  na granicy między Serbią i Węgrami. Czy jest to sposób na pokazanie, że zdjęcia muszą być bardziej autentyczne? Myśli Pan, że pokazywanie dziecka w strefie działań wojennych jest niebezpieczne?

Lars Boering: Sprawdziliśmy autentyczność fotografii.  Została wykonana na miejscu prezentowanego  zdarzenia. Współczesna technika pozwala nam na robienie fotografii takich jak ta, która zwyciężyła. W zeszłym roku również napłynęło do nas mnóstwo zdjęć przedstawiających uchodźców oraz dzieci. Wynika z tego tendencja, według której w bardzo wielu miejscach świata obserwuje się dramaty, w których udział biorą także najmłodsi. Oczywiście, często trudno jest nie tylko publikować takie prace, ale nawet je oglądać. Mimo wszystko trzeba zdawać sobie sprawę, że w takich wypadkach  fotografia jest przekaźnikiem przesłania: „musimy coś zrobić!”. Do tej pory mówi się o fotografii wietnamskiej  dziewczynki pokrytej napalmem. Obecnie ta dziewczynka jest już dorosła i angażuje się w debatę na temat zdjęcia, które zrobiono jej w dzieciństwie. Nie jest bowiem ważne, kogo przedstawia zdjęcie, ale jaki przekaz wysyła ono w świat.