Lifestyle

5 sposobów na to, jak przetrwać zimę

Artykuł opublikowany 10 lutego 2014
Artykuł opublikowany 10 lutego 2014

Oto pięć wska­zó­wek, które po­mo­gą Wam zmie­rzyć się z wy­zwa­niem, jakie nie­wąt­pli­wie sta­no­wi zima - a szczególnie w Polsce.

„Lo­do­wa­ty sy­be­ryj­ski wiatr prze­ni­ka mnie do szpi­ku kości, stopy nie­pewnie prze­dzie­ra­ją się przez zaspy skrzy­pią­ce­go śnie­gu, wstę­pu­ję w po­nu­rą ciem­ność. Ogar­nia mnie lęk, po­nie­waż nagle zdaję sobie spra­wę, że mogę nie dać rady. Chłód jest tak prze­ni­kli­wy, że moja twarz po­wo­li traci wraż­li­wość na wszel­kie bodź­ce. Boże, za­bierz mnie stąd!”

Oto nie­daw­no od­kry­te ostat­nie słowa ba­da­cza Ark­ty­ki, tra­gicz­nie zmar­łe­go Law­ren­ce'a Oate­sa. A tak na­praw­dę to moje wła­sne, które wy­po­wia­dam sam do sie­bie pod­czas za­le­d­wie 2-mi­nu­to­we­go spa­ce­ru po bułki do naj­bliż­sze­go spo­żyw­cze­go. Bądź­my szcze­rzy - zimy w Eu­ro­pie Środ­ko­wo-Wschod­niej są wy­jąt­ko­wo sro­gie. Wy­star­czy wyjść na ze­wnątrz za­le­d­wie na chwi­lę, aby to do­ktli­wie po­czuć. Jed­nak nie pod­da­waj­my się - są spo­so­by, aby prze­trwać to mroź­ne pie­kło. Po­ni­żej znaj­dzie­cie moich 5 wska­zó­wek.

1.  Się­gnij po coś moc­niej­sze­go

No do­brze, ale co w wy­pad­ku, jeśli stro­ni­my od kie­lisz­ka? Nie ma rady, trze­ba za­cząć - i to na­tych­miast. Ina­czej nie da się prze­trwać. Po­la­cy znani są ze swo­je­go en­tu­zja­stycz­ne­go sto­sun­ku do moc­nych al­ko­ho­li, co ma też swoje zdro­wot­ne uza­sad­nie­nie. Jed­nak nie wolno za­po­mi­nać, że wódka to zdra­dziec­ki tru­nek i w związ­ku z tym trze­ba pić go z głową. Dla­te­go dla mnie oso­bi­ście naj­lep­szym roz­wią­za­niem jest grza­ne wino -  coś w stylu owo­co­wej her­ba­ty z bar­dzo hoj­nym do­dat­kiem al­ko­ho­lu. Nie tylko roz­grze­wa, ale też spra­wia, że za­cznie Ci się wy­da­wać, że wy­glą­dasz dużo le­piej niż w rze­czy­wi­sto­ści, a dziew­czy­na sie­dzą­ca obok jest o wiele mil­sza niż pół go­dzi­ny temu. A to z kolei przy­wo­dzi na myśl ko­lej­ną wska­zów­kę...

2. Obniż wy­ma­ga­nia

Nie walcz z czymś, co cię zwy­czaj­nie prze­ra­sta. A zima jest nie­wąt­pli­wie siłą wyż­szą – z nią nikt jesz­cze nie wy­grał. Po­gódź się z myślą, że cza­sem le­piej jest po pro­stu nie wy­cho­dzić spod cie­płej koł­dry – a zwłasz­cza, gdy dzie­lisz ją z kimś innym... 

To nie ma sensu, tym bar­dziej, że na ze­wnątrz jest wciąż okrop­nie zimno, a ty na pewno nagle nie po­ko­chasz zimy. Oczy­wi­ście zna­le­zie­nie tej Je­dy­nej/Je­dy­ne­go, która/y bę­dzie ścią­gać z cie­bie koł­drę, nie jest spra­wą łatwą. I wła­śnie dla­te­go trze­ba ob­ni­żyć wy­ma­ga­nia i  umó­wić się z tym dziw­nym, szczer­ba­tym typem albo z ze­zo­wa­tą ko­le­żan­ką z pracy, która już od ja­kie­goś czasu za­lot­nie do cie­bie mruga. W końcu je­ste­śmy tylko ludź­mi, więc dla­cze­go nie? Bę­dzie wam cie­plej i... nie bę­dzie­cie się nu­dzić. 

3. Na narty!

Szcze­rze mó­wiąc, nie je­stem wiel­kim fanem tego spor­tu – ale jak mus, to mus. Chyba każdy z nas wi­dział już roz­kosz­ne zdję­cia zna­jo­mych z Fa­ce­bo­oka, sza­le­ją­cych na stoku w Al­pach. Bez wąt­pie­nia do­brze się bawią. Jed­nak jeśli nie stać cię na taką eks­tra­wa­gan­cję, albo po pro­stu nie masz na to czasu - nie martw się!  Po­trze­bu­jesz je­dy­nie pary nart, śnie­gu oraz nie­wiel­kiej, pła­skiej po­wierzch­ni. Bie­gów­ki stają się coraz po­pu­lar­niej­szą roz­ryw­ką Po­la­ków, zwłasz­cza w sto­li­cy. Ten sport nie tylko do­sko­na­le roz­grze­wa w śnież­ne dni, ale także sam w sobie sta­no­wi świet­ną za­ba­wę. A przy­naj­mniej tak sły­sza­łem...

4. Na­pisz wresz­cie książ­kę!

Każdy z nas ma w sobie ukry­te­go Hen­ry­ka Sien­kie­wi­cza, który pra­gnie wy­rwać się na wol­ność. Prze­stań go kne­blo­wać i od­kła­dać na­pi­sa­nie swo­je­go ar­cy­dzie­ła na póź­niej. Żad­nych wy­mó­wek – wy­łącz in­ter­net, zrób sobie mocną kawę i za­bierz się do pi­sa­nia. Pi­sa­nie dzia­ła jak naj­lep­sza te­ra­pia, a przy oka­zji na­uczysz się wielu no­wych słów. Poza tym, wiele ge­nial­nych ksią­żek po­wsta­ło wła­śnie zimą. Wy­star­czy wspo­mnieć cho­ciaż­by Ste­phe­na Kinga i jego „Lśnie­nie” oraz „Mi­se­ry”, które na­pi­sał pod­czas dłu­gich zim w Co­lo­ra­do, albo „Grę o Tron”, któ­rej wąt­kiem prze­wod­nim jest (oprócz smo­ków, seksu i mie­czy) zda­nie: „Nad­cho­dzi zima”. Tak więc za­mień swoją zi­mo­wą fru­stra­cję na ener­gię twór­czą i wy­ko­rzy­staj ten czas na stwo­rze­nie po­nad­cza­so­wego ar­cy­dzie­ła. A gdy przyj­dzie upra­gnio­ne lato, bę­dziesz już sław­ny.

5. Uza­leż­nij się

Nie, nie mam na myśli moc­nych nar­ko­ty­ków, choć może po­mo­gły­by one na krót­ką metę. Ro­dzaj nar­ko­ty­ku, o któ­rym mówię, za­zwy­czaj ozna­ko­wa­ny jest lo­giem HBO. Kilka lat temu prze­trwa­łem na­praw­dę cięż­ką zimę tylko dzię­ki (nie­ży­ją­ce­mu już) Tony’emu So­pra­no i spół­ce. W tym se­zo­nie masz do wy­bo­ru na przy­kład Dona Dra­pe­ra pro­sto z Man­hat­ta­nu w do­sko­na­le skro­jo­nym gar­ni­tu­rze („Mad Men”), Robba Star­ka z zamku Win­ter­fell („Gra o Tron”), czy też sta­re­go do­bre­go Wal­te­ra i jego kum­pla Jesse’a z No­we­go Mek­sy­ku („Bre­aking Bad”). W za­sa­dzie nie ma naj­mniej­sze­go zna­cze­nia, któ­re­go z nich wy­bie­rzesz na part­ne­ra do walki z zi­mo­wą de­pre­sją. Po pro­stu za­słoń okna, położ się na ka­na­pie i zre­lak­suj się. Pracą zaj­miesz się jutro, a teraz nad­szedł czas, aby uciec do zu­peł­nie innej rze­czy­wi­sto­ści.